HAWAJE
08:32
CHICAGO
12:32
SANTIAGO
15:32
DUBLIN
18:32
KRAKÓW
19:32
BANGKOK
01:32
MELBOURNE
05:32
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Przewodniki - Przez Świat III » Przygoda na Kaukazie
Przygoda na Kaukazie

Małgorzata Grabowska


Pobyt w bazie w dolinie Bezingi (ok. 2200 m n.p.m.).

Nocleg kosztuje 8 USD (w cenę wliczone jest m.in. wypożyczenie krótkofalówki przy wyjściach w góry oraz korzystanie z prysznica).

Baza Bezingi to drewniane domki z łóżkami i materacami. Można zamówić całkiem smaczne posiłki w stołówce.

W czasie pobytu w bazie zrobiliśmy następujące wycieczki:

- lodowcem Bezingi;
- na Ukiu Kosz (3200 m n.p.m.) - darmowy nocleg w schronie - atrakcją są dzikie górskie tury podchodzące bardzo blisko;
- na przełęcz Ukiu;
- na Mur Bezingi (noclegi w namiotach).

Polecam pobyt w bazie w czasie pełni księżyca, kiedy ośnieżone zbocza pięciotysięczników lśnią w świetle księżyca i gwiazdy są na wyciągnięcie ręki - cudo!!!

Poza tym bardzo serdeczna obsługa bazy, wyjątkowo lubiąca Polaków.

Baza ma dwie niedogodności. W razie wyjścia w góry i tak trzeba płacić za wynajęte domki. W jej okolicy nie można rozbijać namiotów (co rano kręcą się patrole pograniczników, tak że nie da się tego obejść).


22 lipca: Nalczik

Wyjazd ciężarówką do Nalczika. Tym razem jedziemy nie 4, a 8 godzin, bo kierowca ma po drodze wielu znajomych i krewnych do odwiedzenia, a niektórzy nie są tak całkiem po drodze. Do najbliższej wsi zawozimy "przesyłkę specjalną" - świeżo ucięty, jeszcze krwawiący krowi łeb.

W Nalcziku przesiadamy się do mikrobusu, którym jedziemy asfaltową drogą do Przyelbrusia (20 USD od osoby). Nocujemy w Ośrodku Uniwersytetu Kabardyjsko-Bałkarskiego "Junost'" (5 USD od osoby).

23 lipca: Terskoł - Elbrus

Rano zostawiamy część rzeczy w domu poznanego Bałkarca, we wsi Elbrus. Za 5 USD jedziemy do dolnej stacji kolejki na stoku Elbrusu w miejscowości Terskoł.

Za 11 USD (to cena przejazdu kolejką oraz jednego noclegu w "Priucie 11") wjeżdżamy do stacji Mir na wysokość 3500 m n.p.m. Od górnej stacji kolejki dochodzimy do "Priuta 11". Jest to schron na stoku Elbrusu na wysokości 4200 m n.p.m. Droga daje w kość, jest zimno i wieje mocno zmrożonym śniegiem, do tego mgła, tak że chwilami nie widać nic na wyciągnięcie ręki. Noclegi w cenie 5, 10 i 15 USD (w zależności od zajmowanego piętra i narodowości). Jest możliwość wjechania ratrakiem, ale to "nie honorowo". Jeżeli chce się dojść na szczyt, dobrze mieć przewodnika (naszą grupę kosztowało to 200 USD).

23-26 lipca: Skały Pastuchowa

Pobyt w "Priucie 11".

Pierwszy dzień wykorzystujemy na aklimatyzację, czyli na wycieczkę do Skał Pastuchowa (4800 m n.p.m.). Następnej nocy (wychodzi się na szczyt w nocy, gdyż wtedy śnieg jest dobrze zmrożony) grupka, która wyruszyła, wróciła z niczym, gdyż złapała ich burza śnieżna.

Kolejnej nocy wypogodziło się i trzy osoby z naszej grupy zdobyły szczyt (5642 m n.p.m.).

Na wysokości 3800 m n.p.m., przy drodze stacja Mir-"Priut 11" jest jeszcze jeden schron, tzw. "beczki", w których nocleg kosztuje tyle, co w "Priucie". "Beczki" są ogrzewane (!). Nie można tego powiedzieć o "Priucie", w którym było raczej zimno. O myciu można tylko pomarzyć, do picia trzeba topić śnieg. Szczególnie atrakcyjna jest toaleta - na tej wysokości jest to tunel aerodynamiczny. Wszystko to jednak nic, przy widokach i świadomości, że jest się na stokach Elbrusa, na 4200. Dla mnie było to wrażenie nie do opisania, gdyż jestem turystą raczej nizinnym.

26 lipca: Elbrus

Schodzimy do stacji Mir, a potem zjeżdżamy kolejką w dół, gdzie w kawiarence "oblewamy" wejście na szczyt!

Na dole panuje upał i piękna pogoda, a przecież dopiero co marzliśmy w śniegach Kaukazu!

Nocleg w miejscowości Elbrus.

27 lipca: Dolina Adyłsu

Zostawiamy część rzeczy i wyruszamy częściwo asfaltową, częściowo gruntową drogą do doliny Adyłsu. Nocujemy w namiotach (tu można je rozbijać) powyżej bazy Dżantugan (2400 m n.p.m.). W ogóle rejon Przyelbrusia, w porównaniu z doliną Bezingi jest o wiele bardziej "cywilizowany".

28 lipca: pogranicze Gruzji

Wyruszamy dalej, do końca doliny. Spotkanym po drodze pogranicznikom, na pytanie o pozwolenie, którego na ten rejon nie mamy (niedaleko granica z Gruzją) po kolei odpowiadamy, że za nami idzie przewodnik i " da, u niewo jest' ". Rozbijamy namioty na zielonej polanie na wysokości około 2820 m n.p.m. W perspektywie widać lodowce - cudo!!!

Źródło: TravelBit

TravelBit Tekst pochodzi z książki
wydanej przez Agencję Travelland
prowadzonej przez
Centrum Globtroterów TravelBit

 warto kliknąć

<< wstecz 1 2 3 dalej >>


w Foto
Przewodniki - Przez Świat III
WARTO ZOBACZYĆ

Indie: Święte miasta
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AL 30; Lodowiec Matanuska
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl