HAWAJE
07:25
CHICAGO
11:25
SANTIAGO
14:25
DUBLIN
17:25
KRAKÓW
18:25
BANGKOK
00:25
MELBOURNE
04:25
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Indie 2004 » IND 2; Delhi
IND 2; Delhi

Monika i Kuba


Delhi przywitało nas ok. 3 rano bardzo parnym i wilgotnym powietrzem, jakbyśmy weszliśmy do sauny. Hala przylotów na lotnisku zrobiła na mnie kiepskie wrażenie. Pasowała bardziej do lotniska na jakiejś prowincji niż do stolicy kraju. Podłogi z białego marmuru tandetnie kontrastowały z kontuarami wyłożonymi tapetą samoprzylepną w kolorowe kwiatki, za którymi siedzieli urzędnicy. Indie wprost zalane są tandetą tak bardzo nie pasująca do wizerunku Indii wykreowanego w naszych głowach.

Po odprawie, jeszcze na lotnisku wymieniliśmy symboliczne 20 dolarów (bo ta waluta jest chyba najlepsza w przypadku Indii), by mieć papier na wymianę waluty na rupie. Jest on potrzebny, gdy pod koniec podróży zostają nam rupie i chcemy je wymienić na dolary.

Jeszcze przed podróżą zarezerwowaliśmy hotel w Delhi w dzielnicy Pahar Ganj, znanej z dużej ilości hoteli o przystępnych cenach oraz taksówkę, która nas zawiezie do hotelu za 450 rupii, czyli ok.40 zł (cena za przyjazd na lotnisko i do hotelu). Warto o tym pomyśleć, bo lotnisko oddalone jest od centrum miasta ok. 25 km, a tarabanić się z plecakami w nocy jest kiepskim pomysłem. Oczywiście przed lotniskiem czekają tłumy chętnych rikszarzy i taksówkarzy, którzy chętnie cię podwiozą, ale dla osób niezorientowanych w cenach i obyczajach konieczność targowania się od razu po przylocie może stanowić niezbyt miłe przeżycie. Nasz kierowca czekał na nas trzymając w garści kartkę z nazwiskiem Kuby. Już wyjazd z parkingu stanowił dla nas pokaz świetnych umiejętności indyjskich kierowców, ale to było preludium do tego, co zobaczyliśmy jadąc do hotelu.


Zobacz  powiększenie!
Krowa na drodze, Delhi
Droga szybkiego ruchu: sporo samochodów osobowych i ciężarowych, sporo riksz rowerowych i motorowych a do tego święte krowy, które nic sobie nie robiły z pędzących bolidów przechodząc przez jezdnię tuż przed maską rozpędzonego samochodu. Hindusi jeżdżą szybko i ryzykownie, ale pewnie i zachowują stoicki spokój i wobec innych użytkowników drogi i wobec krów używając jedynie w nadmiernej ilości klaksonu. Żadnych wyzwisk, grożenia sobie itp. zachowań, które często obserwujemy na polskich drogach. I chyba nie mają wyjścia, bo przy tej ilości ludzi i zwierząt w Indiach ciężko jest przestrzegać zasady ruchu drogowego, nawet lewostronny ruch na ulicach nie jest przestrzegany, bo czasami wygodniej jechać prawą stroną.

Zobacz  powiększenie!
Wyścig riksz po ulicach New Delhi
Klucząc brudnymi uliczkami Delhi dojechaliśmy do hotelu Star Paradise. Już w trakcie trwania naszego wyjazdu mogliśmy się przekonać, że w gruncie rzeczy przypadkowy wybór tego hotelu okazał się bardzo trafny. Jego właściciel Raj Kumar jest bardzo pomocny przy załatwianiu różnych spraw: od zakupu butelki wody począwszy do przebukowania biletów lotniczych na inny termin włącznie (nawet, gdy Ty jesteś na drugim końcu Indii). Przy tym jest skłonny do negocjacji i uczciwy. Nasz pokój był skromny, ale czysty, z łazienką z ciepłą wodą ze ściany i z telewizorem, co było dość istotne dla Kuby (szczególnie w dalszych tygodniach trwania podróży), ale bez klimatyzacji, by się nie przeziębić już na początku (cena 400 rupii, z a/c 600 rupii, czyli ok. 35 i 55 złotych).

Źródło: informacja własna

1 2 dalej >>


w Foto
Indie 2004
WARTO ZOBACZYĆ

Tajlandia: pływający targ
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

ZAK 5: Pierwszy mecz
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl