HAWAJE
10:51
CHICAGO
14:51
SANTIAGO
17:51
DUBLIN
20:51
KRAKÓW
21:51
BANGKOK
03:51
MELBOURNE
07:51
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Ameryka Łacińska » AŁ 27; Panama: Panama City - piękne miasto bardzo ładnych ludzi
AŁ 27; Panama: Panama City - piękne miasto bardzo ładnych ludzi

Aleksandra i Marcin Plewka


Nasz host dociera punktualnie na miejsce spotkania na dworcu autobusowym. Na imię ma Christian. Taksówką docieramy do jego apartamentu, który dzieli jeszcze z dwoma kolegami. Wszyscy są niezłymi luzakami, jarają cały czas trawę. Czujemy się podobnie jak w Mexico City. Tutaj też dostajemy miejsce do spania na podłodze. Ale to nam zupełnie nie przeszkadza. Ciekawostką jest, że nasi koledzy wszędzie przemieszczają się taksówkami i na pytanie „jak dojechać autobusem” odpowiadają, że skomplikowanie i zajmuje to z 2 godziny. Taksówki są rzeczywiście super tanie, ale nie mamy zamiaru płacić za każdym razem 2-3 dolary za przemieszczanie się po mieście.

Następnego dnia towarzyszy nam kolega Christiana, który jest dj-em w klubie nocnym. Ma 21 lat. Jest bardzo miły. Zwiedzamy miasto - oczywiście autobusami za 25 centów za każdy przejazd. Okazuje się, że autobusy kursują co 1 minutę i dojazd do centrum zajmuje nam raptem 20 minut.

Panama to najpiękniejsze miasto, jakie do tej pory zobaczyliśmy na naszej trasie. Bije wszystkie. Ma piękne stare miasto, które jest obecnie restaurowane i wysiedlają stąd niebezpieczny element. Jest ono położone nad piękną zatoką ozdobioną paroma górzystymi wyspami. Z wybrzeża roztacza się przepiękny widok na Most Obu Ameryk łączący oba brzegi kanału i na dzielnice wieżowców, przypominający z dala amerykański Manhattan. Rzuca się wszędzie w oczy brak tłumów turystów, co nas mocno dziwi.

Próbujemy dostać się na most Obu Ameryk. Ponoć, odkąd wiele osób popełniło tam samobójstwo, nie wpuszczają tam pieszych. Dojeżdżamy do strefy kanału i idziemy na piechotę na most w nadziei, że nikt nas nie zatrzyma. Na punkcie kontrolnym nikogo nie ma, więc szybkim krokiem zmierzamy do celu. Niestety, nagle z drugie strony panamerikany dociera do nas krzyk policjanta i machanie ręką, które niestety oznacza „ani kroku dalej”.

Posłusznie czekamy aż przekroczy ulicę pełną pędzących aut. Jest bardzo miły i nie da się ubłagać. Na moją propozycję żeby przymknął oczy i niby udał się do toalety w czasie, gdy wejdziemy na most, reaguje śmiechem. Jest sympatyczny i mówi, że zatrzyma dla nas autobus, który zawiezie nas na drugi brzeg mostu, gdzie jest punkt widokowy. Tak też robimy, ale jesteśmy zawiedzeni. Nie jest to niestety to samo, co spacer po przepięknym moście.

Wieczorem postanawiamy poznać uroki nocnego życia Panamy. Według naszego hosta Panamczycy to naród wesoły i bawi się każdego dnia. W dzielnicy wieżowców jest prawdziwa Mekka klubów, dyskotek i barów. Udajemy się do wręcz wymarzonego dla nas miejsca. Wstęp kosztuje tu 0 dolców, piwo małe 1 dolara no i jest to Rock Bar, więc grają naprawdę niezłą rockową muzykę. Jesteśmy w 5 - tkę, zaczyna się koncert na żywo, gruba babka śpiewa, a gruby facet gra na gitarze - robią to naprawdę świetnie. Bar jest pełny i to pełny pięknych, przepięknych kobiet i według Oli bardzo przystojnych facetów... Chyba Panama bije na głowę pod tym względem inne kraje, jeśli chodzi o kobiety, chociaż Kostaryka i Gwatemala ją gonią. Dla Oli na pierwszym miejscu pod tym względem pozostaje Kuba.

Zmęczeni i trochę podchmieleni, około 2 w nocy, wracamy do domu. Budziki nastawiliśmy na 6:30 bo o 10 musimy być na lotnisku, a według naszych hostów albo zapłacimy 10 dolców za taksówkę, albo będziemy krążyć autobusami przez 2 godziny.


Źródło: www.malyrycerz.com

1


w Foto
Ameryka Łacińska
WARTO ZOBACZYĆ

Brazylia: Karnawał w Rio
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AUS 5: ...i koniec autralijskiej przygody...
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl