HAWAJE
03:08
CHICAGO
07:08
SANTIAGO
10:08
DUBLIN
13:08
KRAKÓW
14:08
BANGKOK
20:08
MELBOURNE
00:08
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » 15 letni kapitan » 15K II - 9; Kassande
15K II - 9; Kassande

Juliusz Verne


Dnia 26 czerwca karawana Ben Hamisa doszła wreszcie do Kassande. Z liczby pięciuset niewolników, złapanych w czasie ostatnich obław, zaledwie dwustu pięćdziesięciu doszło do miejsca przeznaczenia, lecz i tak kupcy doskonały zrobili interes, gdyż nabywców było wielu i ceny bardzo wysokie. Bez względu na zakazy, Angola, tak samo jak i dawniej, przodowała w handlu niewolnikami, dyktując ceny. Portugalskie władze w Luandzie i w Bengueli były wobec tego procederu najzupełniej bezsilne, z tego choćby powodu, że eksport niewolników odbywał się teraz drogą lądową, a nie morzem, przez porty Angoli.

Miasto Kassande leży w odległości trzystu mil od ujścia rzeki Kuanzy i było w tych czasach jednym z ważniejszych punktów handlu żywym towarem. Jak wszystkie większe miasta handlowe Afryki środkowej, dzieliło się na dwie niepodobne do siebie części, z których jedna była zamieszkana przez kupców arabskich, portugalskich i miejscowych, natomiast druga była siedzibą tubylców. Pośrodku niej znajdowała się rezydencja miejscowego kacyka, czyli murzyńskiego króla. Dzielnicą handlową Kassande władał niepodzielnie Antonio Alvez, którego agentami byli Harris i Negoro. W mieście znajdował się główny oddział jego wielkiej firmy, podczas gdy w Bije i Cassindze były tylko filie.

Część handlowa Kassande to szereg licznych domków zbudowanych z gliny, o płaskich, zarosłych trawą dachach, na których pasły się kozy. Budowle te stały wzdłuż jednej, bardzo długiej ulicy, na końcu której znajdował się obszerny plac, na którym odbywały się targi niewolników. Nad całą dzielnicą wystrzelały w górę liczne drzewa bananowe i daktylowe palmy.

O wiele gorzej prezentowała się dzielnica tubylców, pokryta licznymi lepiankami, nad wyraz brudnymi. Pośrodku nich znajdowało się tembe, to znaczy pałac króla. Sam król był mężczyzną przedwcześnie zgrzybiałym, wskutek pijaństwa, któremu z zapamiętaniem się oddawał. Był niepoczytalny i z iście afrykańską dzikością rządził swym krajem, dla kaprysu uśmiercając swych poddanych lub obcinając im dla zabawy, ręce, nosy, uszy... Zezwierzęcony władca miłościwie panował pod imieniem Muani Lunga.

Karawana, w której szedł Dick i jego przyjaciele, wkroczyła do miasta uroczyście, przy dźwiękach instrumentów z bawolich rogów oraz warczenia bębnów, w które bito bez żadnego taktu, ale z ogłuszającą za to zaciekłością. Idący ostatkiem sił jeńcy, zapędzeni zostali do baraków, w których znajdowało się już około trzy i pół tysiąca niewolników, spędzonych z innych okolic kraju. Wszyscy oni mieli być po upływie dwóch dni wystawieni na sprzedaż. Gdy już nowo przybyłych zamknięto w barakach, zdjęto im kajdany z ramion, pozostawiając jednak na ich szyjach łańcuchy. Wyzwolony z hańbiącego jarzma Baty mógł po pięciu tygodniach rozłąki rzucić się ojcu na szyję, by zapłakać na jego piersi. Pozostali towarzysze niedoli: Tom, Austyn i Akteon - w milczeniu uścisnęli sobie ręce. Trzej wyżej wspomniani Murzyni, silni, młodzi i do wszelkich trudów przyzwyczajeni, wytrzymali jako tako morderczą podróż, stary Tom był jednak do ostatnich granic wyczerpany. Jeżeli marsz trwałby jeszcze parę dni dłużej, jego zwłoki pozostałyby z pewnością na drodze, wydane na pastwę dzikich zwierząt. Czterej nasi przyjaciele znaleźli się w straszliwie brudnym baraku, w którym z trudnością można było oddychać. W pomieszczeniu tym dano im jakąś strawę, którą pokrzepili swe sterane siły. Następnie z niecierpliwością oczekiwać zaczęli Alveza, aby mu powiedzieć, że są wolnymi obywatelami Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, i że tknąć ich nikt nie ma prawa. Natomiast Dick pozostał na placu, pod nadzorem specjalnie wyznaczonego strażnika. Był więc w Kassande, do którego, przed paroma już dniami niewątpliwie, została przyprowadzona pani Weldon z synkiem i z kuzynem Benedyktem.

Przechodząc z karawaną przez miasto, wszędzie szukał ich wzrokiem, niestety, na próżno.
- Możliwe to, by ich zaprowadzili gdzie indziej? - zapytywał sam siebie, zmartwiony - Gdzie w takim razie przebywać mogą teraz? ... Lecz nie! Herkules nie przysłałby mi mylnej informacji. Z drugiej strony, nie dostrzegłem przecież tutaj ani Harrisa, ani też Negora. Gdzież oni przebywają?

Głośne okrzyki, wiwaty i odgłosy rogów przerwały tok jego myśli.
- Alvez!... Alvez!... - wołano ze wszystkich stron.

Alvez! Człowiek, od którego chwilowego kaprysu zależało życie tysięcy ludzi. Za chwilę będzie tutaj. A może zjawi się w towarzystwie Harrisa i Negora? W serce Dicka znów wstąpiła nadzieja, że uda mu się wpaść na ślad zaginionej pani Weldon. Z niepokojem zaczął wpatrywać się w tłum. Serce tłukło mu się w piersiach, lecz był gotów spojrzeć śmiało w oczy wrogów.

Niedoczekanie, by kapitan "Pilgrima" miał zadrżeć przed swym byłym kucharzem! Aż wreszcie na samym końcu jedynej w Kassande ulicy ukazała się osłonięta firankami lektyka, w której był niesiony stary handlarz. Gdy pochód doszedł do placu, Alvez wysiadł z lektyki i ukazał się oczom Dicka.



Źródło: Wyd. I Internetowe, tł. NN
Tekst powieści pochodzi z pierwszego polskiego wydania książkowego (1873 r.)
bazującego na przedruku z wydania gazetowego jaki publikowany był w odcinkach
w "Gazecie Polskiej" już w 1863 r.

1 2 dalej >>


w Foto
15 letni kapitan
WARTO ZOBACZYĆ

Włochy: Rzym
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

Bezdrożami do Pekinu
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl