HAWAJE
14:30
CHICAGO
18:30
SANTIAGO
21:30
DUBLIN
00:30
KRAKÓW
01:30
BANGKOK
07:30
MELBOURNE
11:30
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Roadtrip USA » RTUSA 3: Kolory USA
RTUSA 3: Kolory USA

Piotr Grodecki


Kolejnego dnia, z samego rana udaliśmy się do szerokiej doliny obejmującej obszar 650km2 na terenie której położone są Białe Piaski. Swój biały kolor zawdzięcza drobinkom gipsu naniesionego tu przez wiatr z pobliskich gór. Śnieżno białe wydmy robią niesamowite wrażenie zwłaszcza na tle zachodzącego za pobliskimi górami słońca - tak Piotr Grodecki rozpoczyna kolejny odcinek opowieści o offroadowej podróży przez Stany. Tym razem wrażenia kolorystyczne nie kończą się na Białych Piaskach. Przed nami Tęczowe Jeziorka, a także park narodowy z kolorem zawartym w nazwie. Zapraszamy do lektury!




Zobacz  powiększenie!
Dzień 21 - Wschód słońca nad Nowym Meksykiem
Następnym celem naszej podróży było Albaquerqe. To największe miasto w Nowym Meksyku pozostawia jednak wiele do życzenia. Tak naprawdę poza starówką (w stylu pueblo), na której codziennie rdzenni Indianie handlują turkusowymi wyrobami nie ma tu nic godnego uwagi. Następnym miastem na naszej drodze była stolica Stanu Santa Fe. Samo miasteczko jest naprawdę nie za duże. Przedmieścia nie zachwycają, choć samo centrum ma już pewien urok. Położone na stromych wzgórkach domki i ciasne uliczki przypominają klimatem europejskie miejscowości. To tu znajduje się podobno najstarsza ulica w USA. Pełno tu indiańskich galerii i pracowni. Ceny tutejszej "cepelii" przyprawiają o zawrót głowy. Uliczki są wystrojone - podobnie jak i same domy (zgodnie z prawem wszystkie domy i budynki użyteczności publicznej muszą być tu budowane z cegły adobe i w stylu pueblo co sprawia że Santa Fe jest architektonicznie bardziej meksykańskie niż sam Meksyk). Wielość pokoi do wynajęcia nasuwa skojarzenia z Zakopanem. Tuż za miastem, wysoko w górach znajdował się dosyć spartański camping stanowy, na którym postanowiliśmy przenocować. Wraz z ledwie 5 stopniową temperaturą w nocy nocleg w Santa Fe - zaliczyć mogliśmy bardziej na Fe niż na Santa...

Zobacz  powiększenie!
Dzień 23 - George Bridge nad rzeką Rio Grande, CO
Owa zimna noc była rychłą zapowiedzią nadchodzących zimnych dni, gdyż ruszaliśmy wysoko w góry - na północ do Colorado. Wpierw minęliśmy miasteczko Taos. Tuż za nim stoi jeden z najwyższych mostów w USA - George Bridge, z którego rozpościera się cudowny widok na Kanion, gdzie wije się rzeka Rio Grande. Teraz czekała nas już tylko droga przez góry San Juan. Kilka razy wjeżdżaliśmy i zjeżdżaliśmy z wysokości 3000 m n.p.m. Kolejnego dnia zdążyliśmy zobaczyć Black Canyon. Monumentalny granitowy kanion oraz Colorado National Monument, którego śliczna widokowa 14 milowa trasa to na prawdę coś wyjątkowego. Tutejsze widoki przywodzą na myśl krajobrazy rodem z westernów. Późnym wieczorem zatrzymaliśmy się w błotnistym Rifle Gap State Park. Warunki jak na wszystkich campingach w Colorado były iście spartańskie. Na dodatek w nocy przeżyliśmy 4 burze, które moczyły nasz namiot raz za razem. Ranek przywitał nas ziąbem i snującymi się nad górami chmurami, które nie wróżyły ładnego dnia. Dziś mieliśmy do przejechania tylko 180 mil do Denver więc wstąpiliśmy po drodze do Leadville - najwyżej położonego miasta w USA. Widać stąd pokryte śniegiem szczyty Elbert (4399 m n.p.m.) i Massive (4395 m n.p.m.). Następnie minęliśmy Aspen - najdroższe miasteczko sportów zimowych w USA, w sezonie pełne osobowości z pierwszych stron gazet - i Frisco. Tuż przed Denver zjechaliśmy z parę mil z trasy na grób słynnego Buffalo Billa obok którego mieści się muzeum poświęcone jego pamięci. W Denver ulokowaliśmy się w motelu tak by wyschnąć i odespać ostatnie nie najlepsze noce. Samo miasto poza malowniczym położeniem niczym nie imponuje.

Zobacz  powiększenie!
Dzień 28 - Crazy Horse, SD
Kolejne dni to podróż kilkusetmilowymi drogami prowadzącymi wpierw przez ośnieżone szczyty Gór Skalistych, następnie bezdrożami stanów Wyoming i Nebraski do parku narodowego Badlands. Te odludne tereny zasiedlone kilkudziesięcioosobowymi miejscowościami nie na darmo nazywają się "złymi ziemiami". Księżycowa panorama tej okolicy porośniętej jedynie stepową trawą zamieszkała jest głównie przez pieski preriowe. Następnie ruszyliśmy na zachód do Mount Rushmore położonego w Południowej Dakocie gdzie znajdują się słynne głowy czterech prezydentów: Washingtona, Jeffersona Roosevelta i Lincolna, które wykute w skale alegorycznie przedstawiają poszczególne etapy rozwoju Stanów Zjednoczonych. Jeszcze tego samego dnia udaliśmy się 30 mil dalej do konkurencyjnej atrakcji tzw. Crazy Horse Memorial. Jest to również kamienna rzeźba mająca jednak docelowo przedstawiać największego spośród rdzennych mieszkańców tych ziem pędzącego na rumaku indiańskiego wodza Szalonego Konia. Zapoczątkowany w 1948r projekt mający na celu wyrzeźbienie w górze wysokiego na 180m i długiego na 210m pomnika finansowany tylko z prywatnych pieniędzy w mozolnym tempie doczekał się na razie tylko głowy. To majestatyczne wciąż w budowie dzieło swoją wielkością już zawstydza Mount Rushmore. Sama twarz wodza zmieściłaby już w sobie całą czwórkę wymienionych wcześniej prezydentów. Samo oko wodza ma wymiary 2,7 x 5,7 metra.

Kolejnego dnia ruszyliśmy pomału w kierunku Yellowstone. Długą trasa krętymi drogami Czarnych Wzgórz zakończyliśmy pod Devil`s Tower - Górą Diabła. Ta znana wszystkim z filmu Stevena Spielberga "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" wulkaniczna skała przypominająca wielki pień drzewa naprawdę robi wrażenie. Od podstawy ma 500m wysokości. Dzięki wymagającym gładkim żlebom jest to wyśmienite miejsce dla doświadczonych miłośników wspinaczki. Miejsce to pełne mistycznych symboli otacza legenda Siuksów głosząca, iż indiański bóg ocalił w tym miejscu trzy dziewczyny przed atakiem niedźwiedzia.

Zobacz  powiększenie!
Dzień 31 - Gejzer Stary Wierny - Yellowstone, WY
Jeszcze tego samego dnia do późnych godzin nocnych "wspinaliśmy się" naszym autkiem poprzez wijące się wysoko drogi gór Big Horn. Gdy już przedarliśmy się na drugą stronę byliśmy już niemal w Yellowstone. Ten najbardziej znany park narodowy USA leży na terytorium trzech stanów (Wyoming, Idaho, Montana) i zamyka się w prostokącie 100x80km. Na tym wielkim obszarze skupia się połowa czynnych na świecie gejzerów. Miejsce to pełne jest dzikiej zwierzyny, a z ziemi tryskają gorące źródła nasycając powietrze specyficznym zapachem siarkowodoru. Najsłynniejszy gejzer tego parku to Old Faithful wybuchający niemal co godzinę. Yellowstone przywitało nas śniegiem z deszczem. Zwiedzanie parku rozpoczęliśmy od wschodu a następnie kierowaliśmy się na północ. Na pierwszy ogień poszło największe jezioro górskie w USA (najwyżej położone). Następnie zobaczyliśmy Mud Geyser, wodospady, Great Canyon of Yellowstone. Byliśmy mniej więcej w połowie drogi a zbliżał się już wieczór. Musieliśmy znaleźć nocleg w parku lub gdzieś w Montanie tak by następnego dnia móc zwiedzić resztę kierując się na południe. Wybraliśmy położoną na północnej granicy stanów miejscowość Gardiner. Tam wynajęliśmy pokój w spelunowatym - jak przystało na Dziki Zachód - motelu. Kilkusetosobowa miejscowość spotyka się tu codziennie w kilku knajpach, które nie omieszkaliśmy odwiedzić. Dość powiedzieć, że oprócz dobrej zabawy tej nocy udało nam się nawet nauczyć kilku kroków tutejszego tańca country. Rano na lekkim kacu pojechaliśmy na "Mommoth Hot Springs" - tarasy śmierdzącej siarkowodorem wody. Następnie zobaczyliśmy najwyżej tryskający w Yellowstone gejzer - Steamboat. Ten jednak robi to zaledwie raz na kilka lat. Kolejną atrakcją było Prismatic Lake. Wielokolorowe, tęczowe jezioro przykryte kłębami mokrej pary wydobywającej się z położonego nieopodal zalanego wulkanu. Ostatnim miejscem jakie zobaczyliśmy w parku był Old Faithful Geyser. Ten ostatni ze znaną sobie regularnością wybucha niemal co godzinę. Wyjeżdżając z Yellowstone przejechaliśmy przez Teton Park. Park ów choć bez gejzerów tonący w obłędnych kolorach żółci i zieleni na tle ośnieżonych szczytów (zwanych Wielkimi Piersiami) zrobił na nas wielkie wrażenie. Kilkanaście mil dalej zatrzymaliśmy się w miasteczku Jackson. Kolejny dzień to zwiedzanie nudnego Salt Lake City i długa jazda na samo południe stanu Utah. Stan ten jest najgorzej skomunikowany.

Zobacz  powiększenie!
Dzień 31 - Tęczowe jeziorka, WY
Mało dróg asfaltowych w połączeniu z niewielkim zaludnieniem sprawia że rejon ten jest godnym uwagi dla wszystkich amatorów sportów ekstremalnych. W zimie Utah niczym nie ustępuje samemu Colorado a swoją różnorodnością i pięknem bije na głowę wszystkie inne rejony USA. Pierwszym parkiem na naszej drodze był stosunkowo niewielki Zion National Park. Tu wzniosłe ściany z piaskowca Navajo wzonszą się nawet na wysokość 800m. Od innych park ten różni się głównie tym, że po trasach wożą zwiedzających autobusy. Z poszczególnych przystanków można udać się na dłuższe bądź krótsze trasy piesze. My udaliśmy się na trzy. Pierwsza około 2 milowa, kończyła się kanionem Riverside Walk, który wiedzie korytem rzeki wśród wąskich dwustumetrowych skał. W drugą krótką traskę wybraliśmy się na Dripping Rock, gdzie z wysokiej skały obficie kapie woda. Trzecią i ostatnią była blisko 6 milowa wycieczka na jeziora Emerald Pools. Wyjeżdżając parku na wschód przejechaliśmy ponad milowym tunelem Zion Arch.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Roadtrip USA
WARTO ZOBACZYĆ

Meksyk: Mexico City
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

MT 1 - Początek wyprawy
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl