HAWAJE
05:39
CHICAGO
09:39
SANTIAGO
12:39
DUBLIN
15:39
KRAKÓW
16:39
BANGKOK
22:39
MELBOURNE
02:39
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Dzieci kapitana Granta » DkG 30; Zakłady Jakóba Paganela z majorem Mac Nabbsem
DkG 30; Zakłady Jakóba Paganela z majorem Mac Nabbsem

Juliusz Verne


Lecz była to pora, w której kończyła się już rola żeglarzy holenderskich, to też nazwa Nowej Holandji utrzymała się niedługo. Ilu już mamy, Robercie?
- Dziesięciu.
- Dobrze! Załatwiwszy się z Holendrami, przejdźmy teraz do Anglików. W roku 1686 dowódca korsarzy amerykańskich, głośny i sławny w swoim czasie flibustier mórz południowych, William Dampier, po wielu wypadkach, przeplatanych najwyższą pomyślnością i ostatnią nędzą, przybił na okręcie Cygnet do północno- zachodniego brzegu Nowej Holandji, pod 16°50 szerokości: zapoznał się z dzikimi krajowcami i bardzo dokładnie opisał później ich obyczaje, ubóstwo w jakiem żyli, i stopień rozwoju umysłowego. W 1699 roku Dampier zawinął do tej samej przystani, w której i Hertoge kiedyś wylądował, ale już nie w charakterze flibustiera, lecz jako dowódca okrętu Roebuck, należącego do marynarki królewskiej. Dotychczas jednak odkrycie Nowej Holandji, oprócz faktu wzbogacającego geografję, żadnego innego nie przedstawiało interesu. Ani pomyślano o jej kolonizowaniu; a w ciągu trzech ćwierci wieku, od 1699 do 1770 roku, ani jeden żeglarz nie zawinął do jej wybrzeży. Wtedy to wystąpił na scenę najsławniejszy ze wszystkich marynarzy świata, kapitan Cook, a w ślad za nim nowy ląd zapełnił się wychodźcami z Europy.



Podczas trzech swoich słynnych podróży, James Cook zawsze zawijał do krajów Nowej Holandji, a po raz pierwszy w d. 31- go marca 1770 roku. Na wyspie Otahiti bardzo pomyślnie obserwował przejście Wenery przez słońce, a potem niewielki swój okręt Endeavour przerzucił na zachód oceanu Spokojnego. Zwiedziwszy Nową Zelandję, przybył do pewnej zatoki na zachodnim brzegu Australji, i takie tam znalazł bogactwo roślin, że nazwał ją Botaniczną. Jest to dzisiejsza Botany- Bay. Stosunki jego z dzikimi mieszkańcami niewiele przedstawiają szczegółów.

Następnie zwrócił się ku północy i pod szesnastym stopniem szerokości, niedaleko od przylądka Utrapień, Endeavour natrafił na rafę koralową w odległości ośmiu mil od brzegu. Niebezpieczeństwo zatonięcia było wielkie. Żywność i armaty rzucono w morze i rzeczywiście okręt, jakby cudem, nie zatonął; kawał rafy koralowej utkwił w spodzie okrętu, zatykając dostatecznie otwór, przez który mogła woda się przedostać. Cook zdołał swój statek doprowadzić do małej przystani, gdzie wpadała rzeczka, którą nazwał Endeavour. Tam przez trzy miesiące naprawiali Anglicy swój okręt i przez ten czas starali się zawiązać pożyteczne dla siebie stosunki z krajowcami, lecz nie bardzo im się to powiodło.

Po ukończeniu reparacyj niezbędnych, wypłynęli znowu na morze, trzymając się wciąż kierunku północnego. Cook chciał się przekonać, czy istnieje jaka cieśnina pomiędzy Nową Gwineą i Nową Holandją, i po wielu nowych niebezpieczeństwach, po dwudziestokrotnem może narażaniu swego okrętu na rozbicie lub zatopienie, ujrzał nareszcie morze, ciągnące się szeroko w stronę południowo- zachodnią. Była więc cieśnina. Przebyto ją. Cook wylądował na niewielkiej wyspie, a zabrawszy w imieniu Anglji w posiadanie długą przestrzeń wybrzeży przez siebie zwiedzonych, nadał im arcybrytańską nazwę: Nowej Walji Południowej. W trzy lata potem śmiały marynarz stanął na czele statków Aventure i Résolution; kapitan Furneaux na okręcie Aventure udał się dla zwiedzenia wybrzeży kraju Van- Diemen i powrócił z tem przekonaniem, że te ziemie stanowiły część Nowej Holandji. Dopiero w 1777 roku, podczas trzeciej swojej podróży, Cook z okrętami swemi Résolution i Decouverte zawinął do przystani w kraju Van Diemen i stamtąd to w kilka miesięcy potem udał się na wyspy Sandwiskie, gdzie, jak wiadomo, był zamordowany.
- Wielki to był człowiek - rzekł Glenarvan.
- A przynajmniej najznakomitszy ze wszystkich marynarzy, jacy istnieli na kuli ziemskiej. Towarzysz jego, Banks, podał rządowi angielskiemu myśl założenia kolonji karnej w Botany Bay. Po nim dopiero ruszają w te strony żeglarze wszystkich narodowości. W ostatnim liście, otrzymanym od De la Pérousea, a datowanym z Botany- Bay 7- go lutego 1787 roku, nieszczęśliwy ten marynarz oznajmia swój zamiar zwiedzenia zatoki Carpentarie i całego wybrzeża Nowej Holandji aż do kraju Van- Diemen. Pojechał i nie powrócił więcej. W 1788 r. kapitan Philipp założył w Port Jackson pierwszą osadę angielską. W 1791 Vancouver opłynął wybrzeża południowe nowego lądu. W 1792 dEntrecasteaux, wyprawiwszy się dla odszukania zaginionego De la Pérousea, opłynął Nową Holandję od zachodu i z południa, odkrywając po drodze wyspy nieznane. W 1795 i 1797 Flinders i Bass, dwaj młodzieńcy odważni, w łodzi długości ośmiu stóp puścili się na zwiedzenie wybrzeży południowych, a w 1797 Bass przepłynął pomiędzy krajem Van- Diemen i Nową Holandją przez cieśninę, która nosi jego nazwisko. Tego samego roku Vlaming, odkrywca wyspy Amsterdam, zwiedzał na wybrzeżach wschodnich rzekę Swan- River, na której znalazł najpyszniejszy gatunek czarnych łabędzi. Co do Flindersa, to w 1801 roku ponowił ciekawe swe poszukiwania, i pod 138°58` długości, a 35°50 szerokości w Encounter- Bay spotkał dwa francuskie okręty Géographe i Naturaliste, któremi dowodzili kapitanowie: Baudin i Hamelin.
- A, kapitan Baudin? - przerwał major.
- Tak jest! Ale co znaczy ten wykrzyknik? - spytał Paganel.
- Och, nic! Mów dalej, kochany Paganelu!
- Do wymienionych już osób - ciągnął znowu uczony członek Towarzystwa Geograficznego - dodam jeszcze kapitana Kinga, który pomiędzy 1817 i 1822 rokiem uzupełnił zwiedzanie i poznanie wybrzeży międzyzwrotnikowych Nowej Holandji.
- Już mam dwadzieścia cztery nazwiska - rzekł Robert.
- Wybornie - odpowiedział Paganel - majorze, mam już połowę twej strzelby. A teraz, gdy już skończyłem z marynarzami, przejdźmy do podróżników.
- Doskonale, panie Paganel - zauważyła lady Helena - trzeba przyznać, że masz pamięć zadziwiającą.
- Co tem szczególniejszą jest rzeczą - dodał Glenarvan - w człowieku tak...
- Tak roztargnionym - śpiesznie dokończył Paganel. - Och, ja bo też mam tylko pamięć specjalną do zatrzymywania dat i wypadków.
- Dwadzieścia cztery! - powtórzył Robert.
- Dwudziestym piątym będzie porucznik Daws. Było to w r. 1789, to jest w rok po założeniu osady w Port- Jackson. Opłynięto już ląd nowy, znano jego rozległość i położenie, lecz nikt nie wiedział dotąd, co się na nim znajduje. Długie pasmo gór równoległych, ciągnące się od wschodu, zdawało się wzbraniać wszelkiego przystępu do środka kraju. Porucznik Daws, po dziewięciu dniach daremnych usiłowań, musiał powrócić do Port- Jackson. W tymże samym roku kapitan Tench usiłował przebyć ten wysoki łańcuch, lecz także mu się nie lepiej powiodło. Te dwa daremne usiłowania przez następne trzy lata powstrzymywały podróżników od nowych prób trudnych a bezowocnych. W r. 1792 pułkownik Paterson, śmiały podróżnik afrykański, postanowił raz jeszcze spróbować, lecz także mu się nie powiodło. W następnym roku prosty sternik marynarki angielskiej, odważny Hawkins, posunął się o dwadzieścia mil dalej od swoich poprzedników. W ciągu osiemnastu lat następnych dwa tylko nazwiska wymienić mogę, to jest sławnego marynarza Bassa i p. Bareiller, inżyniera osady, którzy zresztą nie byli szczęśliwsi od swoich poprzedników. Aż dopiero w roku 1813 znaleziono przejście na zachód od Sydney. Gubernator Macquarie puścił się niem w r. 1815 i wtedy to z drugiej strony gór Błękitnych powstało miasto Bathurst. Odtąd już zaczął się szereg odkryć, które wzbogaciły wiadomości geograficzne i wiele pomogły do rozwoju kolonji. I tak: Throsby w 1819, po nim Oxley, który zwiedził trzysta mil kraju, następnie Hewel i Hume, którzy za punkt wyjścia obrali sobie Twofold- Bay, to jest właśnie punkt, przez który przechodzi trzydziesty siódmy równoleżnik, a nareszcie kapitan Sturt, który w 1829 i 1830 badał bieg dwóch rzek Darling i Murray.
- Trzydzieści sześć! - zawołał Robert.
- Wybornie, posuwam się naprzód! - rzekł Paganel. - Przypominam zatem, że Eyre i Leichardt przebiegli i zwiedzili znaczną część kraju w 1840 i 1841 r.; Sturt w 1845, bracia Gregory i Helpman w 1846 zwiedzili Australję zachodnią; Kennedy w 1847 robił poszukiwania na rzece Wiktorji, a w 1848 w Australji północnej; Gregory w 1852; Austin w 1854; bracia Gregory od 1855 do 1858 w północno- zachodniej stronie lądu; Babbage od jeziora Torrens do jeziora Eyre i nareszcie dochodzę do słynnego podróżnika po obszarach Australji, Stuarta, który po trzykroć odbył śmiałą wędrówkę przez cały ląd nowy. Pierwszą z tych wypraw do środka Australji przedsięwziął w roku 1860. - Później, jeśli zechcecie, opowiem wam, w jaki sposób Australja po czterykroć zwiedzona była w kierunku od południa ku północy. Dziś radbym już skończyć tę długą litanję nazwisk, do których jeszcze dodać muszę, że pomiędzy 1860 a 1862 zwiedzili Australję bracia Dempster, Clarkson i Harper, Burke i Wills, Neilson, Walker, Landsborough, Mackinlay, Howit...
- Pięćdziesiąt sześć! - krzyknął Robert.
- No, majorze - rzekł na to Paganel - już pięćdziesiąt sześć, a jeszczem ci nie wymienił takich ludzi, jak Duperrey, Bougainville, Fitz- Roy, Wickam, Stokes...
- Dosyć już, dosyć! - zawołał major oszołomiony temi liczbami.
- Perou, Quoy - mówił dalej Paganel, rozpędzony jak lokomotywa - Bennet,
Cuningham, Nutchell, Tiers,...
- A zmiłuj się, dosyć!
- Dixon, Strzelecki, Reid, Wilkes, Mitchell....
- Stój, Paganelu - rzekł, śmiejąc się serdecznie, Glenarvan - nie upokarzaj tak biednego majora! Bądź szlachetny! Wszak uznaje się za zwyciężonego.
- A jego karabin? - spytał geograf triumfująco.
- Twoim jest, Paganelu - odparł major - chociaż szczerze go żałuję; ale przekonałeś mnie, że twoją pamięcią zdolny byłbyś wygrać cały arsenał.
- Trudno - rzekła lady Helena - lepiej znać Australję, oraz wszystkie nazwiska i drobne nawet wypadki, towarzyszące jej od kryciu.
- Och, drobne wypadki - powtórzył major, potrząsając głową.
- Co to ma znaczyć majorze? - spytał zaperzony Paganel.
- Mówię, że nie wszystkie może wypadki, tyczące się odkrycia Australji, są ci znane.
- A to mi się podoba! - zawołał Paganel, dotknięty do żywego.
- A jeżeli wymienię ci jeden, o którym nie wiesz, to zwrócisz mi mój karabin? - spytał Mac Nabbs.
- Natychmiast, majorze.
- Słowo?
- Słowo!
- Dobrze. Czy wiesz, Paganelu, dlaczego Australja nie należy do Francji?
- Ależ, zdaje mi się...
- A przynajmniej, jak o tem sądzą Anglicy.
- Nie, majorze - odpowiedział Paganel zmieszany.
- Oto po prostu dlatego, że kapitan Baudin, choć wcale nie tchórz, tak się zląkł w 1802 r. skrzeczenia żab australijskich, że kazał co prędzej podnieść kotwicę i uciekł, aby już tam nigdy więcej nie powrócić.
- Jak to - wrzasnął uczony - tak utrzymują w Anglji?
- Ależ to jest żart złośliwy i niedorzeczny!
- Bardzo złośliwy i nader niedorzeczny, przyznaję - odrzekł major - ale uchodzi za historyczny w Wielkiej Brytanji.
- To niegodziwość! - krzyczał patrjota geograf... - I taką brednię na serjo powtarzają Anglicy?
- Muszę to potwierdzić z przykrością - rzekł lord Glenarvan, wśród ogólnego śmiechu. - Jak to! nie znasz tego drobnego szczegółu?
- Zupełnie nie znam. Lecz protestuję, choćby tylko dlatego, że Anglicy nazywają nas pospolicie „zajadaczami żab” - a przecież nikt nie je tego, czego się obawia.
- Pomimo to fakt jest niezawodny, Paganelu - dodał major, uśmiechając się skromnie.

I tym oto sposobem słynny karabin fabryki Purdey Moore and Dickson pozostał własnością majora Mac Nabbsa.


Źródło: Wyd. I Internetowe, tł. NN
Tekst powieści pochodzi z pierwszego polskiego wydania książkowego (1873 r.)
bazującego na przedruku z wydania gazetowego jaki publikowany był w odcinkach
w "Gazecie Polskiej" już w 1863 r.

<< wstecz 1 2


w Foto
Dzieci kapitana Granta
WARTO ZOBACZYĆ

Kory drzew świata
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

KwA 5: 12`05; Marzenia o białym wielbłądzie...
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl