HAWAJE
21:11
CHICAGO
01:11
SANTIAGO
04:11
DUBLIN
07:11
KRAKÓW
08:11
BANGKOK
14:11
MELBOURNE
18:11
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » 15 letni kapitan » 15K I-14; Co dalej?
15K I-14; Co dalej?

Juliusz Verne


Wkrótce przestano o nim myśleć, zwłaszcza, iż rozbitkowie mieli ważniejsze sprawy na głowie. Przede wszystkim znaleźć należało jakieś schronienie na noc. Pozostanie na brzegu było niebezpieczne. Ponadto Murzyni zajęci byli wyławianiem sprzętów, które wyrzucały fale z rozbitego "Pilgrima".

W ten sposób na brzeg dostały się skrzynie z konserwami, z sucharami i innymi zapasami, tak, iż o żywność troszczyć się nie było potrzeby. Herkules przyniósł następnie parę galonów wody z rzeczki. Co zaś dotyczy schronienia, to małemu Jankowi udało się je znaleźć. Była to pieczara, przed wiekami wyżłobiona przez fale morza.

Istotnie grota ta znakomicie nadawała się na schronienie, była bardzo obszerna i zupełnie sucha.

Było już pod wieczór, toteż wszyscy bardzo szybko znaleźli się w grocie, w której Baty z Austynem rozpalili ogień, przy którym Noon przygotowała w krótkim czasie gorący posiłek, który wszyscy zjedli z wielkim apetytem. W czasie tej zaimprowizowanej wieczerzy przy wejściu do pieczar y ukazał się Negoro, który mimo samodzielności uznał najwidoczniej za korzystne dla siebie wziąć udział w posiłku przez innych przygotowanym.

Sam nie brał udziału w rozmowie, natomiast z uwagą przysłuchiwał się wszystkiemu, o czym mówiono. Przede wszystkim pani Weldon podziękowała Dickowi za jego dotychczasowe trudy, mówiąc, iż tylko dzięki niemu nie spoczywają teraz na dnie oceanu, zaś zakończyła swą przemowę słowami:
- Byłeś naszym kapitanem na statku, Dicku, bądź i teraz naszym nie tylko przywódcą, ale i opiekunem, naszym zbawcą.
- Hurra, niech żyje nasz wódz i opiekun, kapitan Dick Sand! - zawołali jednym głosem Murzyni, powstając z entuzjazmem ze swych miejsc.
- A więc - mówiła dalej pani Weldon - jesteś naszym wodzem, Dicku, rozkazuj nam, kieruj i radź, co mamy robić, aby się wydobyć z naszego trudnego położenia.

Oczy wszystkich zwróciły się wtedy na pobladłą twarz młodego dowódcy. Nawet Negoro nie spuszczał z niego wzroku.

Dick, wzruszony dowodami uznania, po dłuższej chwili namysłu odpowiedział z wolna:
- Dziękuję ci, droga, przybrana matko, za zaufanie, jakim mnie niezasłużenie obdarzasz. I wam dziękuję, przyjaciele moi. Co zaś dotyczy naszego położenia, to przede wszystkim zastanowić by się należało nad tym, gdzie się w obecnej chwili znajdujemy? Otóż ja przypuszczam, że statek nasz rozbił się na wybrzeżach Peru, lecz zastrzegam się, iż jest to mój osobisty sąd, który może okazać się błędny. Zaś te moje przypuszczenia opieram na tym, iż nadbrzeżna linia Peru jest właśnie pustynna, niezamieszkała. Ciągnie się na bardzo długiej przestrzeni; dotarcie więc do ludzkich siedzib może okazać się nie takie łatwe.
- Cóż więc mamy teraz zrobić, jak sobie radzić? - zapytała pani Weldon – Nie powinniśmy przecież oczekiwać tutaj nadejścia pomocy, która może nigdy nie nadejść.
- Otóż to - rzekł Dick - nie możemy tutaj czekać, to znaczy: musimy udać się w podróż. I to w podróż bardzo uciążliwą a być może i bardzo daleką. Musimy się do niej przygotować. Niezbędne są dla nas zapasy żywności, narzędzia, broń. By to wszystko zdobyć, musimy raz jeszcze udać się na statek, by zabrać zeń wszystko, co może być nam przydatne.

Ta rada wydała się zebranym doskonała, toteż wszyscy Murzyni pod przewodnictwem Dicka, nie bacząc na noc, udali się na statek, do którego dostać się było można suchą nogą. Gdy cała gromadka dostała się na pokład, od razu przekonała się, że część ładunku, znajdującego się na przedzie okrętu, porwały już fale, jednak reszta nie została jeszcze zalana wodą i była w dobrym stanie. Zabrano przede wszystkim broń, wśród której znalazły się dwa dalekonośne karabiny, kilka dubeltówek i parę rewolwerów. Proch i naboje znajdujące się w kajucie kapitana Hulla, zachowały się w najlepszym stanie. Zabrano wystarczającą ilość żywności, trochę bielizny i parę ciepłych pledów dla pani Weldon i jej synka. Wzięto potrzebną ilość siekier i długich myśliwskich noży.

Gdy już mieli opuścić statek, Dick przypomniał sobie polecenie pani Weldon zabrania z podręcznej szkatułki znajdujących się tam pieniędzy i kosztowności. Nie znalazł ich jednak. Kto mógł zabrać złoto i brylanty? Na Murzynów podejrzenie paść nie mogło, z tej choćby przyczyny, iż ani jeden z nich nie odłączał się na moment od reszty. Uczynić to mógł jedynie Negoro.
Fakt ten do tego stopnia wzburzył Dicka, iż chciał już wydać Herkulesowi rozkaz pochwycenia Portugalczyka, rozwaga jednak nie pozwoliła mu tego zrobić. Jeżeli Negoro był złodziejem, to przecież nie nosi swego łupu przy sobie, lecz na pewno zdążył go już zakopać. Winy nie można mu więc udowodnić.
I tak Portugalczykowi kradzież uszła na sucho, gdyż i pani Weldon zgodziła się z Dickiem, iż nie można oskarżać nikogo, nie mając w ręku dowodów winy. Zresztą Negora karać byłoby już bardzo trudno, ponieważ zniknął bez śladu i na noc nie powrócił. Nazajutrz, po doskonale przespanej nocy, Dick wyszedłszy z groty ze smutkiem stwierdził, że w czasie przypływu fale uniosły "Pilgrima" w górę, a następnie rozbiły go o skały tak, że tylko pływające po morzu szczątki świadczyły o niedawnym istnieniu pięknego statku.


Źródło: Wyd. I Internetowe, tł. NN
Tekst powieści pochodzi z pierwszego polskiego wydania książkowego (1873 r.)
bazującego na przedruku z wydania gazetowego jaki publikowany był w odcinkach
w "Gazecie Polskiej" już w 1863 r.

<< wstecz 1 2


w Foto
15 letni kapitan
WARTO ZOBACZYĆ

USA: Niagara amerykańska
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

KwA 10: 03`06; Niger - Moja pierwsza żyrafa
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl