HAWAJE
15:30
CHICAGO
19:30
SANTIAGO
22:30
DUBLIN
01:30
KRAKÓW
02:30
BANGKOK
08:30
MELBOURNE
12:30
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Pod Chiński Mur » Ch 11; Lijang
Ch 11; Lijang

Michał Mielnikow


22 lipca

Rano zaspaliśmy na autobus, którym początkowo chcieliśmy jechać do położonego na wysokości 2000 m n.p.m. Lijangu, przez co musieliśmy czekać na następny. Na szczęście nie mieliśmy kupionych wcześniej biletów. Gdy dotarliśmy do Lijangu, stolicy ludu Naxi, myśleliśmy, że to takie zwykłe chińskie miasto jakich wiele już widzieliśmy. Na dworcu jak zwykle zaczepiła nas jakaś kobieta, która namawiała nas na nocleg w jej hoteliku. Zgodziliśmy się po zbiciu ceny do takiej, jaka nam odpowiadała i poszliśmy z tą kobietą do miejsca naszego najbliższego noclegu.


Początkowo chcieliśmy tu zostać najwyżej jedną noc. Jednak po przekroczeniu granic starego miasta zostaliśmy zauroczeni jego architekturą. Od razu stwierdziliśmy, że musimy zostać tu dwie noce. Doszliśmy do hotelu, gdzie stargowaliśmy się do 12 Juanów za noc - było to bardzo niewiele biorąc pod uwagę, że hotel ten był w samym centrum starówki. Gdy już się zakwaterowaliśmy, poszliśmy zwiedzać miasto, które oczarowało nas jeszcze bardziej swym blaskiem.


Zobacz  powiększenie!
Lijang
Wydało nam się ono miejscem baśniowym lub wręcz zaczarowanym. Mieszkające tu kobiety chodzą ubrane w ludowe stroje. Jest tu mnóstwo sklepików sprzedających przepiękne chińskie rękodzieło. Można tu kupić właściwie wszystko, poczynając od kolorowych tkanin, zabytkowych fajek wodnych, przepięknej chińskiej biżuterii i porcelany, a na niecodziennie przyprawianym mięsie z jaka kończąc. Nie trudno znaleźć tu przedziwne stare instrumenty muzyczne, które zakopane w ziemi przetrwały chińską rewolucję kulturalną. Do tego wszystkiego architektura tego miasta powoduje, że wydaje nam się, że cofnęliśmy się w czasie. Dużą przyjemność sprawiało nam spracowanie wąskimi uliczkami Lijangu.

Zobacz  powiększenie!
Lijang
Było tu także takie bardzo proste danie, które nam strasznie posmakowało - opiekane ziemniaki posypane jakąś dziwną, lecz bardzo smaczną przyprawą. Delektowaliśmy się tymi ziemniaczkami, podawanymi zresztą na drewnianym patyku niczym szaszłyk. Być może dlatego tak nam smakowały, że od pobytu w Rosji nie mieliśmy ziemniaka w ustach.

Zobacz  powiększenie!
Mieszkanka Lijangu
Po powrocie do hotelu z naszej wędrówki okazało się, że zatrzymała się tu para naszych rodaków. Podróżują oni tą sama trasą co my, tyle że z południa na północ - my na odwrót. Przylecieli do Hong Kongu i jeżdżą już po Chinach od miesiąca. Byli to pierwsi Polacy, jakich spotkaliśmy podczas tej wyprawy od Irkucka, dlatego też bardzo zaskoczyła nas ich obecność w naszym guesthousie, na drugim końcu świata. Wymieniliśmy się z nimi wiadomościami zdobytymi podczas dotychczasowej podróży i tak nam zleciał cały dzień.

Zobacz  powiększenie!
Jeden z licznych kanałów w Lijangu
W nocy poszliśmy zobaczyć jak wygląda miasto o tej porze - było po prostu przepięknie. Cudownie oświetlone stare chińskie domy i pogoda jaśniejąca swym blaskiem nad miastem sprawiały, że miejsce to naprawdę wydało się magicznym. Spacerowaliśmy tak kilka godzin, gubiąc się tu kilkakrotnie i podziwiając wąskie tajemnicze uliczki. Właśnie tak wyobrażaliśmy sobie prawdziwe chińskie miasto jadąc do tego kraju. Jedynym minusem tego miejsca były setki chińskich turystów przemierzające zaczarowane ulice. Ale nie można się dziwić, bo miejsce to jest na pewno warte zobaczenia, stąd tylu tu zwiedzających.

Źródło: informacja własna

1 2 dalej >>


w Foto
Pod Chiński Mur
WARTO ZOBACZYĆ

Kambodża: Powrót do życia
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

@dC 14: Niespokojne Ułan Bator
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl