HAWAJE
04:29
CHICAGO
08:29
SANTIAGO
11:29
DUBLIN
14:29
KRAKÓW
15:29
BANGKOK
21:29
MELBOURNE
01:29
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Indie 2004 » IND 8; Wagah i Dalhousie
IND 8; Wagah i Dalhousie

Monika i Kuba


Amritsar jest interesującym miejscem pod jeszcze jednym względem - bliskości granicy z Pakistanem. W miejscowości Wagah znajduje się znane przejście graniczne, na którym odbywa się pokojowa demonstracja siły Hindusów i Pakistańczyków. Po obu stronach granicy zbudowane zostały trybuny i codziennie ok. godz. 17.00 zjeżdżają się całe rodziny zarówno hindusów, jak i Pakistańczyków.

Przyjeżdżają wycieczki szkolne, dowożeni są przez wojsko okoliczni mieszkańcy aby było jak najwięcej ludzi. Bez względu na wiek, każdy chce dać wyraz swojego patriotyzmu.

Ludzie skandują okrzyki, wszyscy śpiewają, staruszkowie biegają z flagami i tańczą, a to wszystko po to, by pokazać przeciwnikowi, czyli pakistańczykom (i na odwrót), że ich naród jest lepszy i silniejszy. W międzyczasie ściągane są flagi obu narodów i wojska przygraniczne składają sobie uszanowanie i ściskają dłonie. Następnie brama jest zamykana i zebrani ludzie mogą podejść, pogrozić i wykrzyczeć, co myślą o drugiej stronie. I nie są to niestety pochlebne okrzyki w stylu: „Witajcie bracia, jaka dziś piękna pogoda”. Jak tylko próbujesz wykonać bardziej przyjazny gest jesteś natychmiast upominany przez indyjskiego „wopistę”. Wniosek nasuwa się prosty: wolno tylko wygrażać i rzucać inwektywami. Cały „spektakl” jest fascynujący, bo nietypowy i trwa ok. 1-1,5 godziny i trzeba go koniecznie obejrzeć. W ocenie Kuby interesującego się geopolityką tego regionu, Wagah z jego spektaklem było jednym z najciekawszych miejsc, jaki zwiedziliśmy podczas tej podróży.


Zobacz  powiększenie!
Po dwóch dniach pobytu w Amritarze skierowaliśmy nasz samochód w Himalaje.
Dalhousie i góry przywitały nas przeraźliwym zimnem i deszczem. Powiem szczerze, byłam trochę przerażona tą pogodą, gdyż zupełnie nie byliśmy przygotowani na takie zimno. Trzęśliśmy się jak osiki i marzyliśmy o szybkim znalezieniu ciepłego hotelu. Ale nie dane nam było. W Dalhousie turystyczna posucha, ale właściciele jak na złość koniecznie chcieli na nas zarobić i proponowali nam pokoje za 800 rupii z nie domykającymi się oknami. W końcu trafiliśmy na dobroczyńcę, który chciał tylko 350 rupii i dodał do tego dwie grube kołdry, byśmy mogli spokojnie zasnąć.

Rankiem przywitało nas przepiękne słońce i pierwsze małpy, nieśmiało przez nas karmione orzeszkami (pierwszy raz miałam do czynienia z małpami na wolności... potrafią być złośliwe). W Dalhausie zobaczyliśmy też ośrodek dla tybetańskich uchodźców, szkołę dla dzieci, tkalnie dywanów itp. Sielski krajobraz, cisza i spokój. Suresh postanowił pokazać nam przepiękną dolinę w miejscowości Khajiar. Wygląda jak zapomniana polana wśród gór, na której swoim rytmem żyją ludzie i zwierzęta. Mało turystów, przepiękne widoki, rewelacyjne ceny. Byliśmy też świadkami kręcenia filmu. Przyjechał gwiazdor z Boolywood... patrzył przez lornetkę i już. Ale wszyscy chodzili cichuśko na paluszkach i broń Boże nie oddychać.

Z Khajiar już niedaleko do McLeod Ganj, miejsca pobytu tybetańskiego rządu na uchodźstwie i duchowego przywódcy Tybetańczyków XIV Dalajlamy (teoretycznie siedziba mieści się w Dharamsali), ale wcześniej Himalaje pokazały nam swoje piękno. Jednak żadne zdjęcia nie oddadzą ani błękitu nieba, ani zieleni drzew, ani zapachów, ani faktury kamieni, ani drżącego powiewu wiatru. Himalaje są fascynujące...i potrafią uzależnić od swojego widoku nawet mieszczuchów.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Indie 2004
WARTO ZOBACZYĆ

Laos: przyroda
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

CA 1; Rio Pacuare - klejnot Kostaryki
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl