HAWAJE
08:55
CHICAGO
12:55
SANTIAGO
15:55
DUBLIN
18:55
KRAKÓW
19:55
BANGKOK
01:55
MELBOURNE
05:55
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Zachodnie stany Stanów » USA ZACH 5: Antelope Canyon, Wielki Kanion Kolorado
USA ZACH 5: Antelope Canyon, Wielki Kanion Kolorado

Ula i Olek Kłos


Antelope Canyon
Kolejny przystanek w rezerwacie to Antelope Canyon. Niestety nie można samemu do niego wejść, trzeba skorzystać z indiańskiego przewodnika, za co oczywiście trzeba słono zapłacić. Ale zdecydowanie warto. Najpierw jedzie się starym rozklekotanym jeepem, który na dodatek nie chciał odpalić i musieliśmy przesiąść się do innego.




Rezerwat Antelope Canyon

Po przejechaniu kilkunastu kilometrów, wyboistą piaszczystą drogą, wchodzi się pieszo do bardzo krętego kanionu, wąskiego dosłownie na metr, a wysokiego na kilkadziesiąt. Czuliśmy się tam trochę niepewnie, tym bardziej, że z góry sypał się ciągle jakiś dziwny pył, a patrząc do góry przez większość czasu nie było widać żadnego prześwitu. W kanionie przeważał kolor rudawo - czerwony. To właśnie woda pokazała tu swoją potęgę, rzeźbiąc przedziwnie powykręcane ściany. Wygląda to wręcz bajkowo! Wędrując wąziutkimi piaskowymi korytarzami, gdzie nieraz można ujrzeć wiązki światła, przeżywa się coś wspaniałego.

Później powrót jeepem, krótki przystanek w Page nad potężną tamą "Glen Canyon Dam", która stworzyła dziwaczny i nienaturalny pejzaż jeziora Powell. Bo jak inaczej nazwać miejsce, gdzie ludzie pływają na skuterkach wodnych, czy motorówkach jak po oceanie w otoczeniu gołych pustynnych skał. Jezioro to jest tak poskręcane i ma tyle różnych odnóg i zakamarków, że jego linia brzegowa jest dłuższa niż całkowita długość amerykańskiego wybrzeża Pacyfiku.

Wielki Kanion Rzeki Kolorado

Zobacz  powiększenie!
Prawie nad samą rzeką Colorado w Grand Canyon
A teraz jeszcze dalej na południe, kierowaliśmy się na największą atrakcję turystyczną Arizony i pewnie jedną z najsłynniejszych w świecie, czyli Wielki Kanion Rzeki Kolorado. Wrażenia z pewnością nie da się opisać. Kanion jest olbrzymi. Większy niż myśleliśmy. Szerokość od 6 do 29 km, a głębokość do 2 km. Mimo tego, że widzieliśmy setki zdjęć z kanionu wcześniej, to jednak żadna fotka nie jest w stanie oddać rzeczywistości. Od widoku tego wprost nie można oderwać wzroku. Jest to gigantyczny wąwóz, który wydaję się ciągnąć w nieskończoność na wszystkie strony. Z góry nie widać nawet rzeki Kolorado, która wije się pomiędzy różnymi wyspami, cyplami skalnymi o różnych kształtach i rozmiarach. Wszystko wobec niego wydaje się być kruche, małe i szybko przemijające. Przyjechaliśmy tutaj akurat na zachód słońca, który sam w sobie nie był najciekawszy, ale dzięki temu, że niebo było zachmurzone kanion pokazał nam swoje inne oblicze.

Później jak zwykle kemping i pobudka przed świtem, gdyż schodzimy w głąb kanionu. Wspinaczka ta jest bardzo nietypowa, ponieważ zaczyna się schodzeniem w dół, kiedy człowiek jest wypoczęty i jest chłodno, natomiast wraca się bardzo stromo pod górę w upale, kiedy jest się zmęczonym kilkugodzinną wędrówką. Dlatego też trzeba tę wyprawę planować bardzo ostrożnie. Chcieliśmy zejść do rzeki, czyli na samo dno kanionu z namiotem, ale niestety nie było już wolnych pozwoleń. Więc postanowiliśmy pokonać tę odległość w jeden dzień, ale wszyscy strażnicy zdecydowanie to odradzali. Do tego na początku trasy stały tabliczki przestrzegające przed tym, gdyż wiele osób próbowało i niestety nie wytrzymało tego wysiłku. Podczas wakacji w Wielkim Kanionie codziennie odnotowuje się kilkadziesiąt udarów cieplnych. Koszt akcji ratunkowej dochodzi do 2 tys. dolarów, za co płaci poszkodowany. Tak, więc zdecydowaliśmy się dojść do ostatniej najniższej półki, skąd doskonale widać koryto rzeki.

Zobacz  powiększenie!
Grand Canyon z góry
No i rzeczywiście schodzi się bardzo przyjemnie. Co się rzuca w oczy to gwałtownie zmieniająca się roślinność. Jakby przechodziło się przez różne strefy klimatyczne. Na górze drzewa sosnowe a po przejściu kilometra w dół, kaktusy i juki. I ta temperatura. Im niżej tym bardziej gorąco, różnica kilkunastu stopni Celsjusza. Na górze 25 C, a na dole około 40. Po dosyć żwawym zejściu i nacieszeniu się niezwykłymi widokami trzeba było wracać. Pokonanie różnicy wzniesień 1600 metrów w uporczywym upale, stromą ścieżką dało nam mocno w kość. Tak, więc odczuliśmy na własnej skórze wielką różnicę między wędrówką po górach, a po pustyni. Ale daliśmy radę i zrozumieliśmy, że nieznośne upały w połączeniu z wielkim wysiłkiem mogę być naprawdę niebezpieczne.

Zasłużony nocny odpoczynek i rankiem ruszyliśmy na południe Arizony pod granicę z Meksykiem.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Zachodnie stany Stanów
WARTO ZOBACZYĆ

USA: Nowa Anglia
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

Cerro Las Tortolas 2003
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl