HAWAJE
22:36
CHICAGO
02:36
SANTIAGO
05:36
DUBLIN
08:36
KRAKÓW
09:36
BANGKOK
15:36
MELBOURNE
19:36
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Za Koło » Za Koło 2: Najzimniejszy teatr świata
Za Koło 2: Najzimniejszy teatr świata





Jeżeli komuś wydaje się, że teatr to rozrywka dla snobów w garniturach i lakierkach, dobrze mu zrobi wizytą w lapońskim Kautokeino. Na widowni Beaivvas Sami Teahter trudno zasiąść przez większość roku bez porządnego swetra, ciepłych butów i rękawiczek. W listopadową noc, kiedy dane mi było stanąć tuż za ostatnim rzędem europalet pokrytych skórami renifera temperaturą wynosiła - 15 stopni. Nie zdążyłem znaleźć już wolnego miejsca. Trochę z własnej winy, bo przybiegliśmy z Kornelem pod scenę może minutę przed rozpoczęciem "1852".




Do poprzedniego wieczora data zawarta w nazwie przedstawienia nie mówiła mi absolutnie nic . Coś pomiędzy powstaniami w Polsce, okres przygnębiający i monotonny. Co się mogło wtedy zdarzyć? Ano kolejne powstanie. I to nie gdzieś daleko w świecie, ale tu gdzie stałem, na zmrożonej ziemi Kautokeino. Prawdopodobnie pierwszy i jedyny raz w historii Samowie otwarcie zbuntowali się przeciwko szwedzkim i norweskim kolonizatorom. Polała się krew sklepikarza, a zarazem dostawcy "diabelskich szczyn", czyli wódki. Polała się także krew Lapończykow - przywódcy buntu zostali ścięci, wielu ludzi trafiło do więzienia. I te wydarzenia kolejny raz rozgrywały się przed naszymi oczami Roku Pańskiego 2008.

Scenę w kształcie krzyża z europalet ustawiono pośrodku lokalnego skansenu - jest kościelna wieża z dzwonem, jest chata służąca jako sklep i oberża, Stoją też namioty przypominające indiańskie tipi - typowe schronienie lapońskich pasterzy. Wokół ogniska rozpalonego z boku sceny gromadzą się czasem zakutane w futra postacie, gdzieś na krawędzi pola widzenia wyleguje się renifer. Trochę jak w średniowiecznych moralitetach scena jest całym światem, aktorzy przechodząc parę metrów przebywają całe dni drogi. Oto w niebieskiej poświacie reflektorów grupą Samów płynie gdzieś wyobrażoną tratwą. Prześladuje ich sztorm, odgłosy burzy rozchodzą się po nocnym niebie z potężnych głośników. Podróżnicy przekonani są, że złą pogodę zesłał na nich nowy, szwedzki pastor, za to że nie chcą słuchać jego kazań. Gromadzą się za to chętnie wokół nauk Lestradiusa - protestanckiego misjonarza głoszącego życie w trzeźwości i odrodzenie przez czytanie Biblii. Nowy pastor uważa jednak biblijne zgromadzenia w domach za bluźnierstwo, natomiast żyje w dobrej komitywie w właścicielem karczmy. Zmartwieniem tego ostatniego jest znów odwrót pasterzy od picia wódki, a co za tym idzie o wiele mniejsze dochody. W tym samym czasie, gdzieś w Oslo legion prawników obmyśla sposób w jaki sprzedać Samom za duże pieniądze ich własną ziemię, na której żyją od wieków. Konflikt narasta, a w kulminacyjnym momencie pasterze chwytają za drewniane pale, światło gaśnie i słychać huk siekiery opadającej na katowski pieniek. Historia buntu została opowiedziana. Światło znów pada na scenę, a w mroźnym powietrzu rozlegają się oklaski. Głośne, mimo że stłumione grubymi rękawicami widzów.

Schronienie w Kautokeino znajdujemy u Bernta - CoachSurfera i - jak się okazuje operatora świateł w teatrze. To dzięki niemu znaleźliśmy się na widowni. I od niego dowiedzieliśmy się wiele na temat powstańczej historii. Samowie różnią się znacznie w rozpamiętywaniu swojego zrywu od Polaków. Choć lepiej byłoby powiedzieć w "nierozpamiętywaniu". - Dla niektórych to ciągle wstydliwy fragment przeszłości. Zdarzą się, że dzieci w szkole dokuczają sobie "Twój pradziadek zabił tu człowieka" - opowiada Bernt. O powstaniu nakręcono też film fabularny, dość popularny w Norwegii. - Kiedy reżyser tu przyjechał musiał długo przekonywać ludzi, żeby chcieli z nim rozmawiać. W końcu zaufaliśmy mu, że przyjechał tu w dobrej wierze - tłumaczy nasz gospodarz. Zdjęcia do "Kautokeino opporet" nakręcono jednak w okolicach Tromso - kilkaset kilometrów od faktycznego miejsca wydarzeń. Trudno jednak powiedzieć, żeby Samowie nie interesowali się historią sprzed półtora wieku. W ciągu tygodnia od premiery "1852" zobaczyło ponad tysiąc osób. Lapoński teatr jest zresztą znany także poza nieformalnymi granicami swojej ojczyzny - zawitał nawet z szekspirowskim przedstawieniem do Gdańska. My mięliśmy okazję zobaczyć ostatni spektakl "1852" przed przerwą - kolejne będą dopiero w okolicy Wielkanocy.

Ostatni spektakl zakończył się wielką imprezą, a Kautokeino zatrzymało nas o dzień dłużej niż się spodziewaliśmy. Poodmarzawszy bezskutecznie dwie godziny przy drodze powróciliśmy do domu Bernta. Jutro kolejne polowanie na stopa. Chociaż w tej białej pustce marza się raczej narty.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Za Koło
WARTO ZOBACZYĆ

Węgry: zoo w Budapeszcie
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

PE 6; Płaskowyż Altiplano
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl