HAWAJE
20:13
CHICAGO
00:13
SANTIAGO
03:13
DUBLIN
06:13
KRAKÓW
07:13
BANGKOK
13:13
MELBOURNE
17:13
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » ® przez Maroko » Maroko 2005 # 10
Maroko 2005 # 10



Wstajemy wcześnie. Po śniadaniu i zapakowaniu wszystkiego na rowery ruszamy w drogę. Od samego początku wspinaczka.
Z pierwszą przełęczą idzie nam łatwo. Z drugą mamy pewne problemy, ale również po kilku przystankach zostaje zdobyta. Z przełęczy na 1640 m rozpościerają się wspaniałe widoki.


Teraz czeka nas już tylko szybki zjazd do miasta Tazenakht. Tam jemy tradycyjny jogurt Mixi z bagietkami i pędzimy dalej w kierunku Warzazat. Po kilkunastu kilometrów czeka nas kolejna przełęcz - 1700 m. Kolejna wspinaczka. Zdobycie przełęczy nagradzane zostaje wspaniałymi widokami. Dostrzegamy ośnieżone szczyty Atlasu Wysokiego. Do Warzazat jest już z górki.

Postanawiamy, że nie będziemy dojeżdżać do Warzazat i rozbijamy obóz 30 km od miasta. Po rozbiciu namiotu, kolacja i spać. Bilans tego dnia to ponad 80 km i trzy znaczące przełęcze.

Odległość przejechana: 84 km
Odległość od początku trasy: 511 km



23 lutego

Rankiem doceniamy wspaniałe widoki: z jednej strony Antyatlas, z drugiej Atlas Wysoki.
Po śniadaniu i spakowaniu ruszamy w dalszą drogę. To ma być bardzo przyjemny dzień. Planujemy około 50 km do przejechania.
Po przejechaniu kilku kilometrów zatrzymujemy się w miejscu, gdzie odbywa się suk (miejscowy targ). Michał postanawia poszukać pamiątek, a ja wypić kawę i rozmasować bolące kolano. Po pół godzinie Michał wraca z pustymi rękami. Jedziemy dalej.
Na trasie dzisiejszego dnia jest Ait Ben Haddou – ogromna kazba, jedna z największych atrakcji turystycznych Maroka i plener dla znanych produkcji filmowych („Jezus z Nazaretu”, „Gladiator”).
Z Ait Ben Haddou szybko przebywamy 30 km do Warzazat. W mieście znajdujemy hotel i mamy wieczór na odpoczynek . To wspaniała okazja do kupienia kartek pocztowych i odwiedzenia supermarketu. Pierwszy raz mamy okazję do zakupów bez pokazywania palcem, co nas interesuje. Kupujemy również miejscowe piwo. W Maroku jako kraju islamskim jest zakaz spożywania alkoholu. Jest to zapisane w religii Islamu. Dlatego również miejsc, w których można kupić alkohol jest bardzo mało. Wieczór zapowiada się fantastycznie – hotel, piwo i oglądanie materiałów filmowych, które do tej pory udało się nam nakręcić. Niestety okazuje się, że w hotelu jest strasznie wilgotno, piwo nie smakuje jak nasze polskie, a materiał filmowy pozostawia wiele do życzenia. Noc spędzamy w śpiworach, nie korzystając nawet z pościeli, którą oferował hotel – wydaje się mokra. Na szczęście za hotel płacimy 90 DH, co jest bardzo niską ceną. Jedyną zaletą jest ciepła woda w kranie i gorący prysznic.

Odległość przejechana: 51 km
Odległość od początku trasy: 562 km

24 lutego

Wyjeżdżając z Warzazat nadajemy jeszcze na poczcie wypisane poprzedniego wieczora kartki i jedziemy w kierunku południowym. Dzień okazuje się najbardziej wyczerpujący z całej wyprawy.
Już od samego Warzazat zaczynamy stopniowo wspinać się w górę. Przeszkadza nam silny boczny wiatr, który wzmaga jeszcze odczucie zimna (słońce jest schowane za ciężkimi chmurami).

Około 15.00 po przejechaniu ponad 60 km dojeżdżamy do miejscowości, za którą rozpościera się dramatyczny widok – pionowa prawie ściana pod którą musimy podjechać. To przełęcz Tizi-n-Tinififft na 1660 m n.p.m. Posileni w przydrożnym barze zaczynamy wspinaczkę. Jest bardzo ciężko. Po dwóch godzinach podjeżdżania jesteśmy na górze. Zostajemy nagrodzeni wspaniałymi widokami na górze i jeszcze wspanialszym 20 kilometrowym zjazdem do samego Agdz.
Polecamy serdecznie miłośnikom szybkich i niebezpiecznych zjazdów ten właśnie odcinek naszej trasy. Przez ponad 20 km nie naciskamy nawet raz na pedały, za to musimy mocno zaciskać dłonie na manetkach hamulców. Niestety nie udaje nam się za bardzo rozpędzić i nie bijemy rekordów prędkości, ponieważ wiejący w twarz wiatr skutecznie to utrudnia.

W Agdz pozostaje nam jeszcze zatankować benzynę do naszej kuchenki i znaleźć kemping. Strasznie wieje i zdaje się, że wysokie palmy zostaną poprzewracane. Na szczęście na kempingu znajdujemy ustronne miejsce, w którym jest cisza.
Po rozłożeniu namiotu nadchodzi czas na serwis rowerów. Po naprawach zasłużony prysznic, posiłek i odpoczynek.

Odległość przejechana: 92 km
Odległość od początku trasy: 654 km

Źródło: informacja własna

1


w Foto
® przez Maroko
WARTO ZOBACZYĆ

Etiopia: O wielu twarzach
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

KwA 7: 01`06; Parę dni z malijskiego pamiętnika...
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl