HAWAJE
04:30
CHICAGO
08:30
SANTIAGO
11:30
DUBLIN
14:30
KRAKÓW
15:30
BANGKOK
21:30
MELBOURNE
01:30
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Australia w poprzek » AUS 3: Zachodnia Australia
AUS 3: Zachodnia Australia



Kimberley. To rejon zaczynający się na zachodzie od Broom, a kończący na wschodzie wraz z Kununurra. To rejon mistrzowsko otwartych, niekończących się przestrzeni usianych trawami, niepozornymi drzewami, które potrafią przetrwać bez wody przez większą część roku, rzadkimi baobabami, w końcu to królestwo dla ogromnej ilości niewidocznych węży. Powierzchnia - o 1/3 większa od Polski. Populacja - poniżej 30 000, z czego 27 000 mieszka w trzech głównych miasteczkach.
W poprzek tego ogromnego obszaru przebiega terenowa trasa Gibb River Road (710 km) pomiędzy Derby i Kununurra - przez jedne z najbardziej spektakularnych miejsc w całym Kimberley. Droga powstaje jako prosty pasterski szlak, przedarcie się przez niego zajmuje 2, 3 dni (tylko w porze "suchej"). W połowie lat 70-tych inwestuje się w drogę z powodu odkryć minerałów. Od około trzech lat szlakiem regularnie kursuje mała terenowa ciężarówka - możesz wskoczyć i wyskoczyć na trasie, gdzie chcesz. Miło mi było usłyszeć, iż jestem pierwszym Polakiem, jakiemu wiozą szanowne dups** po tutejszych wyśmienitych wertepach.
Spędziłem 11 dni poruszając się wzdłuż tego szlaku. Na zdjęciu - moja pierwsza wysiadka na skrzyżowaniu do Windjana Gorge.


Zobacz  powiększenie!
Ze skrzyżowania do kanionu Windjana miałem 22 km prostym terenowym szlakiem. Do Derby jest dość blisko (165 km) i można złapać okazję - jestem jednak ciekaw, jak ten teren wygląda z bliska. Chcę po raz pierwszy poczuć zapach Kimberly sam na sam, o którym słyszałem sporo wcześniej. Czuję, że robi się większy upał, niż we wcześniejszych moich miejscach. Robię krótkie, częste odpoczynki. Idę dalej. Po 3 - 4 godzinach marszu nie jestem już w stanie iść dłużej, niż kwadrans bez odpoczynku. To był ostatni dzwonek, by nie dostać poważnego porażenia słonecznego lub odwodnienia... (Ojjj Julek - rozsądek nie zawsze chadza prostą ścieżką!)
12.30 – robię konkretną przerwę - dopiero. Tutejsze drzewa dają tak mało cienia, że niezbędne jest zrobienie prowizorycznej osłony z podłogi namiotu. Co pół godziny muszę zmieniać pozycję leżenia ze względu na zmieniający się kąt padania promieni słonecznych. Mam ze sobą termometr: o 15 - tej robi się 40stopni Celsjusza. Leżę w samych slipkach, oddychanie jest problemem - nie mam prawie żadnej ulgi po marszu, czuję się fatalnie.
W drogę powrotną (za dwa dni) startuję o 5:30 i jest w porządku. W trakcie marszu natrafiam na kilkadziesiąt sztuk bydła indyjskiego, dość powszechnego tutaj. Nic o nich nie wiem - i nawet tego, że byki nie mają rogów... Niektóre z ogromnych "krów", jak sobie mniemam, patrzą na mnie tak, że miło by było wskoczyć pod mamusi pierzynę. Gdy mam już stado ze 200 metrów za sobą, wszystko sobie wychodzi na drogę i drepcze dziarsko za mną (w tym terenie nie ma gdzie i na co uciec!)...

Zobacz  powiększenie!
Kanion Windjana Gorge. To bodaj najlepsze miejsce w całej Australii do oglądania "freshies" w ich naturalnym środowisku (krokodyle słodkowodne - tylko do 2,5m długości).
350 mln lat temu spora część Kimberly była płytkim morzem z porastającymi rafami koralowymi. Wiele obecnych łańcuchów górskich jest wapieniami powstałymi w wyniku kontaktu tychże raf z powietrzem, ponad obniżającym się poziomem morza. Windjana jest kanionem drążonym miliony lat przez rzekę w takim wapieniu.
Siedząc już sobie spokojnie na polu kempingowym z wieczorka, myślę sobie tak: ciągle mam ze sobą ponton (potrzebny był w Karijini), no więc trzeba popływać w kanionie i z bliska pooglądać te krokodylki, bo na zalewie porymbskim, to już może nie być takiej okazji, co nie (?). W godzinę później podchodzi do mojego namiotu miejscowy (widział mnie, jak maszerowałem), który przemawia mi do rozsądku mówiąc, że jest tam bardzo mało wody i setka krokodyli w niej, które są akurat przed okresem składania jaj. Samiec może zaatakować.

Źródło: informacja własna

<< wstecz 1 2 3 4 dalej >>


w Foto
Australia w poprzek
WARTO ZOBACZYĆ

Nowa Zelandia: Mt. Aspiring NP
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

GLP 1; Quito
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl