HAWAJE
21:37
CHICAGO
01:37
SANTIAGO
04:37
DUBLIN
07:37
KRAKÓW
08:37
BANGKOK
14:37
MELBOURNE
18:37
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Rozmowy » Marek Tomalik: Niech niesie cię fala
Marek Tomalik: Niech niesie cię fala



fot. Arch M.Tomalika
Rozmawiamy z Markiem Tomalikiem - globtroterem, dziennikarzem National Geographic i menedżerem muzycznym w jednej osobie. U progu wolnej Polski wyprawił się ze świeżo poślubioną żoną do Australii. Niemal bez pieniędzy, za to z podróżniczą pasją. Zapiski, które przywiózł ułożyły się w książkę "Australia moja miłość" - jedną z najoryginalniejszych opowieści o antypodach. Marek zaś, mimo że podczas podróżniczego żywota zwiedził spory kawał świata, regularnie wraca do krainy kangura. Dziś, w wywiadzie dla SwiatPodrozy.pl spróbuje wyjaśnić, co go tam zaniosło.




- Komu potrzebni są dziś podróżnicy?
- Przede wszystkim samym sobie. Słowa „podróż” i „odkrycie” mocno się ostatnio zdewaluowały. Prędzej można odkryć coś dla siebie, niż dla świata. Z biegiem lat odkrycia wielkich ekspedycji mają coraz mniejszy kaliber. Jeszcze w połowie XIX-wieku wierzono, że środek Australii zajmuje morze. Ktoś musiał tam pójść, by to sprawdzić. Z czystej ciekawości, chęci poznania. Ruszały więc wyprawy, takie jak trawers kontynentu w wykonaniu Burke’a, Willsa i Kinga. Dzisiaj Australię oglądamy na zdjęciach satelitarnych.

- Wszystko już odkryto?
- Nie. Chylę czoła przed antropologami, czy geologami którzy dalej badają tajemnice outbacku, pustynnego wnętrza Australii. Wielkie odkrycia czekają już jednak gdzie indziej. Przede wszystkim w głębinach oceanów – to prawdziwa terra incognita XXI wieku.

- A co Ty odkryłeś w Australii dla siebie?
- Ludzi. Bezproblemowych, uśmiechniętych. Nie pytają kim jesteś i skąd przychodzisz. Wyznają zasadę „go with the flow” – niech niesie cię fala. Nie spinaj się, nie denerwuj. Wystarczy poczuć swoją falę, która poniesie cię przez życie. Tę prawdę można zastosować wszędzie – pod pierzyną, na egzaminie i pośrodku pustyni.

- Masz jakieś osobiste odkrycia geograficzne?
- W pewnym sensie odkrywałem dla ludzi mieszkających w Polsce tajniki australijskich pustynii, buszu, tego co teraz nazywam żywotem buszmena, sposobu podróżowania w australijskim outbacku, pewnego zanikajacego etosu, panujacych tam reguł i zasad. Zupełnie przy okazji odkryłem niezwykłe plaże. Bajkowe. Na zachodnim wybrzeżu, nie tylko w okolicach Esperance można bez trudu znaleźć kawałek ziemi dla siebie. Być absolutnie sam na sam z naturą. Są jednak tajemnice, które mnie tam wciągaja kolejny raz. Nie zdradzę, ale chcę tam pojechać i okryć "to coś". Czas pokaże, czy będzie to odkrycie tylko dla mnie czy także dla innych... Niemniej nadal uważam, że jest to zabawa...

- Nie miałeś też wiele towarzystwa przemierzając autem pustynny szlak Canninga. Australijczycy w ogóle się tam nie zapuszczają?
- Nie mają potrzeby. Większość z nich nie wie co to pustynia. Dzięki temu outback wciąż emanuje nieskażonym, organicznym pięknem.

Zobacz  powiększenie!
Marek Tomalik we własnej osobie
- Co powiedziałeś Kubie Postrzygaczowi, kiedy zapytał Cię, czy można przejechać Canning Stock Route rowerem?
- Żeby tego nie robił.

- Nie posłuchał, przejechał.
- Myślę, że otarł się o śmierć. Znalazł się w sytuacji, kiedy każda drobna awaria mogła go kosztować życie. Na pewno doświadczył bardzo intensywnych emocji. Po tych pustynnych doświadczeniach pewnie niewiele rzeczy kiedykolwiek będzie go w stanie wyprowadzić z równowagi. Ale w dalszym ciągu, gdybym spotkał Kubę przed tą wyprawą, stanowczo ją bym odradzał.

- Nie obawiasz się losu Pawła Edmunda Strzeleckiego, odkrywcy Australii, który nagle stracił zapał do podróży i dokonał żywota w Wielkiej Brytanii?
- Nie porównuję się ze Strzeleckim. On był wybitnym podróżnikiem na wieki. Był nadzwyczajny nawet w swoich czasach, kiedy dużo jeszcze było białych plam na mapach. To co ja robię, to właściwie zabawa.

- Ale jednak frapuje Cię tajemnica ostatnich lat polskiego eksploratora?
- Mam na ten temat własną teorię. Strzeleckiego napędzała niespełniona miłość. Jego motywacją do podróży była potrzeba udowodnienia, że jest coś wart. Miał w nieobecnej na mapie Polsce swoją ukochaną – Adynę Turno. W oczach jej ojca – napoleońskiego pułkownika, zalotnik córki, drobny szlachcic nic nie znaczył. Przepędzony od swojej miłości, pragnął pokazać na co go stać. Ruszył na drugi koniec świata, stając się jednym z najlepszych wśród najodważniejszych. Kiedy wrócił z Australii, podobno spotkał Adynę w Europie. I wtedy coś się stało. Czar prysł.

- Chęć do podróży umarła wraz z miłością?
- Możliwe. Po Australii Strzelecki pomagał ludziom, m.in. robił zbiórki pieniędzy dla głodujacych Irlanczyków, jednak coraz bardziej odwracał się od życia. Pod koniec podobno kazał spalić wszystkie swoje dzieła.

- Ty pojechałeś do Australii w podróż poślubną. Masz przeciwną motywację niż Strzelecki?
- Nie, nie powiedziałbym w ten sposób. Nie wiem co mnie tam niosło. Na pewno nic co można wytłumaczyć racjonalnie. Wierzę że niektórzy ludzie „należą” do pewnych miejsc. Marek Kamiński do biegunów. Ja do Australii. To pewnie wszystko wina reinkarnacji. Ja jestem stamtąd.

Uwaga, konkurs!

Dla naszych Czytelników mamy do rozdania jeden egzemplarz książki Marka i Kasi Tomalików "Australia moja miłość" z autografem i dedykacją Marka. Doskonała lektura na zimowe dni. Właściwie to na jeden, zimowy wieczór, bo zapis przygody sprzed lat połyka się w błyskawicznym tempie. Aby otrzymać książkę wystarczy przysłać na ten adres mailowy odpowiedź na zadanie konkursowe. Brzmi ono zaś: Wymień nazwy co najmniej dwóch pustyń w Australii. Pomocna w poszukiwaniach może być nasza wystawa. Rozwiązanie konkursu za tydzień.

19.01.2008 - Konkurs został rozwiązany. Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi, a Czytelnikowi o pseudonimie "Nataliess" gratulujemy wygranej.

Zainteresowani podróżami Marka mogą znaleźć jego reportaże na stronie Autora.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Rozmowy
WARTO ZOBACZYĆ

Papua NG: Ludzie Sepiku
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AP Special: Wielkie Jaja
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl