HAWAJE
13:55
CHICAGO
17:55
SANTIAGO
20:55
DUBLIN
23:55
KRAKÓW
00:55
BANGKOK
06:55
MELBOURNE
10:55
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Przewodniki » Survival po polsku
Survival po polsku



Jest w każdym człowieku coś takiego, co reaguje na zew natury. Jest w każdym człowieku ta ukryta siła, która potrafi znienacka się objawić i wówczas nie wiemy, cóż to się z nami stało, bo właśnie uczyniliśmy coś - czego się po sobie w żaden sposób nie spodziewaliśmy. - Fragment z przedmowy do drugiego wydania książki - podręcznika do survivalu, który w ujęciu autora traktowany jest nie jako sport, ale sposób na życie. Nie zmieniło się natomiast podejście autora do samego zagadnienia survivalu. Uważa on, że nie jest to sport, ale modus vivendi: sposób życia człowieka - nie obciążonego własną bezradnością, sprawnie wykorzystującego wiedzę o naturze i zjawiskach zachodzących wokół i wewnątrz niego.

A wiedza ta jest obszerna tak dalece, że autor nazywa survival polizofią - bazuje bowiem na medycynie, fizjologii, botanice, zoologii, geografii, meteorologii, fizyce, chemii, sztukach wojennych, umiejętnościach traperskich i wielu innych. Poza niezbędną do życia i rozumienia natury wiedza, survival wg autora oznacza bardzo jasny stosunek do innych ludzi. Nie ma tu miejsca na ksenofobie, nietolerancje czy agresje. Cóż - Krzysztof J. Kwiatkowski (z zawodu wychowawca trudnej młodzieży) z pewnością postrzega rzeczywistość w ostrym świetle i w swej książce namawia nas do ponownego przyjrzenia się wielu, zdawałoby się oczywistym obszarom codzienności. W jego survivalowym sposobie na życie jest bowiem coś, co każdemu z nas odmieni sposób pojmowania świata.

Tym wszystkim, którzy chcą lepiej poznać siebie i czerpać z otoczenia więcej - dedykowana jest ta książka.


O Autorze

Zobacz  powiększenie!
Pamiętam to jak dziś, kiedy poznałem Krzysztofa, byłem jednym z gromady dzieciaków przeżywających kolejny letni obóz. Wielu z nas nie potrafiło zrozumieć, jak ten człowiek może być wychowawcą, przecież zachowuje się zupełnie inaczej, jak nakazywał nam myśleć wpajany przez lata stereotyp.

"Przecież wychowawcy powinni być źli, groźni i nie lubiani, a ten jest jak kumpel. To ściema!" - próbował skwitować całą sytuacje jeden z uczestników. Faktycznie.

Kwiatek - bo tak mówili na niego najbliżsi - był niekonwencjonalny. Dla większości obozowych asów spod ciemnej gwiazdy był równym gościem, w zasadzie jedynym, którego chciało im się słuchać. Gdy wkraczał do akcji, kończyło się utarte obozowe hibernowanie. Czas na akcję! ...i to nam odpowiadało. Kajaki, noc pod gołym niebem, tropienie, maskowanie, podchody, wiatrówka, ślady jelenia, głaskanie jeża, drzewa - których nigdy nie mogliśmy zapamiętać na lekcjach biologii, ręka w mrowisku, zioła i... wspaniałe opowieści. Był dla nas jak książka, której się nie uczy na pamięć, lecz czyta i rozumie. Pewnego razu, kiedy tak słuchaliśmy z otwartymi ustami kolejnych jego przygód, pomyślałem, że to niemożliwe, aby miał ich więcej. On spojrzał po nas, pokiwał głową, uśmiechnął się i powiedział: "To dopiero początek".

Faktycznie, kiedy poznałem go bliżej - Kwiatek, a później Krisek - okazał się najprawdziwszym łowcą przygód. Od wielu lat towarzyszę mu w arcyciekawych wędrówkach i nie wydaje mi się, abym potrafił z tego wyrosnąć, choć mam ponad dwadzieścia wiosen na karku. Dla wielu z nas jest mistrzem improwizacji odnajdującym się w każdych warunkach i sytuacji. Sami nie wiemy, kiedy zaczęto tytułować nas survivalowcami, z Krzysztofem robiliśmy to od zawsze. To tylko kolejny przymiotnik...

Wielu ludzi najpierw czyta o sztuce przetrwania, potem decyduje się tym zająć, uczestniczy w szkoleniach, mówiąc krótko: wybiera to właśnie. ON niewątpliwie ma to wszystko we krwi. To widać. Ciągle zasypuje nas nowinkami, których nie znajdziemy w żadnej książce. To wspaniały pomysł, że postanowił napisać "Survival po polsku", bo myślę, że każdy znajdzie w niej coś, o czym wcześniej nie wiedział. Nie lubi być ograniczany, zawsze otwarty na polemikę i dyskusje, ciągle poszukuje wiedzy, eksperymentuje, próbuje swoich sił w najdziwniejszych zajęciach. Kiedy jako dwunastoletni chłopak uczyłem go grać na trąbce, przebił nasze najśmielsze oczekiwania. Odpłaca mi za to z nawiązką i przyznam, że to chluba mieć podobną jak on postawę życiową. Nauczył mnie reagować na świat, wyrywać się z tłumu, gdy ktoś potrzebuje pomocy, zachować zimną krew i opanować sytuacje. Dzięki niemu zrozumiałem, że człowiek stworzony jest do tego aby być bohaterem, a nie ofiarą swojego losu.

Mariusz Zawadzki

(to ten ze zdjęcia na linie, były - nie wiem czy teraz też - vicemistrz Polski taekwandoo, mający VIII miejsce w świecie; gra w orkiestrze na trąbce, studiuje informatykę i w ogóle ciekawy facet...)

Recenzja czytelnicza

Nie wiem dlaczego, ale forma graficzna starszego wydania wydawała się bardziej zachęcająca do czytania. Chodzi mi o czarne litery zamiast zielono-niebieskich. Na plus nowego wydania zaliczyć należy większą ilość ciekawych opowiadań, rysunki poglądowe (choć ich ilość nie jest przytłaczająca, chociaż to też dobrze). Jestem także pod wrażeniem 'czartowskich porad' (poproszę o więcej, bo znakomicie będą działać, gdy atmosfera wśród towarzyszy wyprawy "siądzie" albo odechce im się wędrówki).

Kolejna rzecz, która podobała mi się zarówno w pierwszej, jak i drugiej książce, to 'survival miastowy' czyli "co może ci się przytrafić we własnym domu". Uważam to za bardzo trafny pomysł na zarysowanie zagrożeń, które czają się dookoła nas, a przebrnięcie przez nie, to właśnie survival, czyż nie?

Jest jeszcze jedna rzecz, o której chciałbym wspomnieć, a która zarówno w pierwszej jak i drugiej części podbiła moje serce, to styl i język wypowiedzi. Znakomity gawędziarski ton, zawieszenie w powietrzu nutki grozy, by za chwilę rozładować sytuację jakimś dowcipnym, lapidarnym słowem. Mówienie językiem prostym, zrozumiałym dla każdego sprawia, że każdy, nawet niezbyt zainteresowany tematem, znajdzie coś dla siebie.
Częstokroć czułem się jakbym rozmawiał z autorem przy dogasającym ognisku (wtedy rozmowy są najlepsze i najciekawsze), a on przekazuje mi wielkie i małe prawdy życiowe w sposób bardzo przystępny. Wyżej wymienione przykłady powodują, że plusów ta książka zdobywa zdecydowanie więcej niż minusów. Nie omieszkam jej promować we własnym środowisku.

Ogólnie "Survival po polsku" jest jedną z najlepszych książek, które czytałam (mogę ją porównać do "Potopu" Sienkiewicza, który uwielbiam, czyli przyznać jej w mojej nomenklaturze swoiste Grand Prix).

Piotrek "Smrek"
GG 2580404

Źródło: informacja własna

1


w Foto
Przewodniki
WARTO ZOBACZYĆ

Belgia: Bruksela
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AL 13; Indianie i Eskimosi
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl