HAWAJE
07:53
CHICAGO
11:53
SANTIAGO
14:53
DUBLIN
17:53
KRAKÓW
18:53
BANGKOK
00:53
MELBOURNE
04:53
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Przewodniki - Przez Świat III » Promem do Tunezji
Promem do Tunezji

Alfred Ludert


Trudno mieć pewność, którego dnia odpłynie prom do Tunisu. Nie liczyłbym na to, że będzie to dzień tygodnia przedstawiony w przewodniku. (Ja odpływałem w poniedziałek). Regułą jest, że prom wypływa przed południem do Tunisu i tego samego dnia w nocy wyrusza w drogę powrotną do Trapani. Można próbować zarezerwować bilety w Polsce, jednak mnie w Łodzi się to nie udało. Bilet (wraz z powrotnym) kosztuje 186 tysięcy lirów. Kilka razy w tygodniu odpływają do Tunezji wodoloty. Są one droższe niż prom. Podróż promem trwa przeciętnie od 11 rano do 19 wieczór. Do tego trzeba doliczyć co najmniej dwie godziny odprawy paszportowej i celnej w Tunisie.

I UWAGA! W Tunisie w porcie przy okienku odprawy paszportowej każdy otrzymuje białą karteczkę zredagowana w języku arabskim i francuskim. Trzeba tam wpisać swoje dane osobowe. Jest to dokument na terenie Tunezji ważniejszy ponoć niż paszport.

Należy zdać sobie sprawę, że przekraczając granicę Tunezji wkracza się na teren państwa policyjnego. Policja, wojsko i donosiciele są wszędzie. Trzeba przestrzegać prawa, jeśli nie chce się mieć kłopotów. Można pozwolić sobie na przejście na czerwonym świetle, ale już w żadnym razie na fotografowanie zakazanych obiektów. Zakaz fotografowania obejmuje m.in. szkoły, urzędy państwowe, niektóre meczety, posterunki policji i wszelkie obiekty o znaczeniu militarnym i strategicznym. Należy przyjąć zasadę nie fotografowania niczego nad czym powiewa tunezyjska flaga. Inna rzecz, że mało jest nie oflagowanych miejsc.

Na terenie Tunisu spałem w polecanym przez Lonely Planet schronisku PTSM w medynie. Lokalizacja rzeczywiście świetna, ale tynki sypią się na głowę, zaś kowbojskie drzwi "kabiny" od pryszniców zżarte są przez grzyb. Kto lubi komfort, niech poszuka innego miejsca. Cena 5,5 DT z kiepskim śniadaniem (do bagietki dżem, albo dżem z masłem).


Tozeur

Zdecydowanie najlepszym sposobem dostania się na południe kraju jest autobus dalekobieżny. Właśnie w ten sposób dotarłem do Tozeur. Autobus odchodził o 10.10, a kosztował 16,5 DT. Pewne trudności nastręcza znalezienie dworca autobusowego w Tunisie, nawet z planem w ręku. Mały dworcowy budynek jest ukryty za ogromnym wiaduktem drogi dojazdowej z Sousse. Autobus staje po drodze kilkakrotnie i wtedy można wyjść coś kupić lub załatwić potrzeby fizjologiczne. Klimatyzacja działa aż za dobrze, warto więc mieć na sobie cieplejsze ubranie.

W Tozeur są dwa kempingi. Opisywany w Przewodniku kemping "Beaux Reves" został zlikwidowany. Zamiast niego powstał parę metrów dalej przy tej samej ulicy kemping "Belvedere". Istnieje też drugi kemping "Belvedere" przy skałach Belvedere. Jest on opisywany w Przewodniku jako fatalny i niewart noclegu. To prawda, ale ten pierwszy (do którego siłą rzeczy najpierw się trafia) jest całkiem O.K.! Ciepła woda (choć nie zawsze), cień. Nocleg kosztował 4 DT. Od tuziemców słyszałem, że w hotelu naprzeciw można zanocować już za 2 DT. Warto to sprawdzić.

Tozeur to miłe miasto, ludzie przyjemni. Warto zwiedzić oazę. Jednak, gdy widziało się jedną, to można sobie już darować następną. Wszystkie wyglądają podobnie. Piękny widok roztacza się ze znajdujących się pod miastem skal Belvedere. Gorące źródło zasilające małe jeziorko jest "zakręcane" na noc. Z powodu wścibstwa mieszkańców nocleg na dziko tuż pod miastem może stanowić problem. Lepiej pójść kilka kilometrów dalej, gdzie nikt już nie będzie przeszkadzał.

Szebika

Dotarłem do niej pieszo z Tozeur przez Szott el-Gharsa. W kawiarence zbitej z palmowego drewna za 8 DT proponowano mi nocleg na macie. Za wodę mineralną życzono sobie 1,5 DT! Poczęstowano mnie za to jagnięciną opiekaną na palmowym drewnie. Miała specyficzny słodkawy smak i zapach.

Mimo, iż nagabujące turystów dzieci są w stanie obrzydzić Szebikę, warto tu przyjechać. Oaza jest piękna. Sprawia wrażenie dzikiej i zagubionej na końcu świata.

Tamerza

W Tamerzy jest rajska oaza, malowniczo usadowiona na tarasach zstępujących ku rzece i piekny skalny wąwóz - oued. Koniecznie trzeba go zobaczyć. Znajduje się on za hotelem "Les Cascades". Można przejść przez nieogrodzony teren hotelu. Nikt nie powinien zaczepić. Schodzi się ku rzece, a potem idzie się w prawo wzdłuż koryta. "Rajska" oaza jest na drugim brzegu.

W Tamerzy dałem się naciągnąć na nocleg "na kempingu". Chłopak-naciągacz zaprowadził mnie po prostu do oazy i ulokował gdzieś z dala od wścibskich oczu kierownictwa hotelu. Zainkasował za to 5 DT. Jeśli już ktoś godzi się na taki nocleg, to niech się mocno targuje - 2 DT to aż nadto. Jeśli da się łapówkę obsłudze, to w hotelu można wziąć ciepły prysznic.

Wydostanie się z Tamerzy jest trudne. Taksówki (półciężarówki) - louages - które są jedynym połączeniem ze światem stają przy głównej ulicy prawie naprzeciw hotelu "Les Cascades". Wtedy trzeba co sił w nogach biec do nich, by "załapać się" na jedno z wolnych miejsc. Trzeba jechać do Redeyef, stamtąd drugą taksówka do Metlawi i… dalej w świat.

Szott el Jerid

Trzeba go zobaczyć! Skrystalizowana sól na powierzchni jeziora do złudzenia przypomina śnieg lub ślizgawkę. Człowiek zaczyna wątpić we własne zmysły. Autobus jadący przez szott z Tozeur do Douz kosztuje 5,3 DT. Odjeżdża o 16.02. Są też ranne autobusy, ale od jedenastej do szesnastej nie jeździ nic…

Dworzec autobusowy w Tozeur na planie w Przewodniku jest źle zaznaczony. W rzeczywistości znajduje się po drugiej stronie ulicy.

Douz

Opisywany w Przewodniku "Hotel 20 Mars" jest rzeczywiście miły, ale nocleg bez śniadania kosztuje 6 DT. W Douz są też kempingi. Ten drugi nie podany w Przewodniku znajduje się przy drodze do Matmaty. Trzeba iść od przystanku autobusowego na wschód przez rondo. Jest to około 20-30 minut marszu.

Samo Douz nieciekawe, prowincjonalne, niemiłosiernie zapiaszczone.

Źródło: TravelBit

TravelBit Tekst pochodzi z książki
wydanej przez Agencję Travelland
prowadzonej przez
Centrum Globtroterów TravelBit

 warto kliknąć

<< wstecz 1 2 3 dalej >>


w Foto
Przewodniki - Przez Świat III
WARTO ZOBACZYĆ

RPA: Wzgórza Kapsztadu
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

MwM 6: Gdzie UAZ nie może, tam malucha poślą...
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl