HAWAJE
05:57
CHICAGO
09:57
SANTIAGO
12:57
DUBLIN
15:57
KRAKÓW
16:57
BANGKOK
22:57
MELBOURNE
02:57
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ¦wiatPodróży.pl » ® nad Balaton » BAL 3: U celu...
BAL 3: U celu...

Marcin Ludzia


Do Györ dojechali¶my jak zwykle w nocy. Rano dwie godziny spędzamy w mie¶cie na zakupach i w południe ruszyli¶my dalej. Do celu naszej wyprawy nie zostało już tak dużo. Potwierdzaj± się natomiast nasze obawy z poprzedniego dnia.




Liczne zakazy jazdy dla rowerów, nieuważni kierowcy s± dla nas niemiłym do¶wiadczeniem. Zakazy stawiane s± zwykle na trasach, gdzie obok zaczyna się ¶cieżka rowerowa... po to, by za 100 m znikn±ć. Tak więc jedziemy głownie ulicami - nie specjalnie zwracaj±c uwagę na zakazy, choć wolimy nie mieć kontaktu z policj±.

Zobacz  powiększenie!
Nie mogło się obej¶ć bez rytualnego moczenia przedniego koła. Krajobraz Węgier nie był zaskakuj±cy. W dużej czę¶ci wygl±dał podobnie do południowej czę¶ci Polski. Pagórki, przydrożne drzewa, pola obsadzone głównie zbożem. Ciekawie natomiast wygl±dały pola słonecznika, który tam uprawiany jest tak samo jak u nas rzepak.

PóĽn± noc± od brzegu jeziora dzieli nas nadal 50 kilometrów. Postanowili¶my jednak pozostały dystans przejechać następnego dnia, a nocujemy w ogródku piwnym jednej w gospod po drodze.

Rano zerwali¶my się o szóstej i zaraz potem wyruszyli¶my. Od brzegu największego jeziora w Europie ¦rodkowej dzieliło nas już tylko kilka godzin jazdy. Krajobraz zmienił się diametralnie. Zaczęły się wzniesienia, pojawiały się pierwsze winnice. Mijane wioski zabudowane były przez domy z białymi ¶cianami pokryte czerwon± dachówk±. Razem z żarem, jaki lał się z nieba tworzyło to niesamowity południowy klimat. Po blisko trzech godzinach jazdy bez wytchnienia z krótkimi tylko przerwami na fotografowanie dotarli¶my do celu naszej podróży.

Zobacz  powiększenie!
Jezioro okazało się być przepiękne, woda w kolorze jasnego błękitu, otoczona dookoła przez zielone wzgórza, na których założonych było wiele winnic. Przejechali¶my jeszcze kilka kilometrów wzdłuż brzegu w poszukiwaniu kempingu, gdzie zatrzymali¶my się na następne dwie noce.

W końcu po przejechaniu 750 km poszli¶my się wyk±pać w jeziorze. Woda była bardzo ciepła, plaża piaszczysta, brzeg bardzo długo płytki, tak więc stoj±c 100 m od plaży woda sięgała nam do pasa. W tych warunkach nie wychodzili¶my z wody bez wyraĽnej przyczyny, a cały ten czas grali¶my w piłkę. Noc okazała się jednak najgorsz± na całej wyprawie. A to za spraw± uporczywych komarów, które w cudowny sposób znajdowały najmniejszy kawałek skóry nieosłonięty przez ubranie lub ¶piwór. Gryzły nawet w powieki oczu. Było to dla nas nauczk±, żeby nawet w ciepłe noce spać w namiocie.

¬ródło: informacja własna

1


w Foto
® nad Balaton
WARTO ZOBACZYĆ

Francja: Avignon
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

RTUSA 1: Do domu Elvisa
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ¦wiatPodróży.pl