HAWAJE
03:42
CHICAGO
07:42
SANTIAGO
10:42
DUBLIN
13:42
KRAKÓW
14:42
BANGKOK
20:42
MELBOURNE
00:42
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » 15 letni kapitan » 15K I-13; U brzegów
15K I-13; U brzegów

Juliusz Verne


Na szczęście, w dniu 28 marca, siła wiatru słabnąć zaczęła tak, że pod wieczór bezmiary morza przyjęły normalny swój wygląd. Kołysanie statku ustało. Gdy tylko pani Weldon to zauważyła, wyszła natychmiast na pokład, by zmusić Dicka do udania się na spoczynek. Lecz chłopiec, jak prawdziwy kapitan, nie chciał słyszeć o tym.

- Co - ja mam się wysypiać, gdy żagli nie mamy jeszcze na rejach? Nie pora myśleć teraz o spoczynku, lecz raczej gorączkowo wziąć się do pracy. A zresztą, czuję się zdrów i silny.
- Ani ja, ani mój mąż nigdy ci, Dicku, nie zapomnimy twego poświęcenia. Twa przytomność umysłu, roztropność, odwaga i energia, jakiej złożyłeś dowody, potwierdzają, że jesteś już mężczyzną. Toteż, jak tylko skończysz szkołę wyższą, otrzymasz nominację na kapitana jednego z okrętów Jakuba Weldona. A mówię ci to nie tylko w swoim imieniu, ale i mojego męża.

Twarz Dicka zaczerwieniła się i łzy zabłysły w jego oczach.
- O, pani Weldon - zawołał - jesteś zbyt dobra dla mnie.
- Dicku - odpowiedziała młoda kobieta poważnie - dotychczas byłeś dzieckiem przybranym, odtąd będziesz naszym synem, który ocalił swą matkę i swego młodszego braciszka. Bo gdyby nie twoje bohaterskie wysiłki, huragan zatopiłby "Pilgrima" na pewno. Ja pierwsza uznaję cię za syna i ściskam jako matka.

Po tej rozmowie dzielny chłopiec uczuł się bardzo pokrzepiony, spotęgowała się jego energia i moc ducha. Toteż natychmiast wziął się do umieszczania nowych żagli na rejach. Ciężka i trudna to była praca, lecz pod wieczór "Pilgrim" znów płynął pod żaglami, jak na to pozwalał cichy i sprzyjający wiatr. Szybkość statku zwiększyła się znacznie i dochodziła do 15 węzłów.

Z jaką bezmierną radością stanął wtedy Dick u rudla. Jego "Pilgrim" nie był już bezwolną igraszką wichru i fal, lecz płynął pod żaglami we właściwym kierunku.
Po paru dniach pogoda jednak znów zmieniła się na gorsze. Barometr ponownie zaczął opadać, a siła wiatru się wzmogła. Lęk ogarnął Dicka. Czyżby los kazał im przetrwać jeszcze jedną burzę?

Gwałtowność wiatru wzmagała się jednak bardzo powoli, fale również były o wiele mniejsze.

I tak minęło parę dni.

Aż dnia 6 kwietnia, Herkules, obdarzony z natury wyjątkowo dobrym wzrokiem, zawołał drżącym z radości głosem:
- Kapitanie, ziemia! Teraz już Amerykę mamy przed sobą na pewno!
Dick spojrzał. W dali widniało wybrzeże, lecz nadspodziewanie płaskie, bez śladu gór. Być może, iż mgły przysłaniały wysoki łańcuch Andów i z tej przyczyny nie było jeszcze widać szczytów.

"Pilgrim"płynął wprost ku lądowi, toteż rósł on w oczach. Wybrzeże wbrew nadziejom zdawało się być zupełnie pustynne, bez śladu ludzkich osad. Nie było również ani zatoki, ani ujścia rzeki, do której można by wpłynąć. Co gorsza, okazało się, iż brzeg jest skalisty, poprzedzony licznymi rafami, o które z szumem rozbijały się fale. Z przyczyny niewystarczającej ilości żagli, Dick nie miał możliwości skierowania "Pilgrima" na pełne morze, aby szukać dogodniejszego miejsca do przybicia, zwłaszcza, że wiatr z siłą wciąż wzrastającą pędził statek wprost na wybrzeże.

Nie było innego wyjścia. Trzeba było dopłynąć do lądu. Dick długo się wpatrywał w ciągnący się nieprzerwanie rząd raf i skał wysoko w górę wystrzelających z morza, a następnie w milczeniu, z pochyloną głową, wrócił do steru, przy którym jego obecność była już niezbędna, ponieważ "Pilgrim "był od brzegu nie więcej niż o milę. Pani Weldon, Janek i inni w milczeniu spoglądali na niegościnne wybrzeże, gdy wtem drgnęli wszyscy. To Dingo zaczął wyć przejmująco.


Źródło: Wyd. I Internetowe, tł. NN
Tekst powieści pochodzi z pierwszego polskiego wydania książkowego (1873 r.)
bazującego na przedruku z wydania gazetowego jaki publikowany był w odcinkach
w "Gazecie Polskiej" już w 1863 r.

1 2 dalej >>


w Foto
15 letni kapitan
WARTO ZOBACZYĆ

USA: NYC - Harlem
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

Syberia: Wyścig się rozpoczął
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl