HAWAJE
14:58
CHICAGO
18:58
SANTIAGO
21:58
DUBLIN
00:58
KRAKÓW
01:58
BANGKOK
07:58
MELBOURNE
11:58
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » @ do Chin » @dC 2: Na koniec Polski
@dC 2: Na koniec Polski

Krzysztof Skok


Krzysztof Skok dopiero co wyruszył w swoją rowerową podróż do Chin, a już "w nogach" ma ponad 500 km. W dzisiejszym odcinku relacji potowarzyszymy mu do Suwałk. Teraz zaczyna się prawdziwa przygoda! Jutro zaś napiszemy o rowerowej rodzinie z Łodzi. A właściwie przypomnimy, bo BikeFamily jest już czytelnikom SwiatPodrozy.pl znana. Na razie zapraszamy jednak do lektury jeszcze ciepłej relacji!




09.04.2008, środa

Zobacz  powiększenie!
Przystanek Pasłęk
2 dzień wyprawy
Wstałem o 6 rano - poranna toaleta, ćwiczenia rozciągające i pakowanie. Na koniec ważenie - ja 75 kg na czczo, a sprzęt z bagażem 91 kg! Na śniadaniu zjawiło się kilka osób z rodziny, oraz mój kolega Darek, który podarował mi Św. Krzysztofa. Śniadanie się przerwała krótka rozmowa telefoniczna na antenie Radia Gdańsk. Ostatecznie, zamiast o 8, wyruszyłem o 9.

Ujechałem może z 10 km i zdarzyła się pierwsza usterka tej wyprawy - urwało się mocowanie zaczepu w przyczepce. Dzięki pomocy jednego z mieszkańców Trop Szt. awaria została sprawnie i profesjonalnie naprawiona. Straciłem jednak jakieś 1,5h. Dalej też nie było wesoło, ponieważ droga Dzierzgoń - Pasłęk jest tak dziurawa i nierówna, że nawet z górki nie mogłem przekraczać 20 km/h! W Pasłęku zatrzymałem się na posiłek, wywiad dla lokalnej gazety i pamiątkowe zdjęcie. W drodze do Ornety kolejna telefoniczna rozmowa na żywo, tym razem w Radio Olsztyn (zresztą do godz. 16 było mnóstwo tel. od dziennikarzy). Władze Giżycka zmieniły mi też plany na kolejny dzień - zaproponowały gościnę i nocleg u siebie. Do Ornety dotarłem stosunkowo późno (17.20), więc miałem czas tylko na szybki posiłek przed ratuszem i pamiątkowe zdjęcie. Zostało 35 km do Lidzbarka Warmińskiego, gdzie był przewidziany nocleg, który zorganizował Marek, współpracownik SKOK Stefczyka - Głównego Sponsora Wyprawy. Dotarłem tam przed 20. Nocowałem w Zajeździe Uluru w Markajnach. Właściciel okazał się być zapalonym myśliwym i podróżnikiem - polował m.in. w Australii, więc było o czym rozmawiać przy kolacji.

Dystans dnia - 127,57 km
Dystans całkowity - 213 km
Czas jazdy - 7:05:33
Średnia prędkość - 18,16 km/h

10.04.2008 r. czwartek

3 dzień wyprawy

Obudziłem się o 6.30 - lało. Zbierałem się wolno, licząc, ze przestanie padać. Niestety. O 9 ruszyłem w deszczu. Na początek był Zamek w Lidzbarku, gdzie zrobiono mi kilka fotek do Gazety Lidzbarskiej. Następnie ujechałem 20 km i zdarzyła awaria w przyczepce - puściły spawy na głównym złączu. Niedaleko była stadnina koni Braci Romanowskich w Wozławkach. Tam pracownicy bezpłatnie zrobili tymczasowy spaw (nie mieli potrzebnej spawarki) i wysłali 8 km dalej, aby profesjonalnie naprawiono awarię. Częściowo musiałem zboczyć z drogi, ale chyba opłaciło się. Spaw i wzmocnienie jest super, ale w sumie straciłem ok. 3 godz.
Później już tylko jazda z pamiątkowymi zdjęciami przed Kościołem i zamkiem w Reszlu, Katedrą Małą w Św. Lipce, oraz postój na drożdżówkę i pączek w Centrum Kętrzyna! Śpieszyłem się do Giżycka, gdzie było przyszykowane powitanie i nocleg. Zoorganizowała wszystko kierowniczka O/SKOK Stefczyka, Pani Małgorzata Zawadka. Znowu było wielu dziennikarzy. A w imieniu władz miasta powitał mnie zastępca burmistrza, Pan Paweł Czachorowski. Jako że 90% trasy przejechałem w deszczu, w nagrodę czekała na mnie uczta. Polecam hotel "Helena"! Był gorący prysznic, obfita kolacja, a na koniec sauna! No i oczywiście gorące grzejniki, gdzie mogłem wszystko wysuszyć.

Dystans dnia - 105,66 km
Dystans całkowity - 318 km
Czas jazdy - 5:45:41
Średnia prędkość - 18,34 km/h

11.04.2008, piątek

Zobacz  powiększenie!
Kryzsztof Skok w SKOK-u
4 dzień wyprawy

Wstałem o 6 rano - toaleta, 15 min rozgrzewki i znów uczta w Hotelu Helena. Jadłem 30 min., ale i tak nie zdążyłem zjeść wszystkiego, co przygotowały mi właścicielki! Wyjechałem po 8 rano - pierwsze 20 km było pochmurne, a później do prawie samych Suwałk lało, więc odpuściłem sobie zwiedzanie Olecka. W Suwałkach najpierw udałem się do Przychodni NZOZ Prymus, gdzie otrzymałem ostatnie szczepienie przeciwko żółtaczce typu "B". Zaszczepiono mnie za darmo, abym "dobrze wspominał Suwałki"! Następnie była wizyta w SKOK Stefczyka, gdzie czekało na mnie kilku dziennikarzy i domowy obiad, przygotowany przez Panią Kierownik. Po 16 była kilkunastuminutowa audycja w "Radio 5". Później musiałem kupić jeszcze drugą pompkę do roweru, ponieważ okazało się, że mam dwa rodzaje wentyli! Następnie ponownie zawitałem do siedziby O/SKOK Stefczyka, gdzie czekał na mnie rower i... kanapki. Po 18 trzeba było się zbierać do Sejn, gdzie musiałem zorganizować sobie nocleg. Z pomocą przyszła mi Ania Kulecka (również rowerzystka), która SMSem przysłała mi namiary na nocleg. Po drodze był jeszcze kantor, gdzie wymieniłem trochę waluty.

Zapowiadał się odcinek 31 km suchej drogi, więc spodnie przeciwdeszczowe trafiły do sakwy. Jednak wszystko zmieniło się na ostatnie 10 km - zrobiło się ciemno i była ulewa. W Sejnach czekał na mnie Pan Mirosław Banasiewicz, który zorganizował u kolegi Irka suchy garaż, a następnie mnie zawiózł do Państwa Fidrych. Tam Justyna i Przemek się mną zajęli. Była kolacja, podczas której przygotowałem sobie kanapki na drogę oraz wieczorna rozmowa przy czekoladzie. Justyna pokazała mi dobry cytat z A. Knera:

"Życie jest podobne do drogi pełnej zakrętów,
Widzimy tylko odcinek do kolejnego zakrętu,
Ale wiemy, że Bóg ogarnia wzrokiem całą drogę"

O północy poszedłem spać.

Dystans dnia - 129,53 km
Dystans całkowity - 448 km
Czas jazdy - 7:06:27
Średnia prędkość - 18,22 km/h

Źródło: informacja własna

1


w Foto
@ do Chin
WARTO ZOBACZYĆ

Kambodża: Powrót do życia
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

MwM 1: Ostatnie spawanie
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl