HAWAJE
09:11
CHICAGO
13:11
SANTIAGO
16:11
DUBLIN
19:11
KRAKÓW
20:11
BANGKOK
02:11
MELBOURNE
06:11
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Pod Chiński Mur » Ch 17; Powrót...
Ch 17; Powrót...

Michał Mielnikow


30 lipca

Rano wyruszamy na lotnisko. Tu czekamy na odprawę po woli żegnając się już z Azją... Jesteśmy bardzo zadowoleni z wycieczki i mamy świadomość tego, że były to nasze najlepsze wakacje. Po woli zaczynają już nas odprawiać, odprawili już bez problemów Maćka, Mateusza i Dominika. Do okienka podchodzę ja, kobieta pyta się mnie, dlaczego mam wizę rosyjską tylko do 30 lipca…





Zobacz  powiększenie!
Lijang
Ja jej odpowiadam, że nie potrzebuję wizy, bo jadę do Polski tranzytem przez Rosję. Chwilę się zastanowiła, gdzieś tam zadzwoniła i odprawiła mnie i mój bagaż. Zadowolony, że wszystko jest ok. czekam, aż odprawia Krzyśka. Kobieta przy okienku powiedziała, że go nie wpuści do samolotu, bo nie ma wizy. Tłumaczyliśmy jej, że on też jedzie tranzytem, jednak ona była nieugięta. Zadzwoniła po konsula rosyjskiego i pilota naszego samolotu. Gdy konsul przyszedł zacząłem mu tłumaczyć, że z naszymi wizami jest wszystko w porządku, bo przecież tak naprawdę ich nie potrzebujemy, gdyż wracamy tranzytem (Mati przecież w ogóle nie miał wizy i go puścili przez odprawę bez żadnych problemów). Konsul powiedział mi jednak, że jeśli chcemy jechać tranzytem mamy mu pokazać bilety na pociąg przez Rosję, którym będziemy wracać. My oczywiście takich biletów nie mieliśmy, bo gdy dowiadywaliśmy się w konsulacie rosyjskim w Krakowie, czy mamy zachowywać bilety powiedziano nam, że nie musimy, na stronie internetowej MSZ nie przeczytaliśmy także niczego na temat tego, że jadąc tranzytem przez Rosję musimy mieć przy sobie wcześniej kupione bilety. Sytuacja była bardzo nerwowa, biorąc pod uwagę to, że godzina odlotu naszego samolotu nieubłaganie się zbliżała.

Zobacz  powiększenie!
W między czasie przyszedł pilot samolotu. Konsul rosyjski przedstawił mu całą sytuację i powiedział nam, że może nas wpuścić do samolotu, jednak od razu jak przylecimy do Moskwy pilot będzie zobowiązany wezwać milicję, która weźmie nas na komisariat za nielegalny pobyt w Rosji. Powiedział, że jedynym wyjściem z sytuacji jest kupienie nowego biletu z Hanoi prosto do Warszawy. Wiązałoby się to jednak z ogromnymi kosztami, bilet taki przecież jest strasznie drogi i kosztowałby o wiele więcej, niż okazyjnie kupiony przez nas bilet w Moskwie. Do tego kończyła nam się wiza wietnamska, a wyrobienie wizy w trybie przyśpieszonym jest przecież dla naszych kieszeni barierą nie do przejścia. Wydaliśmy już bowiem na tę wyprawę oszczędności życia, a do tego byliśmy już poważnie zapożyczeni u kolegów.

Zobacz  powiększenie!
Jangcy
Sytuacja naprawdę była bardzo poważna. Rozmawiałem z tymi dwoma Rosjanami po angielsku, jednak gdy zaczęli miedzy sobą mówić po rosyjsku, ja również rozpocząłem dyskusję w tym języku. Nie mówię jeszcze bardzo dobrze, jednak to, że ja zacząłem do nich mówić w ich ojczystym języku niesamowicie ich zaskoczyło. Od razu zmienili do mnie stosunek w naszej rozmowie. Konsul już nie patrzył się na mnie wrogim wzrokiem, a pilot powiedział, że nam pomoże, bo jesteśmy przecież braćmi Słowianami. Konsul powiedział, żebyśmy spróbowali kupić bilety samolotowe z Moskwy do Warszawy. Pilot zadzwonił po drugiego pilota, któremu po jego przyjściu powiedział, jaki mamy problem i żeby wstrzymał lot naszego samolotu. Następnie oznajmił nam, że pomoże nam kupić bilety do Warszawy i że polecimy do Moskwy tak, jak mieliśmy lecieć, a tam przesiądziemy się na samolot do Polski.

Zobacz  powiększenie!
Świątynia Nieba
Mieliśmy tylko jeden problem - skąd każdy z nas ma wziąć 175$ na bilet?!

Okazało się, na nasze szczęście, że tata Maćka pożyczył mu swoją kartę płatniczą. Pilot wziął od nas karty Euro26, dzięki którym mieliśmy zniżki w Aeroflocie i pobiegł zarezerwować nam bilety. Odetchnęliśmy z ulgą. Widzieliśmy, że już są większe szanse, że wszystko skończy się po naszej myśli. Niestety na lotnisku w kasie nie dało się płacić kartą, bo nie mieli przystosowanego do tego sprzętu. Maciek pobiegł więc do bankomatu wypłacić pieniądze. Po chwili jednak wrócił i powiedział, że nie ma tylu pieniędzy w bankomacie i że nie ma innej możliwości wypłaty. Tymczasem nasz samolot z trzystoma osobami na pokładzie czekał na nas już ok. 40 minut. Maciek pobiegł spróbować wypłacić jeszcze raz, bo przecież nie raz w Azji dopiero za piątym lub dziesiątym razem udawało nam się wpłacić pieniądze. Po pewnym czasie Maciek wrócił zadowolony, okazało się, że na lotnisku była jakaś restauracja, gdzie można było wypłacić pieniądze. Szczęśliwi, że wszystko powinno już być dobrze czekaliśmy na naszego pilota wybawcę by dać mu pieniądze.

Źródło: informacja własna

1 2 dalej >>


w Foto
Pod Chiński Mur
WARTO ZOBACZYĆ

Seszele: archipelag ciszy
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

CA 3; Copan Ruinas - Klejnot Hondurasu
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl