HAWAJE
03:38
CHICAGO
07:38
SANTIAGO
10:38
DUBLIN
13:38
KRAKÓW
14:38
BANGKOK
20:38
MELBOURNE
00:38
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Za Bramą Słońca » BOL 3: Isla Del Sol - Tam, gdzie narodziło się Słońce
BOL 3: Isla Del Sol - Tam, gdzie narodziło się Słońce



Isla del Sol
Około 8 rano (około, bo w Boliwii czas to pojecie względne i jeszcze nigdy nic nie wydarzyło się tu w ustalonym czasie) łapiemy autobus do Copacabany, by dalej udać się na wyspę, na której narodzili się pierwsi Inkowie Manco Capac i Mama Ocllo.




Zobacz  powiększenie!
Titicaca
Przebijamy się przez zatłoczone ulice La Paz, mijając zniszczone albo jeszcze nie zamieszkałe domy. Wreszcie jedziemy prawie pustą drogą przez Altiplano. Zasypiam na chwilę, a kiedy otwieram oczy, widzę olbrzymie i lśniące Titicaca, które pięknie kontrastuje z surowym Altiplano. Według starożytnych mitów to w przejrzystej toni jeziora Titicaca narodziło się Słońce. Zawsze poruszają mnie miejsca ze swoją legendą, a Titicaca i Isla del Sol z całą pewnością do nich należą.

Zobacz  powiększenie!
Titicaca oraz widok na Ankohume i Illampu
Poza tym jezioro zasługuje na miano niezwykłego choćby z tego powodu, że jest najwyżej położonym na świecie jeziorem żeglownym, poza tym jest tak olbrzymie, że w wielu miejscach woda sięga po horyzont. Jest długie na ponad 230 km i szerokie na około 97 km. Znajduje się na nim wiele wysp, półwyspów i wysepek. A od peruwiańskiej strony są także pływające wyspy, które kiedyś zamieszkiwane były przez Indian.

Zobacz  powiększenie!
Gitarzysta w Capacabanie
Docieramy do Copacabany. Przewodniki podają, że to dość zaniedbana mieścina i nieco nudna, ale atmosfera panująca w mieście przeczy tym opiniom. Copacabana wydaje się być miejscem wręcz uwielbianym przez turystów. Jest piękna pogoda, świeci słońce i choć jest chłodno siadamy nad brzegiem jeziora by zjeść lunch. Podróżuje z nami na Wyspę Słońca Boliwijczyk Eliseo. Po lunchu pijemy piwo i tradycyjnie pierwszy łyk wylewamy na ziemie w ofierze dla Pacha Mama. Fascynuje mnie to, jak w całej Ameryce Południowej mieszkańcom udaje się „żenić” różne bóstwa z wiarą katolicką. Eliseo składa ofiarę dla Pacha Mama, po czym idzie do kościoła pomodlić się o udaną podróż.

Zobacz  powiększenie!
Codzienna praca dzieci na Isla del Sol
Do Copacabany w XVI wieku trafił wizerunek Matki Boskiej Gromnicznej. Wkrótce potem, jak podają tubylcy, miała tu miejsce seria cudów, a Najświętszą Pannę uznano za patronkę Boliwii.

Zobacz  powiększenie!
Tradycyjna wioska na Isla del Sol
Słońce jest już wysoko, kiedy wsiadamy na łódź i płyniemy na Isla del Sol. Do dziś wyspa i jezioro są przedmiotem czci Ajmarów żyjących nad brzegami jeziora. Przypływamy na Fuente del Inca. Oprócz nas jest jeszcze wielu turystów. Trudno od nich uciec w tak niezwykłym miejscu.

Zobacz  powiększenie!
Księżyc w pełni na Isla del Sol
Już na przystani możemy zdecydować się na nocleg, ale nie robimy tego. Chcemy poznać prawdziwą Isla del Sol i prawdziwe życie Ajmarów z wyspy. Ledwie opuszczamy przystań a ruch turystyczny zanika i zamiera. Idziemy wśród eukaliptusowych gajów, mijamy ruiny inkaskich budowli i towarzyszy nam jedynie zachodzące słońce.

Zobacz  powiększenie!
Jarek serdecznie witany przez dzieci w Cha llapampie
Docieramy do wioski Challapampa. Sądząc po obecności kilku hosteli wioska jest przygotowana na przyjęcie turystów, ale tej nocy oprócz nas w wiosce są sami tubylcy. Wynajmujemy pokój w jednym z indiańskich domów. Kiedy chmara indianskich dzieci oblepiła nas w powitalnym uścisku poczułam się nieco nieswojo. Natychmiast przypomniała mi się historia sprzed kilku lat, gdzie w wiosce boliwijskiej zamordowano białych turystów w podejrzeniu o próbę porwania dziecka. Na szczęście moje obawy były mocno przesadzone, dziecięca otwartość szczera a zaufanie rodziców znaczne. Ta otwartość była tym bardziej miła i zniewalająca, że zaledwie kilka kilometrów od Challapampy, przy przystani, dzieci, które mają kontakt z turystami proszą o pieniądze za zrobienie zdjęcia.

Zobacz  powiększenie!
Widok na stronę peruwiańską z Isla del Sol
Pobyt w Challapampie na długo pozostanie w mojej pamięci. Właśnie w takim miejscu, z dala od hałasu, sama zaczynam wierzyć w to, że dawno, dawno temu ze skały pumy narodził się tam pierwszy Inca Manco Capac. Tam gotowa jestem uwierzyć w to, że w jeziorze narodził się Viracocha, ojciec wszystkich bogów, że w jego lśniącej toni powstało Słońce, Księżyc, Pacha Mama i inni bogowie.

Zobacz  powiększenie!
Wschód słońca na Isla del Sol
Zasypiamy pod ciepłymi kocami z wełny alpaki w otoczeniu bogów i to nie tylko w sensie magicznym i historycznym, ale też dosłownym. Na ścianach naszego pokoju ramie w ramie wiszą wizerunki Dziewicy z Copacabany i inkaskich bóstw.



Po wschodzie słońca jemy śniadanie i wyruszamy w drogę powrotną do Fuente del Inca, mijając po drodze tradycyjne wioski Indian Ajmara z Isla del Sol.

Źródło: iza@odkryte.pl

1


w Foto
Za Bramą Słońca
WARTO ZOBACZYĆ

Brazylia: Rio z lotu ptaka
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AL 30; Lodowiec Matanuska
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl