HAWAJE
01:15
CHICAGO
05:15
SANTIAGO
08:15
DUBLIN
11:15
KRAKÓW
12:15
BANGKOK
18:15
MELBOURNE
22:15
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Przewodniki - Przez Świat III » Afryka nie taka dzika
Afryka nie taka dzika

Monika Witkowska


Miasteczko Man - bardzo sympatyczne, ładnie położone, ze świetnym mikroklimatem (nie za gorąco, wreszcie nie pociliśmy się tak, jak na wybrzeżu), ale nie licząc dobrze zaopatrzonego supermarketu, sklepów z maskami oraz dużego, ale poza tym nie wyróżniającego się niczym meczetu - bez rewelacji. Warto natomiast potraktować Man jako bazę wypadową do zwiedzania okolicy, której główne atrakcje to:

- góry - ładne i bardzo żałuję, że zabrakło nam czasu na dłuższy trekking;
- rozreklamowane wodospady (La Cascade) w porze suchej rozczarowują. Zobaczenie wodospadów to wydatek 200 CFA + 300 CFA extra, jeśli chcemy wejść na most z lian (typowo "turystyczny"). Z miasta do wodospadów można dotrzeć na piechotę lub taksówką (500 CFA w jedną stronę);
- okoliczne wioski: Przestrzegam przed Fakolby w porze suchej - pojechaliśmy tam specjalnie, aby popływać pirogą po rzece z hipopotamami i krokodylami, ale nie było ani rzeki (wyschła), ani tym bardziej zwierzaków. Bardzo ciekawie natomiast było w Biankoumie z tradycyjnymi chatkami i "domami fetyszy";
- festiwal masek - maski to "specjalność" Man, podobnie jak tańce na szczudłach. Okazją do ich zobaczenia jest festiwal masek w Lonely Planet zapowiadany na luty. Niestety, gdy przyjechaliśmy okazało się, że... będzie w marcu. Szczęście nam jednak dopisało - do jednej z wiosek przyjechała żona prezydenta, widzieliśmy więc i maski, i szczudła, i rytualne stroje, no i prezydentową - Madam Bedye (babka z klasą!).


Danane

Pomysł na pół lub całodniową wycieczkę z Man. Warto ze względu na mosty wiszące - ponts de lianes w okolicznych wioskach. Rewelacja, tym bardziej, że mosty naprawdę służą miejscowym, a turyści chyba na szczęście rzadko w te strony przyjeżdżają.

Korhogo i okolice (północ kraju)

Miasto będące stolicą plemienia Senoufo jest bardzo sympatyczne i ciekawe; do zobaczenia m.in. małe muzeum, bazar, sporo sklepów z rzeźbami i maskami, dom fetyszy (maison des fetisheurs), w okolicy - ciekawe wioski, choć tak jak uprzedza przewodnik - dość "turystyczne". Nam najbardziej podobało się w Niofouin (typowe dla Senoufo chaty), w Koni (prezentacja tradycyjnych metod wytopu żelaza) oraz w Waraniene, gdzie trafiliśmy na pogrzeb i związane z uroczystością tańce rytualne.

Kong

Wioska z nietypowym meczetem (budowla XVII wieczna, wyraźne wpływy sudańskie). Do meczetu kobiet nie chcą wpuszczać, ale w moim przypadku problem rozwiązały drobne upominki. Meczet wart jest trudów podróży po pełnej wertepów, piaszczystej drodze (ok. 3 godziny od głównej drogi).

Comoe National Park

Ponoć to ostoja zwierzyny, a w naszym przypadku - ogromny zawód. Udało nam się zobaczyć jedynie kilka antylop, i to też z bardzo daleko, pawiany i znudzone hipopotamy. Ponieważ bardzo domagaliśmy się lwów i słoni - pokazano nam ich mało wiarygodne ślady. Polecam Park tym, którzy mają trochę czasu i chcą po prostu odpocząć na łonie natury. Wstęp do parku: 2000 CFA od osoby. Za usługi przewodnika (samemu nie sposób jeździć - nie ma map, oznaczeń) zapłaciliśmy 5000 CFA za 4 godziny. Wskazany dobry, terenowy samochód.

Do Comoe N.P. dość trudno się dostać. Polecana w przewodniku Lonely Planet agencja organizująca wycieczki, a mająca swoja siedzibę w hotelu w Korhogo już nie istnieje. Można skorzystać z usług miejscowego biura informacji turystycznej, ale... nie umiano skalkulować kosztów. Ostatecznie wynajęliśmy na 2 dni taksówkę. Po zażartych negocjacjach uzgodniliśmy cenę 85 000 CFA + koszty utrzymania kierowcy. Uważaliśmy, że i tak drogo, ale po przejechaniu trasy i obserwowaniu jak znosi to samochód i kierowca (dwa razy wymiana opony) stwierdziliśmy, że był to dla nas układ korzystny.

Przykładowe ceny

*przejazd bush-taxi z Abidjanu do Grand Bassam - 400 CFA
- autobus Abidjan - Man (8 h jazdy) - 4500 CFA
- autobus Man - Yamoussoukro (3,5 h jazdy) - 3500 CFA
- autobus Bouake - Abidjan (5 h) - 3000 CFA
- wynajęcie taxi na całodniowy objazd wiosek - 20 000 CFA (w tym: koszty benzyny)
- taxi z Danane do mostów z lian (20 km) i z powrotem - 7500 CFA
- możliwość zwiedzania wiosek - zwykle 1000 CFA od osoby
- przewodnik w parku narodowym Comoe - 5000 CFA za 3 h
- przeciętny obiad w restauracji - od 2500 CFA
- omlet, spaghetti - średnio 1500 CFA
- piwo (0,66 l) - 600-1000 CFA (zależnie od standardu lokalu)
- cola, sprite itp. (250 ml) w sklepiku przy ulicy - 200-250 CFA, w ekskluzywnej restauracji 500 CFA
- woda butelkowana (1,5 l) - 400-450 CFA
- nocleg w pokoju 2-osobowym (nawet jeśli śpią w nim 3 osoby), standard "globtroterski" - 3000-8000 CFA (na prowincji taniej, najdrożej w Abidjanie)
- pocztówki (największy wybór - w Abidjanie) 200-400 CFA
- znaczek na list do Polski - 280 CFA.

Źródło: TravelBit

TravelBit Tekst pochodzi z książki
wydanej przez Agencję Travelland
prowadzonej przez
Centrum Globtroterów TravelBit

 warto kliknąć

<< wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 9 dalej >>


w Foto
Przewodniki - Przez Świat III
WARTO ZOBACZYĆ

RPA: Durban
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

ZIM 8; Spływ po rzece Zambezi
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl