HAWAJE
00:57
CHICAGO
04:57
SANTIAGO
07:57
DUBLIN
10:57
KRAKÓW
11:57
BANGKOK
17:57
MELBOURNE
21:57
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Islandia » Południowa Islandia- Wschodnia Islandia
Południowa Islandia- Wschodnia Islandia

G. Gontarz, Sz. Gontarz, K. Wasilewski


4.08.2005 r. odbieramy Szymona z lotniska i ruszamy na wschód. Jedziemy po bardzo szutrowej drodze, jednym słowem - beznadziejnej... Na dobry początek Szymon zjeżdżając z dosyć stromej górki "dachuje" na rowerze, krzywiąc przednie koło. Szybka naprawa… jedziemy niedługo, bo Krzysiek wpada w poślizg i spada z roweru. Tym razem rower nie ucierpiał ale kierowca poobdzierany... Dojeżdżamy do Selfoss i robimy zakupy na 8 dni (65kg).

Wiatr nam nie sprzyja– ciągle w twarz. Podjeżdżamy pod Hekle i tam rozbijamy obóz. Mamy zamiar wejść na szczyt tego sławnego wulkanu, jednak warunki nie pozwalają na to. Poranek pochmurny, pada deszcz… zaczyna się sztorm. W namiocie co chwila urywają się odciągi; szybko zwijamy obóz i jedziemy do pobliskiego schroniska. Spędzamy tu prawie dobę. Wiatr na dworze zwala z nóg a my zamknięci w drewnianej chatce naprawiamy (szyjemy) namiot. Czekamy na zmianę pogody. Następnego dnia wiatr ustaje, deszcz niestety nie.


Zobacz  powiększenie!
Jedziemy drogą F225 do Landmannalaugar. Księżycowy obraz poprawia humor. Niedaleko krajobraz znacznie się zmienia. Wśród wulkanicznych pól lawowych– szarych i czarnych pojawiają się wzniesienia całkowicie zielone, dalej– wręcz kolorowe. Zachwycający widok towarzyszy nam przez najbliższe kilkanaście kilometrów. Na drodze F255 potem F208 nie ma mostów wiec rzeki trzeba przekraczać w poprzek. Po dwudziestej rzece robi się to trochę męczące… Czasem woda sięga do pasa lecz większość ma głębokość do 0,5 m. Po dwóch dniach wyjeżdżamy z południowo- zachodniej Islandii i dojeżdżamy pod Vatnajokull– największy lodowiec.

Zobacz  powiększenie!
Po 5 deszczowych dniach przejaśnia się na niebie. Wieczór robi się naprawdę ładny– chmury odsłaniają najwyższe szczyty. Zakładamy obóz pod lodowcem, przygotowujemy sprzęt. Pobudka o 3:30. Szybkie śniadanie i idziemy w górę. Przez pierwsze dwie godziny podchodzimy po odkrytych skałach wulkanicznych, następnie zakładamy uprzęże, raki… Pogoda dopisuje, słońce wysoko. Na początku wąskie niegroźne szczeliny, wyżej– znacznie większe i tak głębokie, że nie widać dna… Jesteśmy już bardzo wysoko lecz najcięższe przed nami. Szczelin jest tak dużo, że nie sposób ich wszystkich ominąć. Przechodzimy po "mostach" śnieżnych. Temperatura ujemna lecz słońce mocno przyświeca. Lodowiec wydaje przeraźliwe odgłosy… topnieje lód, tworzą się kolejne szczeliny. Po kilku godzinach wspinaczki docieramy na szczyt; godz. 11:00; wreszcie nic nam nie zasłania przepięknego widoku– zdobyliśmy Hvannadalshnukur– najwyższy szczyt Islandii, 3 co do wielkości lodowiec na świecie. 45 minut odpoczynku na szczycie i musimy wracać. Lód nie jest mocny, łatwo stracić przyczepność. Znowu korzystamy z “mostów śnieżnych”, które powoli tracą swoją wytrzymałość. Szarpniecie… lina mocno się napina- Szymon wpada w szczelinę. Na szczęście nie jest głęboka i w niedługim czasie dalej możemy iść. Nachodzą chmury, które znacznie ograniczają widoczność. Jesteśmy już tak nisko, że widać znajome skały i wzniesienia wulkaniczne. Około godziny 16 jesteśmy już w bazie. Bierzemy kąpiel w pobliskim lodowcowym strumyku i odpoczywamy...

Zobacz  powiększenie!
Jedziemy dalej na wschód. Mijamy wręcz fosforyzujące, błękitne góry lodowe pływające w jeziorze, spływające później laguną rzeki lodowcowej. Dojeżdżamy do Hofn, gdzie uzupełniamy zapasy żywności i jedziemy wschodnimi fiordami na północ. Pogoda znowu nie dopisuje. Po dniu pogody, gdy wspinaliśmy się na lodowcu, ciągle pada i silnie wieje. Ze względu na słabą widoczność skracamy drogę do Egillstadir, gdzie znowu musimy zabrać żywność na tydzień.

Źródło: informacja własna

1


w Foto
® wokół Islandii
WARTO ZOBACZYĆ

Islandia: Vatnajökull
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

KwA 18: 08`06; Fundacja
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl