HAWAJE
21:49
CHICAGO
01:49
SANTIAGO
04:49
DUBLIN
07:49
KRAKÓW
08:49
BANGKOK
14:49
MELBOURNE
18:49
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Podróże » 2006 » Ameryka Łacińska

Ameryka Łacińska


Ostatni dzień naszego touru. Przed świtem zawożą nas, żebyśmy zobaczyli gejzery i wykąpali się w gorącym źródle. Jest tak zimno, że tylko jakieś 2 osoby decydują się rozebrać i wejść do wody. Tak mijają ostatnie chwile w Boliwii. Wkrótce żegnamy się z częścią naszej grupy, wracają oni z powrotem do Uyuni, a my przesiadamy się do busa, który wiezie nas w stronę chilijskiej granicy.

 warto kliknąć





Od paru osób w Carmen słyszeliśmy, że do comunidades na rzece Beni przypływają od czasu do czasu polscy misjonarze. Ojciec Pedro i Mario. Ale akurat są w Rurre. Jaka szkoda - myślimy. W czasie naszej drogi powrotnej w Soraydzie napotkaliśmy na zakotwiczony statek polskich misjonarzy, bez misjonarzy niestety, ale z załogą Caritasu. Tutaj również otrzymaliśmy wiadomość, że naszych rodaków spotkać możemy w Rurre. Od razu więc po przybyciu do Rurre ruszyliśmy w stronę kościoła.

 warto kliknąć



Mieszkańcy Soraydy machają nam z brzegu a my w naszym czułenku płyniemy dalej. Jest 7 rano, możemy więc spokojnie rozłożyć się na pokładzie i rozkoszować przyjemnym powiewem wiatru.

 warto kliknąć



Mkniemy. Nasza łódka przecina mętne lustro wody. Tak sobie właśnie zawsze wyobrażałam Amazonkę, tylko że Beni jest oczywiście dużo węższa. Ale dżungla okalająca jej brzegi, dżungla rozkrzyczana świergotem ptaków, dżungla o błotnistych brzegach, na których wyleguje się niejeden krokodyl... to wszystko robi niesamowite wrażenie. I czego tak naprawdę można chcieć więcej. Piękniejszej, egzotyczniejszej selvy z pędzącą przez nią dziką rzeką nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Zresztą, co tam Amazonka, śmieje się Marcin, kto by teraz spływał Amazonką, kiedy na topie jest Beni.

 warto kliknąć



Następnego dnia do drzwi naszego pokoju puka gospodyni hostalu.
- Chicos, jest 8:05, nie jedziecie na wyspę, za pół godziny odpływa łódka?!
No tak, kupiliśmy wczoraj bilety na Isle del Sol, ale oczywiście nie skapnęliśmy się, że między Peru a Boliwia jest godzina różnicy w czasie. Myśleliśmy, że jest dopiero 7.


 warto kliknąć



Wstajemy rano i wsiadamy do busika, który zabiera turystów z każdego hotelu. Myślałem sobie: znowu kupiliśmy tour, może przynajmniej będzie wesoło, bo kogoś ciekawego poznamy. W busiku na to się raczej nie zapowiada. Jedna babka, siedząca obok Oli, w podeszłym wieku, chyba z Peru, modli się trzymając w ręku różaniec. Za mną para Duńczyków pamiętająca chyba II wojnę światową. No to świetnie...

 warto kliknąć


1-5 z 41 dalej >>


w Foto
Ameryka Łacińska
WARTO ZOBACZYĆ

Lublin: kraniec Małopolski
WARTO PRZECZYTAĆ
PODRÓŻE

TransChukotka 2006 Bike Expedition
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl