HAWAJE
07:40
CHICAGO
11:40
SANTIAGO
14:40
DUBLIN
17:40
KRAKÓW
18:40
BANGKOK
00:40
MELBOURNE
04:40
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Ameryka Łacińska » AŁ 26; Panama: Chicha
AŁ 26; Panama: Chicha

Aleksandra i Marcin Plewka


Sylwester okazał się być niczym w porównaniu z tym, co wydarzyło się dnia następnego. Pierwszego stycznia miała akurat miejsce Chicha - wielka celebracja otrzymania przez dziewczynkę pierwszej miesiączki, a mówiąc jaśniej – po prostu Wielka Popijawa.

Chicha to napój, który przygotowuje się między innymi z kukurydzy, zlewa się do dzbanów i czeka aż zacznie fermentować i uzyska odpowiedni smak i aromat. Przypomina trochę wino. Kiedy Chicha jest gotowa cała wioska zbiera się w specjalnie do tego wyznaczonej chacie. Na środku staje dziewczyna - bohaterka ceremonii, która jest jednak osobą, która z całej tej zabawy czerpie najmniej przyjemności. Ma ona całe ciało, łącznie z twarzą, pomalowane na czarno, co ma chronić ją przed złymi duchami, musi tkwić tak jak kołek w jednym miejscu trzymając wazę pełną napoju koloru krwi.

Cała reszta świetnie się bawi. Indianie podchodzą ze swoimi kubeczkami z łupin kokosu i dolewają sobie co chwilę Chiche. Zarówno mężczyźni jak i kobiety (nie wiem nawet czy kobiety nie częściej). W ten sposób zaczyna się wielka popijawa. Indianie po kilku godzinach są kompletnie pijaniutcy. Na początku leci tradycyjna muzyka i Kuna tańczą tak, jak nas tego uczyli Fedel i Nestor (kobiety i mężczyźni podskakują na przeciwko siebie, ci pierwsi grają przy tym na fletopodobnym instrumencie). Pod koniec imprezy wszyscy już skaczą, czy raczej zataczają się, w rytm piosenek latynoskich. Wszyscy palą - papierosy i fajki. Jest to komiczny widok - tradycyjnie ubrane Indianki Kuna pijaniusieńkie z fajkami w zębach. Czasem pochylają się żeby zwymiotować, po czym... piją dalej.

Istniejący do tej pory dystans między Nami a Nimi jakby znika. Podchodzą do nas, całują, przynoszą Chiche, dają papierosy, życzą ciągle Szczęśliwego Nowego Roku.

Dla młodych Indianek Chichi jest momentem przełomowym. Od tej pory mogą wyjść za mąż. W społeczności Kuna poślubienie 13, 14 - letniej dziewczyny jest rzeczą normalną.

Zobaczenie Chichi było dla nas przeżyciem niesamowitym, nie wiem czy nie najciekawszym w całej naszej podróży.



Źródło: www.malyrycerz.com

1


w Foto
Ameryka Łacińska
WARTO ZOBACZYĆ

Peru: Potomkowie Inków
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

EMS 1: Nordkapp - dalej na północ się już nie da...
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl