HAWAJE
20:31
CHICAGO
00:31
SANTIAGO
03:31
DUBLIN
06:31
KRAKÓW
07:31
BANGKOK
13:31
MELBOURNE
17:31
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Podróże 2003 - Nikaragua » NI 2; Dzień Św. Dominika
NI 2; Dzień Św. Dominika



Nikaraguańczycy uwielbiają festiwale i uroczystości religijne (około 90% populacji to katolicy) bardziej chyba niż gdziekolwiek w chrześcijańskim świecie. Każde nawet najmniejsze miasteczko w Nikaragui ma swojego patrona, któremu oddają hołd przynajmniej raz w roku w rocznicę urodzin lub śmierci patrona.
Oczywiście niemożliwym jest aby w Managuii było inaczej. Od 1 do 10 sierpnia całe miasto porzuca wszystko i poddaje się największemu świętu w roku, chyba nawet większemu niż Nowy Rok, aby złożyć honory Św. Dominikowi.


Prawie wszyscy obywatele Managuii wychodzą w tym dniu na ulicę. Ogromna procesja odświętnie przybranych wiernych, często na koniach przewija się przez miasto w dniu jego święta, mimo iż Santo Domingo nie jest patronem Managuii od dawna bo dopiero od 1903 r. (na końcu sprawozdania znajduje się dość nudnawy wykład historyczny jak do tego doszło)

Z wielką pieczołowitością malutka, wychudzona postać Św. Dominika (Santo Domingo) niesiona jest w łodzi przybranej kolorowymi kwiatami przez ulice Managuii. Sama statuetka ma wysokość około 7,5 cm. Procesja zabiera ją z sanktuarium na Wzgórzu Las Sierritas de Santo Domingo i niesie ją aż do południowo-wschodniej części miasta aż do tymczasowego "domu". Święty pozostaje tam do 10 sierpnia, do tego czasu nikt nie zakłóca jego spokoju. Potem 10 sierpnia ten sam tłum od godz. 6 rano przenosi go raz jeszcze przez całe miejsce do sanktuarium.
W wigilię procesji statuetka jest myta, perfumowana i przybierana. Podczas tego dnia celebrowana jest uroczysta msza rozpoczynając festiwal. Tysiące świec płonie w sanktuarium z prośbami do świętego o cud. Podczas procesji każdy próbuje jej dotknąć wierząc, że może poskutkować to otrzymaniem cudownej siły.
Ulice oraz uczestnicy procesji przybrane są w żółto-białe flagi Watykanu. Tysiące modlących się ludzi otacza barierki wokół niesionej postaci.

Kostiumy ubierane przez ludzi podczas Fiestas de Santo Domingo nie są podobne do tych przywdziewanych podczas karnawału. W tym dniu ludzie przebierają się w tradycyjne kostiumy indiańskie. Zwykle kilku mężczyzn idących na początku procesji przebranych jest w stroje szamańskie. Cała procesja rozpoczyna się o godz. 14.

Naturalnie Kościół Katolicki skupia się na religijnym aspekcie tego święta natomiast większość ludzi skupia swą energie na bardziej świeckich aktywnościach. Ogromna liczba ludzi poprzebieranych w kolorowe kostiumy, tańczy w rytm muzyki bebnów, marimbas i chicheros (małe grupki muzykantów grają w różnych miejscach procesji). Que Viva Santo Domingo! krzyczy ktoś z tłumu. Quo Viva! odpowiada tysiące gardeł zgromadzonych wokół postaci Św. Dominika patrona stolicy Managuii. Dziesiątki postaci poprzebieranych za demony, które symbolizują złe siły próbujące powstrzymać świętość patrona szaleje w tłumie.


Tańce, parada i jedzenie

W tym samym czasie w innej części miasta odbywa się największa w roku parada konna. Najlepsi jeźdźcy Nikaragui oraz sąsiednich państw prezentują się na swoich rumakach. Kilkanaście samochodów z odkrytymi platformami sunie zaraz za jeźdźcami, półnagie dziewczyny i chłopcy okazują swe wdzięki tańcząc w rytm nowoczesnej muzyki dobywającej się z głośników. Wszystkie dziewczyny z platform kręcą krągłymi biodrami wprowadzając w zachwyt zagranicznych turystów nieprzywykłych do tego rodzaju widowisk. Toczącej się przez miasto paradzie towarzyszy gromada sprzedawców oferujących jedzenie, słodycze zimne napoje, piwo. Oczywiście korzystamy z zimnego piwa bo temperatura i atmosfera jest gorąca. Spotykamy 4 managuańczyków, którzy o dziwo znają bardzo dobrze angielski, wszyscy nauczyli się go oglądając filmy amerykańskie w telewizji - jak widać dla chcącego nic trudnego. Swoją chęć nauki angielskiego tłumaczą możliwością zdobycia lepszej pracy. Faktycznie do tej pory spotkaliśmy niewiele osób władających angielskim na tyle aby móc się porozumieć i w miarę swobodnie porozmawiać. Dowiadujemy się od nich o historii tego święta i co dla nas najważniejsze o wieczornych i nocnych imprezach w klubach i dyskotekach. Według nich najlepszym miejscem jest dyskoteka Cocos i Shaman. Żegnamy się z nimi i udajemy się w drogę powrotną do hotelu. Musimy uważać bo jest już ciemno a droga oraz chodniki usłane są śmieciami maskującymi dziury w nawierzchni. Docieramy po półgodzinnym marszu do hotelu i po 2 godzinnej przerwie udajemy się taksówką do Cocosa. Tutaj przezywamy ogromny szok. Już z daleka słychać dudniącą muzykę, po dotarciu w okolice dyskoteki okazuje się, że już nie sprzedają biletów bo całe wnętrze aż kipi od masy ludzi. Cała impreza odbywa się wewnątrz ogrodzenia na wolnym powietrzu. Wokół ogrodzenia kłębią się tłumy oczekujących na wejście. Zaglądam na chwilę przez dziurę w ogrodzeniu aby spojrzeć co się dzieje i widzę ciało przy ciele kołyszące się w rytm głośniej latynoskiej muzyki. Rezygnujemy z czekania i wejścia do Cocosa, decydujemy się na powrót w okolice hotelu i na spróbowanie dostania się do Shamana. Łapiemy na ulicy taksówkę (10 kordob od osoby) i wracamy. Przed Shamanem jest niewielka kolejka. Wejście kosztuje 50 kordob w tej cenie ma się 1 piwo lub drinka. Z wnętrza dobywa się oczywiście muzyka latynoska, jakżeby inna.

Szaman

Wnętrze przybrane jest w rekwizyty i zdjęcia szamańskich tradycji z całego świata. System nagłośnienia jest skonstruowany, że ma się wrażenie iż muzyka dobiega z każdego kierunku. Są to głównie "dzikie" latynoskie kawałki takie jak salsa, vallenato, cumbia i merengue oraz bardzo ciekawa kombinacja piosenek znanych z parkietów innych regionów świata: Furtado i Kylie Minogue. Na każdym metrze kwadratowym widać kołyszące biodrami i innymi częściami ciała pary i kilkuosobowe grupki. Właśnie ten ruch bioder głównie przyciąga naszą uwagę. Od razu zostajemy zaproszeni do wspólnej zabawy. Na samym środku klubu znajduje się parkiet, który otoczony jest barierkami, za którymi znajdują się stoliki. To usytuowanie parkietu do tańca powoduje, że praktycznie z każdego miejsca wokół ma się doskonały widok na to co się tam dzieje a dzieje się bardzo wiele.

Odrobina historii

W 1854 roku Nikaragua była w środku wojny domowej. Demokraci z León walczyli z konserwatystami z Granada). Jak każda wojna domowa także i ta była okrutna i krwawa, żadna ze stron nie odnosiła znaczącego zwycięstwa. W 1855 roku demokraci zdecydowali się na pomoc z zewnątrz - amerykański podróżnik William Walker przybył do Nikaragui i poprzez swoje manewry został prezydentem republiki. Po pewnym czasie dla wszystkich stało się jasne, że celem Walkera było zdobycie Nikaragui i innych krajów Ameryki Środkowej i przyłączenie ich do Konfederacji Stanów Południowych. Zjednoczona opozycyjna armia nikaraguańska wraz z krajami sąsiednimi walczyła przeciwko Walkerowi i jego zastępom - wojna ta jest nazywana Wielką Wojną Narodową. Po tej wojnie nastąpił 30-letni czas pokoju w Nikaragui rządzonej przez szereg konserwatywnych prezydentów . Liberałowie stracili kredyt zaufania u społeczeństwa po tym jak zaprosili do kraju Walkera.

W kwietniu 1903 wybuchła kolejna wojna, tym razem rozpoczęta przez liderów partii konserwatystów, którzy stwierdzili, że prezydent Roberto Sacasa nie nadaje się do rządzenia krajem (mimo faktu, że Sacasa był konserwatystą). Liberalny generał Jose Santos Zelaya, (jego podobizna znajduje się na banknocie 20 kordob) włączył się do wojny co spowodowało szybkie zakończenie konfliktu pod koniec maja tego samego roku. Konserwatywni rebelianci zawiązali rząd w Managuii lecz liberałowie nie byli zaproszeni do udziału w jego rządach. 11 lipca Zelaya i jego liberalna armia powstała przeciwko konserwatystom, zostały stoczone 2 duże bitwy. 25 lipca 1903 r. w dniu pierwotnego świętego patrona Managuii - Świętego Jerzego (Santiago w języku hiszpańskim) oddziały Zeleyi wkroczyły tryumfalnie do Managuii. Jerzy był patronem Managuii od czasów kolonialnych. Nawet historyczna nazwa miasta zawiera imię Jerzego: "Leal Villa de Santiago de Managua". Władze kościelne Managuii były przeciwne Zelayi i jego liberalnym ideologiom, które zakładały oddzielenie władzy kościelnej od cywilnej. W dniu kiedy oddziały Zelayi paradowały ulicami Managuii władze kościelne zadecydowały, że tego roku nie będzie uroczystości religijnych ku czci Św. Jerzego ale ludność odebrała to inaczej - odebrała to jako poparcie dla rewolucjonistów. Następnym świętem w kalendarzu był dzień Św. Dominika I dlatego ludność zdecydowała tymczasowo zaadoptować ten dzień jako święto miasta. Regimenty Zelayi pozostały w mieście do 1909 r. ale nawet po opuszczeniu miasta ludność w dalszym ciągu obchodziła święto miasta w dniu Domingo, zapominając o Santiago i o jego historycznym znaczeniu dla miasta. Do dzisiaj dzień ten jest uważany jako święto miasta a procesje i parady Las Fiestas de Santo Domingo są już tradycją Managuii.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Podróże 2003 - Nikaragua
WARTO ZOBACZYĆ

Alaska: gdzie grizzly mówi dobranoc
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AWC 1: Marrakeszu czarr
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl