HAWAJE
17:52
CHICAGO
21:52
SANTIAGO
00:52
DUBLIN
03:52
KRAKÓW
04:52
BANGKOK
10:52
MELBOURNE
14:52
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Przewodniki - Przez Świat III » Droga Świętego Jakuba
Droga Świętego Jakuba

Barbara Karpała i Róża Rychlik


Od tej chwili zaczęłyśmy zbierać materiały dotyczące francuskiej trasy do grobu św. Jakuba, którędy od IX wieku ciągnęły tłumy pielgrzymów. Naprawdę ich liczba w średniowieczu była imponująca! Do klasztoru O Cebreiro, leżącego na pielgrzymim szlaku ok. 240 km przed Santiago, na święto Matki Boskiej i św. Milagro - 8-9.IX. - ściągało w XII wieku 30 000 pielgrzymów. Pięć wieków poźniej w Roncevalles wydawano 25 000 posiłków rocznie. Dlatego wzdłuż tej drogi prowadzącej pielgrzymów z Francji powstawały klasztory i szpitale, powstawały towarzystwa opiekujące się pielgrzymami, wydające posiłki, a wspomagane przez możnych i królów. W klasztorach na każdego wędrowca czekał kubek mleka, miód i chleb.

Święty Jakub jest uznany za patrona Hiszpanii. Ten apostoł, syn Zebedeusza i Salome, zwany "Starszym", a brat św. Jana Ewangelisty, miał ponoć nauczać w Galicji. Męczeńska śmierć spotkała go w Jerozolimie z rąk Heroda. Uczniowie jego wykradli ciało i po kilku dniach żeglugi przybili do zatoki w okolicach galicyjskiego portu Padron, a potem rzeką dotarli do stolicy rzymskiej Galicji - Iria Flavia. Tu złożyli doczesne szczątki apostoła na dawnym cmentarzu. I pewnie zapomniano by o miejscu jego pochówku, gdyby nie gwiazdy, które w 813 r. zaprowadziły pewnego pustelnika na wzgórze, gdzie znajdował się grób. Od tej pory nosi ono nazwę campus-stella, czyli pole gwiazd.

Wkrótce zaczęli tu przybywać i królowie, aby złożyć hołd świętemu, a Alfons II, król Asturii ogłosił go patronem wojny przeciwko muzułmanom. Odtąd św. Jakub był wyobrażany jako rycerz na koniu, a jego symbolem, jako rybaka, stała się muszla viejra.

Wyobrażenia i figurki świętego, przedstawianego jako rycerza lub pielgrzyma z pastorałem w ręku, w ogromnym kapeluszu, a także viejry i cruceira, czyli przydrożne kamienne krzyże, towarzyszą wędrowcom na każdym kroku. Te ostatnie są o tyle ciekawe, iż najczęściej z jednej strony przedstawiony jest na nich Chrystus, z drugiej zaś Matka Boża.

Wędrówkę rozpoczęłyśmy w małym francuskim miasteczku San Jean Pie de Port, gdzie w biurze pielgrzymkowym otrzymałyśmy specjalny paszport. W każdym schronisku przybijano nam w nim pieczątki - były one zresztą bardzo piękne i urozmaicone - i na tej podstawie mogłyśmy nocować w większości schronisk za darmo.

Rozpoczęłyśmy swą pielgrzymkę sprzed bramy św. Jakuba, tzw. Drogą Napoleona przez Pireneje. Pierwszy dzień był dla nas najtrudniejszy. Trzeba było pokonać nie tylko odległość 27 km, ale i wysokość względną około 1000 m, a dla nas pierwszy raz od kilkunastu lat z bagażem na plecach. Ale też trudy wspinaczki zostały nagrodzone widokami tym bardziej fascynującymi, że słońce, deszcz, mgła i wiatr goniący chmury dodawały kolorów i uroku.


Droga o rozmaitych podłożach - bo to i przez błoto, i asfalt, i żwir, i czerwoną glinę, i średniowieczne mosty, a nawet bruk rzymskich czasów sięgający - wiodła nas od wioski do zagrody w polu, od miasteczka do klasztorów, przez Zubiri, Trinidad de Arre do Pamplony. Tam też trafiłyśmy właśnie na regionalne święto. Dzięki temu mogłyśmy podziwiać dudziarską orkiestrę dziewczęcą w pięknych baskijskich strojach. Kafejki i bary zapełnione były Baskami o ogorzałych twarzach w typowych beretach na głowach. Dalej - przez kraj coraz bardziej gorący i coraz mniej zalesiony, gdzie można szukać cienia tylko w gajach oliwnych pod rzadkim listowiem drzew, przez urokliwe i godne zwiedzenia miasteczka Puente de la Reina (tu oglądałyśmy walki byków), Estellę, Los Arkos, Vianę - wędrowałyśmy do największego miasta tych okolic - do Logroo. Teraz wkroczyłyśmy już w Rioję, w kraj pełen winnic, słynący zresztą z przedniego wina. Droga prowadziła właściwie cały czas przez otwarte przestrzenie, a krajobraz codziennie miał inny koloryt. Raz przeważało złoto zżętych pól pszenicy na pierwszym planie, a na horyzoncie skaliste góry nikły w niebieskościach nieba. To znów nad zielonością winnic i szarością zoranych pól, na tle błękitu rosło przed nami miasteczko i rozłożywszy się na wzgórzu kłuło w oczy bielą ścian domów o ziemistych dachach. Innego dnia kąpałyśmy się w zapachu i fioletach lawendowych pól lub przemierzałyśmy czerwono pyliste drogi, napotykając co jakiś czas na źródła, także i średniowieczne cysterny, gdzie można się ochłodzić i ugasić pragnienie. W wioskach podziwiałam głównie romańskie kościółki i klasztory, wokół których powstawały osiedla, a w miasteczkach gotyckie kościoły często z barokowymi fasadami. Nad wieżami kościołów uwijały się setki bocianów. Szczególnie o zmierzchu miało to swój niezwykły urok, kiedy w zachodzącym słońcu można było dokładnie widzieć ich gniazda uwite wśród pinakli, a klekot zagłuszał rozmowy w ulicznych kawiarenkach. Tak zapamiętałyśmy bociany w Logroo. Stąd trasa prowadziła przez najgorętszą krainę Hiszpanii - Kastylię i o ten odcinek postanowiłyśmy skrócić naszą pieszą pielgrzymkę.

Źródło: TravelBit

TravelBit Tekst pochodzi z książki
wydanej przez Agencję Travelland
prowadzonej przez
Centrum Globtroterów TravelBit

 warto kliknąć

1 2 3 4 5 dalej >>


w Foto
Przewodniki - Przez Świat III
WARTO ZOBACZYĆ

Włochy: Asyż
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

MX 5; Mexico City
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl