HAWAJE
09:58
CHICAGO
13:58
SANTIAGO
16:58
DUBLIN
19:58
KRAKÓW
20:58
BANGKOK
02:58
MELBOURNE
06:58
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Austria » BAL 4: Powrót do domu
BAL 4: Powrót do domu

Marcin Ludzia


Trzeciego dnia wyruszyliśmy w dalszą drogę. Jechaliśmy wzdłuż brzegu jeziora na zmianę drogą i ścieżką rowerową. Niestety, po Węgrzech nie da się jechać i nie myśleć o drodze. Po przejechaniu 112 km zatrzymaliśmy się na noc na północno-wschodnim krańcu jeziora.




Następnego dnia nie pozostało nam nic innego jak pożegnać się z brzegami przepięknego jeziora i ruszyć w kierunku Budapesztu, do którego zmierzaliśmy drogą numer 7. Jeszcze przed wyruszeniem, podzieliliśmy się. Marcel i Kacper pojechali szybciej, natomiast reszta grupy spędziła jeszcze kilka godzin na kąpieli w Balatonie i wyruszyła później. Spotkać mieliśmy się w Budapeszcie.

Zobacz  powiększenie!
Na przedmieściach stolicy Węgier spotkaliśmy młodą parę, która była zainteresowana naszą wyprawą. W półgodzinnej rozmowie w zamian za mapę okolic Opola dostaliśmy plan Budapesztu. Dodatkowo okazało się, że mężczyzna jest pasjonatem kolarstwa. Postanawia pójść po swój rower by poprowadzić nas do centrum miasta, gdzie spotkaliśmy się z Marcelem i Kacprem.

Po nocnej przejażdżce po mieście nocujemy na kempingu. Rano na dobre zaczął się powrót do Polski. Po malowniczym podjeździe i ponad dwunastokilometrowym zjeździe znaleźliśmy się na Słowacji. Dalej przez kolejne trzy dni jadąc na północ mijaliśmy charakterystyczne wioski z jedną ulicą i dwoma szeregami domków po obu jej stronach. Jak na złość wiatr zmienił kierunek i wiał teraz na południe, co znów bardzo utrudniało jazdę. W końcu dotarliśmy do Zwardonia skąd do Warszawy udaliśmy się pociągiem.

Podziękowania

Zobacz  powiększenie!
Bardzo serdecznie chcielibyśmy podziękować wszystkich sponsorom, którzy przyczynili się do powodzenia tej wyprawy. Baz ich wsparcia wyprawa nie mogłaby się odbyć.

Informacje praktyczne

Jazda rowerem po drogach u naszych południowych sąsiadów to prawdziwa przyjemność. Asfalt w większości jest równy i bez dziur. Oznaczenie dróg logiczne i czytelne, podobnie jak we wzorcowej Austrii. Komfort jazdy zmienia się na Węgrzech, gdzie kierowcy nie są już tak uważni, a na wielu drogach obowiązuje zakaz jazdy rowerem.


Zobacz  powiększenie!
Pomijając Austrię, ceny są bardzo zbliżone do polskich. Przykładowo obiad w przydrożnej restauracji kosztował 135 czeskich koron, pokój dla pięciu osób w ośrodku sportowym w Zlatnickiej Dolinie 600 koron słowackich, pedały zatrzaskowe i buty około 25 000 Forintów.

Jadąc w te rejony warto zaopatrzyć się w dobre oświetlenie roweru (lampka diodowa tu nie wystarczy). Temperatury panujące w dzień niemalże uniemożliwiają jazdę, więc znaczną część drogi pokonuje się późnym wieczorem i w nocy. Właśnie brak właściwego oświetlenia był powodem wypadku jednego z uczestników wyprawy.

Węgry są państwem, gdzie prawie nikt nie zna języka angielskiego, natomiast beż problemu można dogadać się po niemiecku, warto więc przypomnieć sobie wiadomości z liceum. W pozostałych krajach bez problemu można dogadać się po angielsku, lub nawet polsku.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
® nad Balaton
WARTO ZOBACZYĆ

Wielka Brytania: Londyn
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AL 6; Indiańska, prawosławna Eklutna
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl