HAWAJE
00:27
CHICAGO
04:27
SANTIAGO
07:27
DUBLIN
10:27
KRAKÓW
11:27
BANGKOK
17:27
MELBOURNE
21:27
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Kaukaz: Śladami Herkulesa » KsH6: Najwyższa wieś w Europie
KsH6: Najwyższa wieś w Europie



Ushguli położone na 2100 m.n.p.m. można znaleźć opisane w przewodnikach turystycznych opisane właśnie takim, „naj” mianem. Temat w sam raz by poróżnić wszystkich żyjących kartografów do siódmego pokolenia włącznie. Bo w końcu jest ta Gruzja w Europie czy nie jest? Nie zajmowaliśmy się jednak tym zagadnieniem. Zamiast tego znaleźliśmy w górskiej osadzie kilka innych naj.




Zobacz  powiększenie!
Rozbiórka czy budowa?
Z pewnością Ushguli mogłoby dostać jakąś nagrodę za "największą rozpiętość architektoniczną". Bo oto z kamiennymi wieżami z łupka (XII wiek) sąsiadują anteny satelitarne. Łupek jest tu zresztą powszechnym materiałem budowlanym i jeżeli wiekowy budynek rozsypuje się, kolejny wznoszony jest najprawdopodobniej z jego resztek. Taki wniosek przynajmniej wysnuliśmy obserwując rozbiórkę starego domu. Z którego wieku? Lepiej nie pytać.

Bezsprzecznie Uszguli będzie „naj” dla wszystkich miłośników średniowiecza z bractw mieczowych i podobnych organizacji. Wąskie, błotniste uliczki, inwentarz przechadzający się swobodnie drogą, kamienne mury. Efekt psują nieco doskonałe auta terenowe i słupy niskiego napięcia. Ale za to na podwórkach można zastać wkomponowane już na stałe w błoto i trawę łady i żiguli, a prądu na początku sierpnia ‘08 akurat nie było. Czemu? „Płochaja pagoda w garach była”. Nagroda za lakoniczność.

Jeśli chodzi o naturalny talent do zdzierania pieniędzy z turystów, ushgulscy górale mogliby niejednego nauczyć mieszkańców Zakopanego. Chociaż ci drudzy rozumieją przynajmniej, że gość, aby zostawił w miejscu wypoczynku pół pensji, wymaga czegoś więcej niż łazienki z sedesem. (O ten ostatni zresztą w ogóle w krajach byłego Sojuza trudno, ustępuje miejsca klasycznej „ruskiej pedałówce”.) Ceny w Ushguli są tak kosmiczne, że mieszkańcy czasem sami w nie nie wierzą proponując swoje usługi. – Ile chcecie za podwiezienie do Mesti? (80 km) – pytamy żonę właściciela terenowej toyoty. – A ile dacie? – A ile chcecie? – 200 lari? (280 zł) – ILE? – 180?. [Cena paliwa w obie strony to ok. 80 lari – rachunek zawyżony ze względu na złą drogę. Miesięczna pensja w tym regionie wynosi nieraz mniej niż 100 dolarów, czyli 140 lari]. Zupełnie możliwe, że absurdalne wysokości cen są efektem wizyt turystów z Niemiec czy Izraela. Gruzini nie do końca wyczuwają jeszcze różnice w zasobności portfeli Polaków i Czechów, a bardziej "zachodnich" nacji. Na wszelki wypadek proponują więc maksymalny wariant ceny. Dla naszej wyprawy Uszguli okazało się najbardziej złośliwym widokowo miejscem pod słońcem. Właściwie pod chmurami. (Prawdopodobnie) zapierająca dech w piersiach panorama Szchary nie odsłoniła się nawet na chwilę. Ponieważ zaś pod adresem Ushguli padło już kilka nienajmilszych określeń, pora odpowiedzieć na pytanie: jak poradzili sobie tam naśladowcy Heraklesa z Polski? Oczywiście, doskonale.

Zobacz  powiększenie!
Swanecka wieża. XII wiek?
Dzięki kierowcy Gaz-a poznanego poprzedniego dnia udało nam się błyskawicznie znaleźć nocleg. Zaprowadził on nas do ogrodu Aksentego i jego rodziny. Starsze małżeństwo mieszkało w piętrowym domu na skraju wsi wraz z synem. Dzieciak na oko 12-13 letni, widocznie Gospodin obdarzył naszych gospodarzy potomstwem w późnym wieku. Aksenty na stare lata postanowił w domu założyć „europejską” toaletę, którą z dumą nam zaprezentował. Do ukończenia dzieła brakowało tylko położenia kilku rur PCV w ogrodzie. (A więc ścieki niechybnie popłyną wprost do górskiego strumienia…). Rozbiliśmy się tuż przy domu, a wieczorem nie ominęła nas naprawdę suta kolacja. Tak dobre mleko dawno już nie gościło w naszych przepalonych bimbrem żołądkach. W świetle czołówki migoczącej pod sufitem, bo jak wiemy, pogoda nie rozpieszcza wioski. Rano dostaliśmy równie wyborne śniadanie z akcentem muzycznym. – A szto eta? – spytał bowiem Maciek wskazując tajemniczy instrument wiszący na ścianie. Żona Aksentego wzięła go bez słowa w ręce (zresztą przy mężu zwykła mówić mało, co jest cechą charakterystyczną kaukaskich kobiet) i… rozgrzała nad piecem. Ciepłe powietrze naprężyło skórę pokrywającą pudło rezonansowe tajemniczej ni-to-wiolonczeli ni-to-gitary. Wystarczyło jeszcze pociągnąć smyczkiem po kalafonii i popłynęła przez kuchnię swanecka melodia. Po chwili Aksenty zaczął śpiewać. Przez chwilę starsi, zmęczeni ludzie wyglądali na naprawdę szczęśliwych. A nam zostanie w głowach proste, chropowate i bardzo górskie granie.

Gospodarzom zapłaciliśmy (głownie przez doskonałe jedzenie) nieco więcej, niż kwota, na którą umówiliśmy się poprzedniego wieczora. I pewnie ponad dwa razy mniej, niż zdarliby z nas nawet ich krewni, mieszkający kilka domów dalej. Odrzuciwszy wszystkie „kosmiczne” oferty podwiezienia do Mesti (- My nie Giermańce, panimajecie? U nas toże niemnoga dienieg!)ruszyliśmy przed siebie pieszo. Tylko po to, by za chwilę spotkać kierowcę Łady Niwy, który przyjechawszy właśne z Mesti ochoczo zaproponował nam transport. Za 80 lari. Jaka była ostatnia oferta we wsi? 180? Patronem naszej wyprawy mógłby zamiast Heraklesa zostać Święty Krzysztof.


Źródło: informacja własna

1


w Foto
Kaukaz: Śladami Herkulesa
WARTO ZOBACZYĆ

Węgry: architektura Budapesztu
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

GAL 8; Punta Suarez, Espanola
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl