HAWAJE
17:04
CHICAGO
21:04
SANTIAGO
00:04
DUBLIN
03:04
KRAKÓW
04:04
BANGKOK
10:04
MELBOURNE
14:04
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Kolosy » Zespół Łukasza Henzela
Zespół Łukasza Henzela



Pieniek, Kuma i Kolo :-)
- nagroda KOLOSA 2001 w kategorii Podróże

Grupa studentów krakowskich uczelni odbyła w ostatnie wakacje spływ Wisłą z Krakowa do Gdańska. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że młodzi ludzie dokonali tego na własnoręcznie zbudowanej tratwie pod nazwą Rodło, wykonanej w głównej mierze z 6000 plastikowych butelek. Ich wyczyn zasługuje na dodatkowe uznanie, ponieważ rejs miał miejsce na rzece, której poziom wody znacznie przekraczał stany alarmowe.


Pomysł tego nietypowego przedsięwzięcia narodził się, jak to zwykle bywa, przez przypadek. Poddał go studentom pewien spacerujący bulwarami inżynier, którego poznali kiedyś podczas codziennego joggingu nad Wisłą Dla niego spływ tratwą z Krakowa do Gdańska pozostał niespełnionym młodzieńczym marzeniem. Nominowani obecnie do Kolosa "zapaleńcy", po kilku dniach namysłu postanowili podjąć ten niezrealizowany niegdyś ambitny projekt.


Zobacz  powiększenie!
Inter-Tratwa 2001
Grupę przyjaciół, która rozpoczęła przygotowania do spływu, tworzyli Łukasz Henzel ("Pendzel"), Mariusz Dopler ("Opel"), Krzysztof Iwaszczyszyn ("Iwan"), Dominik Kruszewski ("Pieniek"), Paweł Kumela ("Kuma"), Krzysztof Warzecha ("Rękawica"), Łukasz Jaworski ("Barnaba") i Radosław Rojek ("Radziu"). Są studentami krakowskich uczelni. W większości znają się jeszcze z czasów harcerstwa. Mają od 23 do 29 lat. Dwóch ostatnich nie wzięło udziału w samym rejsie.

Budowa tratwy zajęła im 9 dni. Konstrukcja oparta była na bazie katamaranu. Dwa skratowane pływaki zawierające 6000 plastikowych butelek połączone zostały podwójnym pokładem. Napęd (średnia prędkość to ok. 7 km/h) stanowiła śruba napędzana rowerem i systemem przekładni. Sterowność utrzymywano dzięki dwóm tylnym sterom i jednemu awaryjnemu na przedzie. Na pokładzie tratwy znalazły się m. in. aneks kuchenny, "apartament" sypialny, palenisko i ponton. Pod pokładem umieszczono luki bagażowe. Uczestnicy rejsu wszystko, łącznie ze sterami, wykonali własnoręcznie.

Początek spływu miał uroczystą oprawę. 14 lipca pod Wawelem krakowskich studentów żegnały rodziny, przyjaciele i spacerowicze. Śmiałkowie mieli wówczas przed sobą blisko miesiąc rejsu z czego pełne dwa tygodnie spędzone na tratwie. Wyruszyli przy alarmowym stanie wody na Wiśle, by blisko dwie trzecie całej trasy płynąć na wysokiej fali powodziowej. Ambitni młodzi ludzie wraz z rottweillerem Sarą na pokładzie mijali kolejno Sandomierz, Kazimierz Dolny, Warszawę (gdzie spotkali się z naprawdę bardzo sympatycznym przyjęciem), Płock, Toruń, Tczew. W niektórych miejscach zdarzało się im płynąć ponad zalanymi polami czy płotami skrytych przez powódź pod wodą ogródków działkowych. Najbardziej dramatyczny moment wyprawy miał miejsce na 822 km. Zdarzenie to opisał "Pendzel": "Pomiędzy Świeciem a Grudziądzem fala powodziowa przerwała pierwszą linię wałów, tworząc kilkunastometrową wyrwę, przez którą woda z impetem wlewała się na pola. Dosłownie nas wessało na zalane pola, pastwiska (kilkakrotnie zahaczyliśmy sterem o elektrycznego pasterza) i sady (musieliśmy wykarczować kilka drzewek). Głębokość sięgała niekiedy do 3 metrów. Nurt i wiatr oddalały nas od koryta. Po 2 godzinach byliśmy 2 kilometry od Wisły. Tylko dzięki nadludzkiemu wysiłkowi i pomocy mieszkańców wsi po 14 godzinach mordęgi udało się wrócić na wiślany nurt".

Podczas rejsu nie brakowało też i innych trzymających w napięciu wydarzeń. Choćby takich jak zderzenie przy prędkości 11 km/h z filarem Mostu Syreny w Warszawie, czy uniknięcie nieomal cudem katastrofy na zaporze we Włocławku.

12 sierpnia po holowaniu przez Martwą Wisłę, w honorowej asyście służb wodnych, tratwa uroczyście wpłynęła do Gdańska. Kilka dni później podczas ściągania bandery w gdańskiej Marinie nikt nie krył wzruszenia. Jak napisali uczestnicy niezwykłego rejsu: "Wypływaliśmy na kupie drewna i butelek. Teraz to był nasz przyjaciel i miał godne imię - Rodło. Właśnie skończył się jeden z najwspanialszych okresów w naszym życiu".

Celem uczestników wyprawy, oprócz przeżycia wielkiej przygody, było spopularyzowanie turystycznej żeglugi śródlądowej. Łukasz Henzel wraz z przyjaciółmi udowodnili, że gdy się tylko chce, można robić rzeczy fascynujące i realizować marzenia, które wydają się mało realne do spełnienia. A teraz marzy im się spływ Dunajem.

Więcej informacji znajdziesz na oficjalnej stronie:
Tratwa 2001

Źródło: MART

MART Materiały opracowano wspólnie
z Organizatorem Konkursu KOLOSY
Małopolską Agencją Rozwoju Turystyki

 warto kliknąć

1


w Foto
Kolosy
WARTO ZOBACZYĆ

Litwa: Wilno
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AL 7; McKinley, czyli Denali
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl