HAWAJE
05:16
CHICAGO
09:16
SANTIAGO
12:16
DUBLIN
15:16
KRAKÓW
16:16
BANGKOK
22:16
MELBOURNE
02:16
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Wikingowie » WIK 1: W górę Wisły
WIK 1: W górę Wisły

Henryk Wolski


Kruszwica
16 maja

Ekipa przygotowująca Weleta do wyprawy w składzie: Marysia Dybizbańska, Marcin Więckowski, Tomek Zadróżny – Odek (zdrobnienie od Odkrywcy) i ja, Henryk Wolski, przyjechała do Powidza 24 kwietnia. Po 4 dniach intensywnej działalności w piątek 28 Welet został załadowany dźwigiem z powidzkiej jednostki wojskowej na TIR-a i przewieziony do Kruszwicy.


Tu, w gościnnym i od lat przez osobę komandora Andrzeja Kornaszewskiego zaprzyjaźnionym klubie Popiel został szybko i sprawnie zwodowany. Załoga zajęła się dalszymi przygotowaniami do drogi. Pogoda była mizerna i cały czas mżyło.


Zobacz  powiększenie!
Powidz
W niedzielę przyjechał Inżynier (to nie tylko zawód, to charakter) – Marek Łukomski i zajął się mocowaniem stelaża, na którym ma być zawieszony silnik przyczepny – mamy przecież ponad 800 kilometrów do przepłynięcia pod prąd. Po niedługim czasie zjechali inni uczestnicy tego etapu mającego na celu podprowadzenie łodzi do Gdańska: Sylwia Kozłowska i Darek Nerkowski, a także Wilfried Korth z synkiem Georgiem.

Zobacz  powiększenie!
W drodze
Trasa wiedzie z jeziora Gopło kanałami i po części Notecią a potem Kanałem Górnonoteckim do Kanału Bydgoskiego. Stąd Wisłą i Martwą Wisłą do Gdańska na Motławę pod słynny żuraw. Oczywiście można było zaraz po opuszczeniu Kanału Bydgoskiego płynąć w górę Wisły, ale my chcieliśmy płynąć od morza do morza. Miejscem oficjalnego startu miał być Gdańsk.

Zobacz  powiększenie!
W drodze
Wystartowaliśmy w niedzielę 30 kwietnia rano. Odek oddał cumy i pozostał na miejscu – musiał wrócić do Warszawy. Było deszczowo i zimno. Śluzy, które w zasadzie w niedzielę o tej porze roku nie pracują, otwierały się po kolei. Można było wyraźnie odczuć działanie „osłaniającego płaszcza” Fundacji Kanał Bydgoski.

Zobacz  powiększenie!
Bydgoszcz
Po drodze dosiadł się do nas Wojtek Starck – dojechał autostopem w okolice Pakości. Marek płynął także z nami jako tzw. inżynier gwarancyjny. Skonstruowane przez niego sterowanie działało bez zarzutu. Nocleg wypadł w okolicy Murowańca na kanale Górnonoteckim. Janusz Kowal – mój stary koleś - zaskoczył nas swoją gościnnością.

Zobacz  powiększenie!
Gdańsk
Cały czas siąpi. W Bydgoszczy opuścili nas Wilfried Georg – mały Wiking i Marek. Wreszcie w poniedziałek zaczęło się robić cieplej i mogliśmy przewietrzyć nasze mokrości. Przy korzystnym wietrze udało się trochę pożeglować. Nowi byli zadziwieni jak ostro na wiatr może chodzić nasz Welet.

W sobotę 6 maja dotarliśmy do Gdańska i zacumowaliśmy przy gościnnym nabrzeżu Centralnego Muzeum Morskiego – patrona naukowego naszej wyprawy.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Wikingowie
WARTO ZOBACZYĆ

Jesienne Czerwone Wierchy
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

RPI 2; Dzień Buddy, którego nie było
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl