HAWAJE
18:30
CHICAGO
22:30
SANTIAGO
01:30
DUBLIN
04:30
KRAKÓW
05:30
BANGKOK
11:30
MELBOURNE
15:30
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Pod Chiński Mur » Ch 14; Wietnam: Wycieczka do Sapy wynajętymi motorami...
Ch 14; Wietnam: Wycieczka do Sapy wynajętymi motorami...

Michał Mielnikow


27 lipca

Obudziliśmy się w miejscu oddalonym o paręset metrów od Wietnamu. Po odnalezieniu się z Maćkiem i Mateuszem ruszyliśmy przekroczyć most dzielący Chiny i Wietnam. Na granicy było od razu widać różnicę materialną pomiędzy oboma państwami. W Chinach był potężny budynek przeznaczony dla służb celnych, a po drugiej stronie mostu jedynie kilka bud. Oba kraje oddzielał dość długi most, na którym stało mnóstwo Wietnamczyków z najróżniejszymi produktami przeznaczonymi na sprzedaż w Państwie Środka. Most w stronę Chin zajęty był przez dziesiątki riksz czekających na otwarcie przejścia. Było tu nawet dla nich odrębne przejście.





Zobacz  powiększenie!
Wietnamski dom
Po wypełnieniu kilku papierków, żegnając Chiny, ruszyliśmy w stronę wietnamskich posterunków celnych. Tu okazało się, że na cały budynek służb celnych przypadają raptem dwa komputery. Musieliśmy chwilę poczekać, by nas odprawiono. Od razu widać jak bardzo te dwa komunistyczne kraje różnią się od siebie. Po chińskiej stronie mnóstwo komputerów, celnicy elegancko ubrani i wielki doskonale wyposażony budynek, a tu...

A tu wszyscy są dla nas bardzo sympatycznie nastawieni, za wszelką cenę chcą porozmawiać i ciągle się do nas uśmiechają, czego nie czyniono w posterunkach po drugiej stronie. A bałagan wcale nam nie przeszkadza, bo przecież w naszym kraju też jest bałagan i jesteśmy przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy. Bardzo cieszymy się z faktu, że tu dotarliśmy, tu jest tak daleko od domu, jest tak niezwykle i całkiem inaczej niż w innych krajach, jakie do tej pory widzieliśmy. Już tu na granicy przeczuwaliśmy, że będziemy mile wspominać ten kraj.

Zobacz  powiększenie!
Okolice Sapy
Po odprawie poszliśmy szukać noclegu. Nie mieliśmy sprecyzowanych planów, co do naszego pobytu w tym Wietnamie, ale chcieliśmy go poznać, bo od razu już na granicy nam się spodobał. Wymieniliśmy pieniądze w banku na tutejsze dongi i poszliśmy szukać miejsca do spania. Okazało się, że noclegi w przydrożnych hotelikach nie są wcale dużo tańsze niż w Chinach, wręcz przeciwnie były o wiele droższe. Podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna miała za zadanie pilnować bagaży, a druga szukać noclegu i kupić bilety do Hanoi. Po drodze doszliśmy do wniosku, że skoro w mieście noclegi są takie drogie trzeba pojechać na wieś, co i tak chcieliśmy zrobić, by zobaczyć wietnamską wieś. Doszliśmy do wniosku, że najłatwiej byłoby nam poznawać ten kraj, gdybyśmy wypożyczyli gdzieś rowery lub samochód.

Zobacz  powiększenie!
Jeździmy po wioskach w poszukiwaniu obiadu
Na dworcu okazało się, że pociągi do Hanoi jeżdżą dość często, więc spokojnie możemy jechać na wieś. Poznaliśmy tu kobietę, mówiącą po angielsku, która pomogła nam się dowiedzieć o bilety, ona też powiedziała, że w mieście nie będzie nam łatwo wypożyczyć rowery. Gdy się już z nią żegnaliśmy otoczył nas krąg jej rodaków, którzy dowiedzieli się od naszej nowopoznanej koleżanki, że chcemy wypożyczyć jakiś środek transportu. Znalazło się paru chętnych, jednak jednemu z nich bardziej zależało na zarobku niż innym, gdyż zaciągną nas od razu do jakiejś kawiarni, by porozmawiać o interesach. Mówił on po angielsku więc nie było problemów by powiedzieć o co nam chodzi. Chciał pożyczyć nam jakieś auto, jednak pod warunkiem, że będzie naszym kierowcą. Opcja ta nie wchodziła raczej dla nas w grę, gdyż nie o to nam chodziło, a poza tym za dużo pieniędzy od nas żądał. Zaproponował on natomiast, że może nam wypożyczyć motory. Żaden z nas nie siedział nigdy w życiu na motorze, ale oczywiście zgodziliśmy się. Po długotrwałym targowaniu się i zbijaniu ceny podjechało sześciu znajomych naszego bardzo interesownego kolegi. Część z nas pojechała po bagaże oraz po Dominika i Krzyśka - byli oni trochę zaskoczeni, że podjeżdżamy po nich na motorach.

Zobacz  powiększenie!
Sapa
Około 15 minut uczyliśmy się zmieniania biegów, hamowania i kierowania motorami pod okiem ich właścicieli. Następnie po opanowaniu tej sztuki zostawiliśmy plecaki w restauracji naszego wietnamskiego znajomego, a także 2 paszporty i połowę ustalonej kwoty za wynajem motorów i ruszyliśmy w drogę. Dowiedzieliśmy się wcześniej od Wietnamczyka, u którego pożyczyliśmy właśnie nasze motory, że jak nas złapie policja mamy do niego zadzwonić pod podany przez niego numer i dać telefon policjantowi. Człowiek ten miał w tych okolicach chyba wszędzie niezłe wtyki, o czym się później przekonaliśmy.

Źródło: informacja własna

1 2 dalej >>


w Foto
Pod Chiński Mur
WARTO ZOBACZYĆ

Syria: Klasztor Deir Mar Musa
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

BOL 5: Huayna Potosi 6088 m n.p.m. zdobyty
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl