HAWAJE
04:49
CHICAGO
08:49
SANTIAGO
11:49
DUBLIN
14:49
KRAKÓW
15:49
BANGKOK
21:49
MELBOURNE
01:49
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Wikingowie » WIK 9: Przemyśl
WIK 9: Przemyśl

Henryk Wolski


Szczęśliwie, choć nie bez trudności osiągnęliśmy Przemyśl. Stąd już tylko kilka kilometrów dzieli nas od Ukrainy. Ostatnie dni były bardzo zimne, a niekończący się deszcz dał się nam dobrze we znaki. Znosiliśmy to dzielnie, tym bardziej, że byliśmy świadomi tego, że te opady spowodowały podwyższony stan wody na Sanie i tym samym zmniejszyły możliwość wejścia na mielizny.




Zobacz  powiększenie!
Podejście do Kazimierza
Tutaj był koniec pierwszego etapu i znacząca wymiana załogi. Ze starej został Tomek i ja. Do Przemyśla Kostuch przywiózł: swego ojca Marka Łukomskiego – Inżyniera i siostrę Bognę, Andrzeja Maciejwskiego, który od Bydgoszczy jakoś nie mógł rozstać się z nami, moją żonę Elkę i bosmana Marcina, który musiał opuścić nas w Warszawie (na odcinku do Przemyśla zastępował go Tomek. Bosman przekazując mu swój zakres działalności mówił –„ucz się, bo przecież wiecznie żył nie będę”).

Zobacz  powiększenie!
Jak leci?
W Przemyślu dostaliśmy się od razu pod opiekuńcze skrzydła Artura Koguta. Jeszcze w czasie przygotowań do ekspedycji, jesienią 2005 zadzwoniłem do Artura chcąc zasięgnąć języka na temat transportu i całej logistyki przewozu. W końcu tutaj ma być przekroczony nie tylko dział wodny między zlewiskiem Morza Czarnego i Bałtyku, między Sanem a Dniestrem, ale i granicę państwową między Polską a Ukrainą. Krótką rozmowę Artur zakończył słowami – „Heniu nie martw się, my to załatwimy.”
I tak się stało.

Zobacz  powiększenie!
Mielizna
Na drugi dzień po przybyciu państwo Kogutowie zorganizowali wystawne party, na które zaproszeni byli wszyscy, którzy mieli cokolwiek wspólnego z wyprawą. Zebrała się dosyć pokaźna grupa ludzi. W trakcie przyjechała podmiana. Starej załodze aż żal było w takich warunkach wracać do domu.

Artur i pracownik jego firmy Plasmetu Wiesław Pomykacz przejęli całą logistykę związaną z pobytem w Przemyślu i transferem łodzi i ludzi na Ukrainę. Przez Artura poznałem Antoniego Pasicha, który okazał się dobrym duchem ekspedycji. Także Urząd Miasta włączył się do pomocy w załatwianiu transportu. Trzeba przyznać, że do pomocnych ludzi mieliśmy szczęście.

Zobacz  powiększenie!
Po częściowej wymianie załogi pełni optymizmu ruszyliśmy do przekraczania granicy. Po polskiej stronie mieliśmy wszystkie formalności załatwione. Cóż, kiedy okazało się, że europejski standard odprawy celnej nie jest po drugiej stronie wystarczający. Aby wwieźć Weleta na Ukrainę trzeba wpłacić kaucję zabezpieczającą w wysokości (w tym wypadku) około 7500 $. Po całym dniu poszukiwania wyjścia z sytuacji, na granicy pojawił się Antoni z żądaną sumą. To pozwoliło, choć nie tak od razu, przekroczyć granicę. Dzień ten umocnił, nie tylko moją wiarę w pomoc przyjaciół, ale i siwy kolor mojej dotąd szpakowatej brody.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Wikingowie
WARTO ZOBACZYĆ

Islandia: pola lodowcowe
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

4P-5: Incahuasi, Cerro de San Francisco, Cerro Pissis
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl