HAWAJE
23:50
CHICAGO
03:50
SANTIAGO
06:50
DUBLIN
09:50
KRAKÓW
10:50
BANGKOK
16:50
MELBOURNE
20:50
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Pod Chiński Mur » Ch 3; Moskwa i Kolej Transsyberyjska
Ch 3; Moskwa i Kolej Transsyberyjska

Michał Mielnikow


30 czerwca
Podróż do Moskwy...

Dojechaliśmy wieczorem do Kijowa gdzie po raz pierwszy spotkaliśmy się wszyscy razem, bo czekał na nas już tu Olek. Stąd od razu mieliśmy pociąg do Moskwy, w którym poznaliśmy dwie bardzo miłe koleżanki - Jarosławę i Violettę, które nas bardzo serdecznie zapraszały, byśmy kiedyś je odwiedzili...


W Moskwie musieliśmy kupić jakieś bilety powrotne z Chin do Europy, więc zostawiliśmy plecaki w dworcowej przechowalni i po krótkim zwiedzaniu miasta ruszyliśmy w poszukiwaniu tanich połączeń z Azji do Europy... Po odwiedzeniu kilku biur trafiliśmy na biuro Euro26 gdzie było dużo połączeń po okazyjnych cenach. Tu musieliśmy się już rozdzielić na dwie grupy, ponieważ Jasiek, Adam i Szymon chcieli być wcześniej w Polsce niż reszta. Zadecydowali, że będą zwiedzać północ Chin, reszta chciała jechać na południe. Dlatego też oni kupili bilety z Pekinu za 280$ do Moskwy, a my z Hanoi za 290$ też do Moskwy...



Zobacz  powiększenie!
Sobór Wasilija Błażennego
Mieliśmy wiele stresów w trakcie kupowania tych biletów, gdyż okazało się, że bankomaty w okolicy nie działają, a w kantorze nie chcą przyjąć naszych dolarów, ponieważ jak twierdzili są za stare (w innych krajach nie mieli takich problemów). Jakoś w końcu udało nam się kupić te bilety w ostatnich minutach przed zamknięciem biura. Nareszcie mogliśmy wszyscy odetchnąć. Wszystko było już wiadome, każdy wiedział skąd wracamy, dokąd musimy dojechać.

Zobacz  powiększenie!
W końcu dotarliśmy na dworzec Jarosławski, skąd odjeżdżają pociągi do Irkucka. Gdy wsiedliśmy do kolei transsyberyjskiej wydała nam się ona strasznie normalna, wręcz zwyczajna. Legendy głoszą, że w wagonie plackartnym jeżdżą sami pijani żołnierze wracający do domów z koszar i ciężko odpędzić się od wódki, nie da się spać, bo wciąż ktoś śpiewa pijackie pieśni, dzieci płaczą, bo nie mogą usnąć w tej wręcz patologicznej atmosferze. A do tego odór z toalety nie daje zebrać myśli. Tymczasem w naszym wagonie nic podobnego nie miało miejsca i gdyby nie karty, szachy i babuszki na przystankach to chyba zanudzilibyśmy się z braku wrażeń. W pociągu panowała bardzo miła atmosfera, każdy był do nas pokojowo nastawiony, na całej osiemdziesięciogodzinnej trasie spotkaliśmy tylko jednego żołnierza jadącego do koszar po przepustce.

Zobacz  powiększenie!
Szymon na tle pociągu relacji Moskwa - Władywostok
Na pewno warto przejechać się tą najdłuższą koleją świata przynajmniej raz, gdyż poznaje się różnych bardziej lub mniej ciekawych ludzi i można pooglądać przepiękne widoki za oknem, niesamowite bezkresne przestrzenie. Można zobaczyć tę przerażającą biedę rosyjskiej wsi, którą widać tu wszędzie. Po tym krajobrazie wydawać by się mogło, że tu jedynie babuszki sprzedające na peronach żywność pasażerom kolei transsyberyjskiej więżą koniec z końcem.

Zobacz  powiększenie!
Nasz wagon w kolei transsyberyjskiej
Każdy dzień w pociągu wyglądał podobnie. Rano śniadanie, na które składały się najczęściej konserwy wiezione jeszcze z Polski, chleb i warzywa od babuszek lub jakaś zupka. Po śniadaniu odpoczywaliśmy grając w karty, szachy lub czytając jakąś książkę. Po południu jedliśmy jakiś obiad często kupiony od babuszek i znowu odpoczywaliśmy aż do kolacji. I w końcu po ciężkim dniu kładliśmy się spać...

Wagon plackartnyj jest wagonem otwartym. Jest tu 53 miejsc leżących i każdy widzi, co robią inne osoby w pociągu. Widok ten nie jest dużym zaskoczeniem, gdyż ludzie, jeśli nie śpią, to jedzą, a jak nie jedzą, to czytają lub grają w karty. W pociągu cały czas ktoś śpi, ponieważ jadą nim ludzie mieszkający w różnych strefach czasowych - na naszej trasie z Krakowa do Irkucka minęliśmy 6 takich stref. Dlatego też czasem wstawaliśmy o 14 czasu miejscowego i niekiedy kładliśmy się spać, gdy już za oknem robiło się jasno. W tym pociągu czas staje w miejscu aż do momentu, gdy dojedzie się do miejsca docelowego. Cieszy nas fakt, że gdzieś po drodze mijamy granicę z Azją.

W pociągu tym warto zaprzyjaźnić się z prowadniczkami. Bardzo nam to pomogło np. wtedy, gdy któregoś dnia Olek pobiegł szukać bankomatu w jednym z miast i odjechalibyśmy bez niego, gdyby nasza koleżanka - pani prowadniczka - nie wstrzymała odjazdu pociągu na parę minut.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Pod Chiński Mur
WARTO ZOBACZYĆ

Seszele: rajskie wyspy
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

WIK 8: Dniestr ukraiński
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl