HAWAJE
16:50
CHICAGO
20:50
SANTIAGO
23:50
DUBLIN
02:50
KRAKÓW
03:50
BANGKOK
09:50
MELBOURNE
13:50
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Za Bramą Słońca » BOL 5: Huayna Potosi 6088 m n.p.m. zdobyty
BOL 5: Huayna Potosi 6088 m n.p.m. zdobyty



Huayna Potosi 6088 m n.p.m.
5 czerwca 2007 o godz. 7:30 czasu lokalnego stanęliśmy na szczycie Huyana Potosi 6088 m n.p.m.




Zobacz  powiększenie!
Paso Zongo
04.06.2007

Wstajemy dość wcześnie i próbujemy spakować cały sprzęt do jednego plecaka. Jarek tradycyjnie zamierza zdobyć szczyt w pożyczonym ubraniu, bo nadal nie mamy jednego bagażu. Dojeżdżamy do Zongo Pass, gdzie znajduje się Refugia Huayna Potosi. Tam jemy skromny lunch i wyruszamy do obozu pierwszego zwanego Campo de Rocas - 5150 m n.p.m. na granicy lodowca. Rozbijamy namiot i trochę leniuchujemy.

Zobacz  powiększenie!
Seraki na lodowcu Huayna Potosi
Jest wcześnie więc rozkładam karimatę na kamieniach i cieszę się każdym promieniem słońca, który na tej wysokości jest znacznie cieplejszy niż na nizinach (jeśli w Boliwii możemy mówić o nizinach). W Boliwii jest teraz pora sucha więc pogoda nie rozpieszcza nas wysokimi temperaturami. To cena, którą trzeba zapłacić za mniejszą ilość opadów.

Zobacz  powiększenie!
Lenistwo na Campo de Rocas
Późny obiad, bo woda z lodowca długo się gotuje i natychmiast wskakujemy do śpiworów. O 19:00 jesteśmy już w namiocie. I to wcale nie dlatego, że jesteśmy tak zmęczeni, że chcemy szybko zasnąć i też nie dlatego, że tak nakazuje rozsadek, bo w nocy rozpoczniemy atak szczytowy. Jesteśmy w śpiworach tak wcześnie, bo po zachodzie słońca, zimno na tej wysokości jest tak przenikliwe i dokuczliwe, że ciepły śpiwór jest jedynym ratunkiem.

Zobacz  powiększenie!
Iza na szczycie
05.06.2007

Pobudka o 1 rano. Choć trudno mówić o pobudce, kiedy prawie wcale się nie spało. Ubieramy się w namiocie, wypijamy gorącą herbatę i około 2 rano wyruszamy.

Zobacz  powiększenie!
W drodze ze szczytu
Rozpoczynamy wędrówkę po lodowcu przy świetle księżyca. Kryształki lodu mienią się i skrzą w świetle czołówek. Droga jest dość stroma ale pierwsze trudności napotykamy na wysokości około 5600 m n.p.m. Ściana wysokości około 60 m i o nachyleniu około 60 stopni wyburza nas z rytmicznego marszu. Pokonujemy ją dość szybko.

Robi się coraz zimniej. Dla mnie krytyczna jest godzina 4-5 rano. Nie mogę się doczekać wschodu słońca, licząc na to, że trochę mnie rozgrzeje.

Jesteśmy pod szczytem. Wystarczy podnieść głowę i widać go w świetle księżyca. Dzieli nas jednak od niego kolejna ściana wysokości około 200 m i o nachyleniu 60-70 stopni. Krótki odpoczynek i podejmujemy wyzwanie.

Jest coraz zimniej. Uderzając czekanem coraz bardziej drętwieją mi z zimna ręce. Wreszcie wschodzi słońce i wreszcie jesteśmy na szczycie.

Zmęczeni, ale szczęśliwi...

Źródło: iza@odkryte.pl

1


w Foto
Za Bramą Słońca
WARTO ZOBACZYĆ

Brazylia: Racinha - favela z Rio
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

Ch 6; Chiny, Pekin
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl