HAWAJE
23:34
CHICAGO
03:34
SANTIAGO
06:34
DUBLIN
09:34
KRAKÓW
10:34
BANGKOK
16:34
MELBOURNE
20:34
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Zachodnie stany Stanów » USA ZACH 1: Park Narodowy Yellowstone
USA ZACH 1: Park Narodowy Yellowstone

Ula i Olek Kłos


Highway 12
No i w końcu stało się. Po 10 miesiącach pracy nadszedł czas na zasłużoną prawie miesięczną podróż. Do tej pory zwiedziliśmy już prawie całe wybrzeże Pacyfiku włącznie z Los Angeles, San Diego, Big Sur, San Francisco a także Parki Narodowe takie jak: Yosemite, Sequoia oraz Kings Canyon. A także bajkowe Las Vegas. Nie wspominając o zdobyciu najwyższego szczytu w USA - Mount Whitney. I oczywiście cudowne górskie Lake Tahoe na granicy stanów Kalifornii i Nevady, gdzie spędziliśmy 10 miesięcy.

Tym razem zdecydowaliśmy się na podróż w głąb lądu po terenach bardziej pustynnych i górzystych. Czyli jednym słowem chcieliśmy zdobyć "Dziki Zachód". Ze względu na porę roku (koniec września, początek października) zdecydowaliśmy się, że rozpoczniemy od północy. A dokładnie od Parku Narodowego Yellowstone w Górach Skalistych, aby zdążyć jeszcze przed zimą.


Zobacz  powiększenie!
Rodzinka niedźwiedzi
I tam spotkała nas pierwsza niespodzianka po sprawdzeniu prognozy pogody okazało się, że zima już na nas czeka, pada śnieg, a w nocy -10 C. Ale co tam, spakowaliśmy namiot i w drogę. Po przejechaniu ponad 1000 km z Lake Tahoe (przez całą Nevadę i część Idaho) w całkiem niezłej aurze przed samą bramą parku zastała nas pierwsza konkretna burza śnieżna i to taka, że w ciemności nie było mowy o wjeździe do parku. Więc jakoś doczłapaliśmy się do pierwszej stacji benzynowej no i drzemka w samochodzie, czekając, co przyniesie kolejny dzień.

Ranek wyglądał trochę lepiej. Mimo leżącego śniegu i przerażającego zimna, postanowiliśmy wjechać do parku. Tam od razu zamurował nas widok przeróżnych dzikich zwierząt. Wcześniej o tym słyszeliśmy, że można tutaj się natknąć na 'dziki świat', ale to, co zobaczyliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Bizony były dosłownie wszędzie. Pojedyncze sztuki spacerowały powodując olbrzymie korki, a całe stada zalegiwały przepiękne stepy otoczone ośnieżonymi górami. Grupki łosi i jeleni harcowały na oczach zszokowanych turystów. Oprócz tego kojoty, wilki, antylopy a wszystko to w jak najbardziej naturalnych warunkach. Cały ten park wygląda jak jedno wielkie safari.

Ale jedno widowisko pod sam koniec pobytu zapadło nam głęboko w pamięci. Gdy samicy niedźwiedzia czarnego z dwoma małymi nie spodobało się za bardzo towarzystwo niedźwiedzia grizzly. Ten wyczuwając to i nie chcąc zadzierać z pokaźną, rozwścieczoną mamą, szybko wdrapał się na czubek drzewa - chybocąc się na wszystkie strony. Ale samicy to nie wystarczyło. Wdrapała się na drzewo za nim i próbowała go strącić z tej jeszcze bardziej chybocącej się teraz sosny. Ale grizzly się utrzymał. No, więc nasza bohaterka zagarnęła swoje dzieci i ku osłupieniu wszystkich obserwujących przeszła na drugą stronę ulicy, wstrzymując ruch i siejąc zamieszanie i przerażenie wśród widzów. Ona nie robiąc sobie z tego nic zniknęła pośród drzew. Wszystko to działo się bardzo blisko nas, przez cały ten czas ciekawość walczyła ze strachem. Tak, więc teraz na pierwsze pytanie każdego o Yellowstone 'Czy spotkaliście misia Jogi?" odpowiadamy „nie jednego, ale cztery”...

Zobacz  powiększenie!
Gejzer Castle
Kolejną słynną atrakcją tego parku są wszystkie zjawiska hydrotermiczne. Jest to największe na świecie skupisko gejzerów (ok. 350), gorących źródeł czy też gotujących się bagien. Spacer po tych rejonach przypomina wycieczkę po jakiejś innej planecie. Można tam tylko chodzić po specjalnie wyznaczonych pomostach, bo wszystko dookoła dosłownie się gotuje. Mimo mrozu i leżącego śniegu woda w strumykach parzy. Pełno jakiś kraterów, dziur w przeróżnych kolorach, gdzie bulgocze i tryska gotująca się woda. Z gejzerów raz na jakiś czas unosi się kilkudziesięciometrowy słup wody. Podczas jednej kilkuminutowej erupcji wylewa się od 15 do 30 tys. litrów wody o temperaturze wrzenia.

Najbardziej znanym gejzerem jest Old Faithful, który zgodnie ze swoim imieniem już od ponad wieków wybucha regularnie, co 1,5 godziny. W parku znajduje się jeszcze kilka innych gejzerów, których wybuchy można prognozować. W informacji turystycznej można nawet sprawdzić prawdopodobny czas najbliższych erupcji. Nam udało się zobaczyć kilka takich widowisk, jedne trwały kilka minut, inne kilkadziesiąt. Jedne tryskały z jakiś dziur, inne z przedziwnych stożków przypominających zamki czy też wulkany.

Zobacz  powiększenie!
Gorące źródło The Morning Glory
Ale to nie koniec dziwów w Yellowstone. W innych miejscach można zobaczyć bulgocące błota i kratery strzelające do góry jakąś dziwną mazią. Jednak można tam wytrzymać tylko kilka minut, ponieważ wszystkie te błota niewiarygodnie cuchną jak zgniłe jaja. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze rozmaite gorące źródła, stawiki czy też sadzawki, zabarwione tęczowymi kolorami przez różnorakie bakterie.

Tak więc to wszystko, co zobaczyliśmy zrekompensowało nam trzy dni i nocy ciągłego marznięcia. Bo oczywiście spaliśmy w namiocie, który rano był zesztywniały od lodu. Ale ubraliśmy na siebie wszystko, co mieliśmy i dało się przetrwać. Z resztą pod śpiworem dało się wytrzymać, ale najgorzej było rano się z niego wyczołgać i zrobić śniadanie na oblodzonej ławce, gdzie wszystko do niej przymarzało...

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Zachodnie stany Stanów
WARTO ZOBACZYĆ

Martynika, Dominica, Gwadelupa
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

HAW 2; Wulkan Puukukui
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl