HAWAJE
00:26
CHICAGO
04:26
SANTIAGO
07:26
DUBLIN
10:26
KRAKÓW
11:26
BANGKOK
17:26
MELBOURNE
21:26
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Zimbabwe » ZIM 7; Wodospad Wiktorii
ZIM 7; Wodospad Wiktorii



Zaczynam od zachodniej części Parku, gdzie wąski nurt jednej z odnóg rzeki opada z hukiem w przepastną czeluść. Podążam dalej pośród zielonego "deszczowego" lasu. Niebo jest pogodne, bez żadnej chmurki, jednak mgiełka unosząca się z wodospadu powoduje na przeciwległej krawędzi niemal ciągły opad mżawki. Dzięki tej właśnie wilgoci egzystuje tutaj - jak zielona wyspa pośród suchej sawanny - wąski pas tropikalnego lasu. Muszę chronić obiektyw przed wodą żałując chwilami, że nie zabrałem... parasola. Ta mgiełka dodaje jednak świeżości w powietrzu i rozkosznie schładza rozgrzane ciało. Obok ścieżki, na gałęziach przycupnęły pawiany obżerając się liśćmi i jagodami.



Zobacz  powiększenie!
Główny wodospad Main Falls
Kolejne "punkty widokowe" sprawiają jeszcze większe wrażenie, ale najciekawiej jest mniej więcej w połowie drogi do końcowego cypla, naprzeciw firany zwanej adekwatnie Main Falls. Każdy zwiedzający musi przyznać, że Wodospad Wiktorii jest przepiękny, największy w Afryce, jeden z najpotężniejszych w świecie i na pewno godny uwagi oraz trudów dalekiej podróży. W skali ziemskiego globu ustępuje chyba tylko Iguasu.

Dwie godziny minęło jak z bicza strzelił. Jako fotograf żałuję tylko, że stojące wysoko w zenicie słońce nie dawało nadziei na ciekawe ujęcia, ostrzę sobie jednak zęby na szybki wypad z hotelu jutro o świcie lub jeszcze dzisiaj przed zmierzchem.

Zobacz  powiększenie!
Stragan po stronie Zambii
O 11 ruszamy piechotą na most graniczny i dalej na drugą stronę rzeki Zambezi oglądać widoki tym razem po stronie Zambii. Wbita na granicy nowa wiza kosztuje 10 USD, wstęp do wodospadów też 10 USD. Zaliczamy kolejne tarasy widokowe, z nieco inną perspektywą niż w Zimbabwe. Można iść w prawo lub w lewo; odnoszę wrażenie, że ścieżka w lewo, ku południowi oferuje ładniejsze widoki. Po przebiegnięciu całej możliwej do pokonania trasy wracam do bramy wejściowej, do targowiska. Straganiarze oferują tutaj tysiące pamiątek, głównie rzeźb zwierząt, są też materiały, koszyki, dzidy, luki, strzały i wszystko, co tylko nam się może kojarzyć z Czarnym Lądem. Kupuje do picia zimny Sprite a także dwie ładne pocztówki ze znaczkami, które od razu wysyłam (doszły w ciągu tygodnia!).

Wracamy do hotelu na 13:45, a już po kilkunastu minutach podjeżdża mikrobusik i zabiera pięciu z nas chętnych na lot helikopterem ponad wodospadem. Ponownie wjeżdżamy na teren Zambii, tym razem odprawa graniczna jest błyskawiczna, bez formularzy, tylko pieczątki do paszportu wbijane nawet bez konieczności wysiadania z pojazdu.

Zobacz  powiększenie!
Lądowisko pod samotnym baobabem
Lecimy. Podniebny rejs trwa ledwie 15 minut, co wystarcza, żeby nasycić oczy panoramą rzeki. Powyżej kaskad, na brzegu wyspy Long Island dostrzegam duże stado słoni i bawołów. Tym razem z powietrza oglądamy naszą wczorajszą marszrutę łodzią booze - cruise. Z lądowiska "pod samotnym baobabem" jedziemy z powrotem do hotelu, ale po drodze zdecydowałem się wysiąść tuż przy wodospadzie po stronie Zimbabwe, aby go obejrzeć raz jeszcze, tym razem w zachodzącym słońcu, w jakże innym świetle.

Na rozbryzgującej się wodzie powstały piękne tęcze, jest dużo mniej ludzi, oświetlenie zmieniło się na bursztynowo - złote. Czuje jak osiągam fotograficzną nirwanę. Tak piękny spektakl można podziwiać całymi godzinami!

Zobacz  powiększenie!
Tancerki Szona
O zmierzchu biegnę do hotelu, gdyż na godzine19 dokonaliśmy rezerwacji stolików w stylowej, popularnej tutaj restauracji Booma, Place to Eat. Poza bufetem mają tutaj naprawdę świetny show z porywającą muzyką i tańcami. Całość kosztuje 30 USD, do tego każde piwo 5 USD, jak w amerykańskich samolotach. Kosztujemy najbardziej typowych, afrykańskich specjałów: stek z antylopy, szaszłyk ze strusia, pieczona dzika świnia a na zakąskę krokodyl na zimno, ewentualnie gotowane robaczki, też na zimno. Wyśmienite, dobranoc...

Źródło: Exotica Travel

Exotica Travel Materiały dostarczyło
biuro Exotica Travel

 warto kliknąć

<< wstecz 1 2


w Foto
Zimbabwe
WARTO ZOBACZYĆ

RPA: Jaskinia Cango
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

ZAK 5: Pierwszy mecz
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl