HAWAJE
11:38
CHICAGO
15:38
SANTIAGO
18:38
DUBLIN
21:38
KRAKÓW
22:38
BANGKOK
04:38
MELBOURNE
08:38
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Zachodnie stany Stanów » USA ZACH 2: Park Grand Teton i Zion National Park
USA ZACH 2: Park Grand Teton i Zion National Park

Ula i Olek Kłos


Wjazd do parku Grand Teton
Trzeciego dnia dotarliśmy do sąsiedniego parku Grand Teton, gdzie potężne ponad 4 tys. m n.p.m. szczyty gór skalistych odbijają się w przezroczystych wodach jeziora Jackson. Pionowe spiczaste szczyty kontrastują tam z doliną Jackson Hole. Wygląda to niesamowicie. Tak, więc jeszcze kilka zdjęć i pierwszy cieplutki prysznic od początku wycieczki. No, więc żegnaj zimo ruszamy na południe!

Noc zastała nas w jakiś wielkich lasach przed Salt Lake City. Postanowiliśmy tam poszukać kempingu. Owszem jakieś kempingi były, ale prócz głośnych ptaszysk nie było tam żywej duszy. Więc przyszło nam spędzić noc w środku wielkiego opustoszałego lasu.


Salt Lake City

Zobacz  powiększenie!
Dawna mormońska szkoła w Capitol Reef
W następnym dniu uzupełnienie zapasów, wymiana oleju w samochodzie w stolicy Mormonów - Salt Lake City, tam gdzie nasz latający orzeł Adaś kilka lat wcześniej zdobył parę medali. Po miasteczku olimpijskim spodziewaliśmy się jakiejś pięknej górskiej osady. Tymczasem się zawiedliśmy gdyż jest to typowe amerykańskie miasto, przesycone fast foodami, kiczowatymi motelami i centrami handlowymi. Jedynie co, to jest nieźle położone. Otoczone ogromnymi Górami Skalistymi i jeziorem. Resztę dnia spędziliśmy jadąc na południe Utah. Mimo tego, że jazda tą autostradą może wydawać się monotonna to jednak chyba dla każdego Europejczyka jest to egzotyka. Droga ta wydaje się trwać w nieskończoność. Bezkresne połacie wielkich pustkowi... gdzieniegdzie widać tylko jakieś kępki spalonej od skwaru trawy. Droga, która wiedzie przez takie przestrzenia ma w sobie coś niesamowitego. Wydaje nam się, że jesteśmy tylko my i nikt więcej...

Zion National Park

Zobacz  powiększenie!
Droga przez Monument Valley
Wieczorem dojechaliśmy do Zion National Park. Czas pozwolił nam tylko na rozbicie namiotu i przestudiowaniu mapy. Zwiedzanie zostawiliśmy sobie na kolejny dzień. Pierwsze, co zauważyliśmy, oczywiście ku naszemu zadowoleniu to to, iż jest znacznie cieplej niż w Yellowstone. Po drugie całkowita zmiana, jeśli chodzi o klimat i krajobrazy. Tu już dominują czerwone potężne skały, tworząc uroczy kanion rzeki Virgin.

Zobacz  powiększenie!
Na szlaku Angels Landing w Zion
Postanowiliśmy wejść na jakąś półkę skalną. Wybraliśmy najtrudniejszy, a co za tym idzie najciekawszy szlak "Angel’s Landing". Na początku wyglądało to niepozornie, natomiast końcówka to wspinaczka po szerokiej na dwa metry grani, gdzie po obu stronach zieje przepaść, a my możemy jedynie liczyć na prowizoryczne łańcuchy. Było sporo emocji, ale widok z góry z pewnością wart był trudu. Zostało nam trochę czasu, więc wybraliśmy jeszcze jeden szlak wzdłuż kanionu. Pierwsze, co nas zaskoczyło to to, że ludzie, którzy idą tym szlakiem, mają jakieś dziwne buty. Po przejściu około jednej mili wyjaśniło się dlaczego. Otóż doszliśmy do momentu, gdzie dno kanionu jest wypełnione rwącą rzeką, ale szlak wcale się nie kończył, tylko dalej szedł w górę rzeki. No i stąd te dziwne buty. My natomiast byliśmy tylko zdani na swoje gołe stopy. Brodząc w wodzie przeszliśmy kilka zakrętów, ale jednak ostre kamienie dały nam w kość i musieliśmy zawrócić. A szkoda, bo było przepięknie, szeroki na zaledwie kilka metrów kanion z potężnymi czerwonymi ścianami z obu stron. Z pewnością dalej jeszcze było piękniej, co można było odczytać z podnieconych twarzy powracających. Tak, więc ten szlak musi poczekać do następnego razu.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Zachodnie stany Stanów
WARTO ZOBACZYĆ

Karaiby: Martynika, St. Lucia, St. Vincent
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

Swedseayak 8: Zakończenie podróży
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl