HAWAJE
11:57
CHICAGO
15:57
SANTIAGO
18:57
DUBLIN
21:57
KRAKÓW
22:57
BANGKOK
04:57
MELBOURNE
08:57
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » ® nad Balaton » BAL 1: Początek wyprawy
BAL 1: Początek wyprawy

Marcin Ludzia


Posiadając doświadczenia z poprzedniej wyprawy, przygotowania do wyjazdu rozpoczęliśmy już na trzy miesiące przed wakacjami. Wybranie celu nie było zadaniem specjalnie trudnym. Zdecydowaliśmy, że jedziemy nad jezioro Balaton, które nierzadko określane jest mianem Morza Śródziemnego Europy Środkowej. W dobie powszechnego dostępu do internetu, po kilku godzinach dysponowaliśmy już wszystkimi potrzebnymi nam informacjami z mapami i zdjęciami lotniczymi włącznie. Najwięcej czasu pochłonęło nam jednak poszukiwanie sponsorów.




Zobacz  powiększenie!
Trasa wyprawy
Grupa składała się z pięciu osób: trzech Marcinów (Ludzika, Marcela i Kacpra), a także Michała i Krystiana. Wyjazd został wyznaczony na 4 lipca. Już dzień wcześniej wszyscy zgromadziliśmy się w domu Michała, gdzie przez całą noc dokonywaliśmy ostatnich remontów rowerów, montowaliśmy bagażniki, pakowaliśmy się. W końcu o siódmej rano wszystko było gotowe i zapięte na ostatni guzik. Jeszcze tylko pierwsze zdjęcie wyprawy – przed domem i pokonujemy nasze pierwsze kilometry na dworzec PKP.

Podróż pociągiem minęła szybko i zanim się obejrzeliśmy, staliśmy już na ziemi opolskiej. I tu pojawił się pierwszy problem. Tak bardzo byliśmy zafascynowani planowaniem trasy na odcinkach za granicą, że nikt nie pomyślał, żeby wziąć mapę Polski. Ostatecznie mapę dostaliśmy od pewnego starszego pana, który niegdyś pracował w informacji turystycznej.

Trasa z Opola w kierunku granicy z Czechami nie była specjalnie pasjonująca. Po przejechaniu około 85 km dotarliśmy do Prudnika, gdzie przenocowaliśmy.

Przeprawa przez góry

Zobacz  powiększenie!
Następnego dnia, po półgodzinnej jeździe przekroczyliśmy granicę w Trzebinie. Po stronie Czeskiej droga wiodła malowniczymi terenami, głównie dolinami, gdzie każdy skrawek ziemi został wykorzystany do celów rolniczych. Asfalt był równy, a kierowcy uważali na rowerzystów i wyprzedzali nas często w odległości większej niż dwa metry. Niewiele było ciężkich podjazdów, których tak bardzo nie lubimy. Na obiad zatrzymaliśmy się w mieście Albrechtice. W miejscowości tej zachwycił nas spokój i porządek. Znaczna większość budynków, to niskie, dwu lub trzypiętrowe domy mieszkalne z nienaganną elewacją pomalowaną na dość intensywny kolor.

Po wyruszeniu z miasta krajobraz zaczął się zmieniać. Pojawiły się większe podjazdy. Zaczął też silnie wiać wiatr w kierunku północnym, co znacznie utrudniło nam jazdę. Nie jechaliśmy już tak szybko, bardziej się męczyliśmy i częściej odpoczywaliśmy. W końcu po przejechaniu 85 kilometrów rozbiliśmy namiot nad jeziorem Slezska Harta.

Rano wstaliśmy wcześnie, bojąc się, żeby ktoś nie zauważył naszego namiotu rozbitego na dziko. Po orzeźwiającej kąpieli w jeziorze i śniadaniu ruszyliśmy dalej. Znów wiał bardzo silny wiatr. Jazda w takich warunkach była bardzo męcząca gdyż na podjazdach i na zjazdach trzeba było pedałować. Dodatkowo niesamowity upał kompletnie nas wykończył i po przejechaniu zaledwie 40 kilometrów zorganizowaliśmy dłuższy odpoczynek. Nasz wysiłek został nagrodzony przepięknym widokiem gór porośniętych drzewami i falującą na wietrze trawą. Do tego w oddali stała drewniana bacówka, obok której pasły się owce. Aż nie chciało się ruszać z miejsca.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
® nad Balaton
WARTO ZOBACZYĆ

Moskwa: po prostu Moskwa
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

Ekspedycja Australia - Nowa Zelandia `Dookoła Morza Tasmana`
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl