HAWAJE
03:28
CHICAGO
07:28
SANTIAGO
10:28
DUBLIN
13:28
KRAKÓW
14:28
BANGKOK
20:28
MELBOURNE
00:28
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Przewodniki - Przez Świat II » Autem na Nordkapp
Autem na Nordkapp

Brunon Jabłonowski


1USD = 5000 rubli, 1 rubel = 0,48 zł

Powitanie przez Rosję pozostaje w stylu dawnego ZSRR. Najpierw siedzący w budce żołnierz oczekuje, aż turysta pokornie podejdzie i poprosi, aby podniósł szlaban (pytanie o souvenir). Potem następuje skrupulatne sprawdzanie paszportów, dowodu rejestracyjnego samochodu oraz zadawanie pytań w stylu: gdzie? I po co? Po wpisaniu danych do komputera, możemy przesunąć się na specjalnie wyznaczone miejsce. Teraz do akcji przystępuje celnik. Ogląda samochód ze wszystkich stron, dokładnie sprawdza zawartość wnętrza samochodu i bagażnika oraz zagląda pod maskę. W kolejnej już budce oddają nam paszporty oraz otrzymujemy upragnioną kartkę, uprawniającą do opuszczenia komory celnej. Po kilkudziesięciu kilometrach jazdy napotykamy na kolejny posterunek, gdzie po sprawdzeniu zawartości "magicznej kartki", szlaban unosi się. Jesteśmy wreszcie wpuszczeni do silnie strzeżonego raju z obawą, abyśmy ich dóbr doczesnych i duchowych nie uszczuplili. Droga przypomina huśtawkę i chociaż samochód jest dobrze resorowany, to żołądek i mózg zostają naruszone. Urozmaiceniem trasy są bez wątpienia spotykane co kilkadziesiąt kilometrów milicyjne wieże obserwacyjne wraz z załogą i lotnym patrolem w "Ładzie", uważnym okiem obserwujące przejeżdżających.

Sankt Petersburg wita nas ładną pogodą oraz pięknymi widokami nad Newą. Opuszczenie Rosji nie wydaje się być wcale łatwiejsze od wjazdu. Już około 60 kilometrów przed granicą fińską, tuż za Vyborgiem, drogę przegradza szlaban z wojskową kontrolą. Po sprawdzeniu naszej marszruty, wpisanej do wizy, zostajemy przepuszczeni. Kolejny szlaban blokuje drogę na kilka kilometrów przed granicą. Tym razem strażnik natarczywie domaga się papierosów, słodyczy lub czegoś do jedzenia. Wyciągnięte czekoladki łapczywie chwyta i szlaban się unosi. Na opustoszałym nocą urzędzie celnym zostajemy dokładnie o wszystko wypytani i sprawdzeni. Sądząc, że demokracja i tu dotarła, mylimy się, a zafundowana nam przygoda na długo pozostanie w pamięci. A może i o to właśnie chodzi?

Cena paliwa 95E = 0,5 USD. Ogółem przejechaliśmy 380 kilometrów.



Finlandia

1 FM (fińska marka) = 0,58 zł

Finlandia wita nas od razu gładką nawierzchnią dróg. Piękny i nowoczesny terminal wyposażony jest w duże zaplecze socjalno-informacyjne. Trzeba samemu pofatygować się, aby w budynku otrzymać pieczęć wjazdu. Ruszamy w głąb kraju, pełnego lasów i jezior.

Lappenranta jest bardzo miłym, spokojnym miastem, żyjącym w powolnym rytmie. Wokół portu toczy się całe życie towarzyskie, tu też można kupić pamiątki, zjeść coś smacznego lub też odpocząć i poczuć atmosferę miasta. Nieopodal parku na wzgórzu wznosi się stara, rosyjska cerkiewka o zielonym dachu. Spacer na wierzchołek wzniesienia pozwala ogarnąć wzrokiem całą okolicę z widokiem na przystań.

Imatra - jedyną atrakcją, jaką obejrzeliśmy, jest kanion, przez który hydroelektrownia spuszcza w niedzielę nadmiar wody. Z mostu tłum ludzi ogląda piękne widoki spadających kaskad przez wąski, głęboki wąwóz. Aby bliżej poznać krajobrazy i ciekawe miejsca tego regionu, udaliśmy się przez Puumala do Savolinna. Głównym celem było obejrzenie zamku Olavinlinna, zbudowanego w 1475 r. (otwarty od 10-17, wstęp wolny). Całą skomplikowaną historię wyjaśnia przewodnik.

Karimaki to wioska położona na wschód od Savonlinny, która ma nadzwyczaj interesujący kościół, zbudowany w 1847 roku. Wykonany jest cały z drewna, a osobliwością jest to, iż wnętrze posiada trzy tysiące miejsc siedzących na dwukondygnacyjnych balkonach, a ogółem mieści pięć tysięcy wiernych. Jest to największy drewniany kościół na świecie. Z Karimaki drogami 71, 474, 477 docieramy do drogi nr 23. Jadąc na zachód, po niecałych dwudziestu kilometrach mamy dojazd do klasztoru Valamon. Jest to zespół klasztorny, przeniesiony z terenów zajętych po agresji radzieckiej w 1939 r. Każdego lata ochotnicy z całego świata wspomagają zakonników. Głównym atutem tego miejsca jest atmosfera ciszy i spokoju oraz śnieżnobiała świątynia o miedzianych kopułach. Trasa przejazdu przez Joensuu do Nurmes to malownicze krajobrazy tamtejszych wzgórz, lasy i wszechobecne jeziora. Aby poznać życie Karelczyków na prowincji, udajemy się do Kuhmo. Tereny te są wymarzonym miejscem dla wędrowców i miłośników przyrody. Ten kto kocha nocne życie i miasto, nie ma co tu szukać. Drogą nr 912 docieramy do wioski Lentiira, gdzie oglądamy drewniany kościół z bardzo ciekawą historią. Największym zaskoczeniem dla nas jest ołtarz, stojący na wprost szklanej ściany, z pięknym widokiem na jeziora. Przez Suomussalmi, małe miasteczko na trasie z dobrą bazą turystyczną, ruszamy na północ do Kuusamo. Urozmaicając sobie nieco podróż, udajemy się do Kemijarvi, aby po drodze przekroczyć koło podbiegunowe, które niestety tu nie jest oznaczone. Po drodze spotykamy w lesie pierwszego renifera. Od strony północnej zbliżamy się do wioski św. Mikołaja. Jest to ośrodek komercyjny, w którym przeważają sklepy, obfitujące w masową tandetę, tematycznie związaną ze św. Mikołajem i kręgiem polarnym (czynne od godz. 9-19). Św. Mikołaj przyjmuje gości w swoim Santa Claus Office od godz. 9-19, gdzie też można uciąć sobie krótką pogawędkę oraz sfotografować się z nim za "jedyne" 45 FM. Można też nabyć na miejscu okolicznościowy certyfikat z przekroczenia kręgu polarnego za sumę 20 FM. Nieopodal dają się zauważyć pasące się na trawie renifery z zaprzęgu św. Mikołaja. Aby otrzymać kartkę od św. Mikołaja należy napisać pod adres:

Santa Claus, Arctic Circle, 96930 Napapiiri, Finland
i podać swoje namiary.

Wjeżdżamy do Laponii, kierując się na północ w stronę jeziora Inari. Jadąc mijamy ozdobne namioty oraz kramy z pamiątkowymi wyrobami, sprzedawanymi przez Lapończyków. Spośród licznych wyrobów naszą uwagę przykuwają skóry z renifera (w dużej rozpiętości cenowej).

Sdankyla to spokojne miasteczko, gdzie można zobaczyć zabytkowy, drewniany kościół w takim stanie, jak zbudowano go w 1689 roku. Warto go zwiedzić i ujrzeć ciosane w drzewie surowe wnętrze. Dalej przejeżdżamy obok Parku Narodowego Urho Kekkonen, ale mglista i dżdżysta pogoda nie zachęca do pieszych wędrówek po lasach i wrzosowiskach. Brzeg jeziora Inari jest kamienisty i pełno tu olbrzymich głazów porośniętych mchami. Zakola jeziora tchną romantyczną atmosferą i zachęcają do dłuższego postoju i odpoczynku. Krajobraz robi się coraz bardziej surowy co świadczy, że zbliżamy się do granicy z Norwegią. W Karigasniemi tankujemy cały zbiornik, gdyż paliwo w Norwegii jest znacznie droższe. Opuszczamy Finlandię przekraczając przez nikogo nie pilnowaną granicę. Niebywałym utrapieniem całej podróży przez Finlandię były komary, które całymi chmarami atakowały człowieka. Aby móc cokolwiek ugotować lub zjeść należało posmarować się środkiem przeciwko komarom i tu niezawodny okazał się Autan. Namioty można rozbić na "dziko" (w lesie, przy drodze, na otwartej przestrzeni). Cena paliwa wahała się od 5,6-5,8 FM. Ogółem w Finlandii przejechaliśmy 1600 km.

Norwegia

1 korona norweska (NOK) = 0,41 zł.

Karasjok to większa osada, znana jako "stolica Lapończyków", gdzie znajduje się sporo sklepików z drogimi pamiątkami, oferowanymi przejeżdżającym turystom. My udajemy się dalej przez całkiem wyludnione tereny aż do miasta Lakselv, po czym wzdłuż Porsangenfiord (czwarty pod względem wielkości w Norwegii), jedziemy skalistym wybrzeżem do Kafjordu, skąd kursuje prom do Honningsvag (przystań na wyspie Margeroya). W okresie letnim (10 VI - 11 VIII) kursuje on przez okrągłą dobę. Opłata wynosi: samochód - 107 NOK, dorośli - 34 NOK, dzieci - 18 NOK i autobus - 409 NOK. Po 45 minutach dopływamy do wyspy Margeroya, a stąd już tylko 34 km do celu podróży. Po drodze odwiedzamy najbardziej wysuniętą na północ, na kuli ziemskiej, rybacką wioskę Skarsvag. Tuż przed wioską znajduje się początek szlaku turystycznego (20 min. drogi), prowadzącego do bardzo ciekawych formacji skalnych Kirkeporten, utworzonych w epoce lodowcowej. Idąc szlakiem, obserwujemy bogactwo kwiatów tundry: kwitną dębiki ośmiopłatkowe, skalnice, rozchodniki i wiele innych przedstawicieli flory arktycznej. Główna droga, którą poruszamy się, kończy się dużym, płatnym parkingiem, który jest obowiązkowy. Można jednak uniknąć opłaty, parkując około 1 km wcześniej na parkingu po prawej stronie drogi i spacerkiem udać się na cypel, omijając bramki ustawione na drodze. Opłata parkingowa (dorośli 150 NOK, dzieci 40 NOK) jest zarazem "biletem wstępu" na teren nowoczesnego, olbrzymiego ośrodka turystycznego Nordkappu. Można tu obejrzeć niezwykle interesujący seans filmowy o dalekiej północy oraz nabyć pamiątkowy certyfikat z okolicznościowym stemplem (35 NOK). Nordkapp - to pionowa skała (307 m n.p.m.), o majestatycznym wyglądzie. Pomimo, iż oficjalnie jest to najbardziej wysunięty na północ punkt Europy, nie jest to prawdą, gdyż obok znajduje się przylądek Knivskjelodden, wysunięty o 1500 metrów dalej. Jego uroda, a raczej jej brak (płaski, niski) spowodował, że nie jest słynnym punktem. W okresie letnim w punkcie tym przez okres 72 dni słońce w ogóle nie zachodzi, dlatego warto obejrzeć to zjawisko, gdy tylko niebo nie jest zakryte grubą warstwą chmur. Ruszamy w drogę powrotną, mijając wioski rybackie z ustawionymi rusztowaniami, na których suszą się dorsze (cena suszonego dorsza za 1 kg wynosi 20 DEM). Chmury sunące bardzo nisko nad ziemią, zakrywają szczyty gór i ograniczają widoczność. Ta pogoda niestety nie należy tu do rzadkości. Drogą E-6 jedziemy przez Altę ciągle na południe, a następnie drogą nr 82 w kierunku E-10 aż do miejscowości Strand i wjeżdżamy na archipelag wysp Vesteralen. Najciekawszym zakątkiem na wyspie Langoya (jedna z wysp archipelagu) jest miejscowość Sto, z kempingiem, malowniczym portem oraz obserwatorium astronomicznym. Z nabrzeżnych wzgórz można obserwować gołym okiem pływające w morzu wieloryby. Z pobliskiej miejscowości Myre organizowane są wycieczki dla turystów, umożliwiające obejrzenie z bliska tych olbrzymich ssaków. Zdecydowanie ciekawsze, będące zarazem głównym celem naszej podróży, są Lofoty. Aby tam dotrzeć, należy w Melbu załadować się na prom do Fiskabal (samochód z kierowcą - 62 NOK, osoba dorosła - 20 NOK, dziecko - 10 NOK). Prom kursuje 12 razy na dobę. Rejs trwa 25 minut.

Svocvar to ciekawe miejsce, gdzie znajduje się jeden z najsłynniejszych szlaków górskich, prowadzący na skałę Svolvergeita. Śmiałkowie przeskakują z jednej skały na drugą, a ci, którym się nie powiodło leżą na cmentarzu u stóp góry. Każda z napotkanych wiosek rybackich tchnie specyficzną atmosferą, a wszechobecne wysokie góry, dochodzące do wysokości 1161 m n.p.m., nadają im niebywałego uroku. Polecam wioskę Henningsvar, która jest niezwykle fotogeniczna. Na dalsze wyspy Flakstadoya i Moskesoya możemy dotrzeć przez podwodny tunel (przejazd za 65 NOK). Warto obejrzeć w miejscowości Ramberg drewniany kościół, zbudowany z rosyjskiego drewna, które zostało wyrzucone przez fale w 1780 roku. Z Moskenes mamy połączenie promowe do wysp, na których żyje niewiarygodna liczba maskonurów (około trzy miliony), rzadkie orły morskie oraz kaczki edredony. Cena promu na wyspę Varoya za samochód z kierowcą + dorosła osoba + dziecko wynosi 139 NOK + 41 NOK + 21 NOK, na wyspę Rost: 280 NOK + 77 NOK + 39 NOK, pomiędzy tymi wyspami: 175 NOK + 50 NOK + 25 NOK, z Varoy do Bodo: 350 NOK + + 94 NOK + 47 NOK, z Rost do Bodo: 415 + 112 + 56 NOK.

Droga kończy się niespodziewanie dużym parkingiem w miejscowości o najkrótszej nazwie A ° . Z parkingu wyznaczoną ścieżką można dotrzeć do miejsca, gdzie występuje jeden z bardziej widowiskowych wirów wodnych o nazwie Moskenstraumen. Wybierając drogę powrotną lądem (taniej) jeszcze raz przejeżdżamy Lofoty, nie mogąc się nasycić pięknymi widokami.

Narwik to miasto szczególnie bliskie Polakom. Ku czci tych, którzy tu polegli, postawiono okazały pomnik na placu zwanym Grom Plaza. Mieści się on prawie po przeciwnej stronie cmentarza, na którym spoczywają żołnierze różnych narodowości, w tym również pięciu Polaków.

Drogą E-6, jadąc na południe, mijamy dziesiątki tuneli. Przed Fauske wjeżdżamy na płatny odcinek drogi (40 NOK). Wije się ona wśród gór, by wreszcie osiągnąć wyżynne pustkowie, na którym znajduje się centrum kręgu polarnego, zbudowane w kształcie olbrzymiego abażuru. Wstęp (40 NOK od osoby) obejmuje zwiedzanie ekspozycji oraz oglądanie pokazu filmowego (zbędny wydatek - nie polecamy).

Źródło: TravelBit

TravelBit Tekst pochodzi z książki
wydanej przez Agencję Travelland
prowadzonej przez
Centrum Globtroterów TravelBit

 warto kliknąć

<< wstecz 1 2 3 dalej >>


w Foto
Przewodniki - Przez Świat II
WARTO ZOBACZYĆ

Czarnogóra: skrawek Bałkanów
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AL 9; Lot do Wielkiej Góry
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl