HAWAJE
22:23
CHICAGO
02:23
SANTIAGO
05:23
DUBLIN
08:23
KRAKÓW
09:23
BANGKOK
15:23
MELBOURNE
19:23
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Przewodniki - Przez Świat II » Pierwszy dzień w Indiach
Pierwszy dzień w Indiach

Grzegorz Bywalec


Indie są chyba marzeniem wszystkich, nie tylko początkujących, globtroterów. Jeśli chcesz przeżyć coś niesamowitego, musisz tam pojechać, musisz to zobaczyć, poczuć i dotknąć.

Podróż do Indii możesz odbyć drogą lądową, ale zważywszy na to, że prawdopodobnie studiujesz i masz nie za wiele czasu, lepszy będzie samolot. Za około 650 dolarów (najtaniej) dolecisz do Delhi rumuńskimi liniami TAROM z przesiadką w Bukareszcie.

Oprócz biletu będzie ci potrzebna wiza indyjska, której otrzymanie w ambasadzie Indii w Warszawie jest tylko formalnością. Szczepienia nie są konieczne z punktu widzenia formalnego, ale wizyta w Poradni Chorób Tropikalnych lub Sanepidzie z pewnością nie zaszkodzi. Radzę zaszczepić się przeciwko żółtaczce typu A i B. Na koniec proponuję się ubezpieczyć od ewentualnych kosztów leczenia i nieszczęśliwych wypadków. Sądzę, że 300 dolarów amerykańskich na dwa miesiące pobytu w Indiach powinno wystarczyć, jeśli oczywiście nie zamierza się robić jakiegoś szczególnego rodzaju zakupów. Dobrze jest zawsze mieć przy sobie trochę więcej na wszelki wypadek. Za banknoty studolarowe można otrzymać najlepszy kurs.

Jadąc do Indii w okresie polskiego lata należy pamiętać, że o tej porze w Indiach jest monsun. Co to znaczy, przekonasz się sam. Ostatnia, ale najważniejsza rada przed wejściem na pokład samolotu. Nie bierz "nic". Jeśli nie zamierzasz jechać w góry, to naprawdę nie bierz nic. Dobrze będzie, gdy waga twojego bagażu nie przekroczy kilku kilogramów i będziesz go mógł cały czas ze sobą w Indiach nosić. Weź lekkie obuwie, jedną koszulkę, zmaltretowane spodnie, które w Indiach wyrzucisz, ręcznik oraz kosmetyczkę i rozbudowaną apteczkę z przewagą leków przeciwbiegunkowych. W Indiach od razu kupisz sobie za przysłowiowe grosze cieniutkie spodnie i koszulkę bawełnianą. Jedynie w tym będziesz mógł tam wytrzymać, jedynie to od razu po wykręceniu będzie tylko trochę mokre (bo suche nigdy nie będzie).

Do spania możesz używać prześcieradła, które po zszyciu tworzy rodzaj worka. I tak będzie ci w tym za gorącą, ale jakiś komfort psychiczny trzeba przecież mieć. I jeszcze jedna sprawa - przewodnik. Proponuję żebyś kupił sobie w Indiach przewodnik z serii "Lonely Planet". Możesz go dostać wszędzie za około 650 rupii.



przylot

Najbardziej monotonną część wyprawy, czyli przygotowania, masz już za sobą. Nie pozostaje ci nic innego, tylko spokojnie lecieć. Dobrze jest siedzieć przy oknie po lewej stronie samolotu, ponieważ lecąc nad południowym Iranem jest się świadkiem cudownego wschodu słońca. Wreszcie wymarzone lądowanie.

Po kilkuminutowej kontroli paszportowej nareszcie jesteś w Indiach. Jeszcze tylko szybko musisz wymienić pieniądze. Nie wymieniaj za dużo, bo na czarnym rynku będzie trochę lepszy kurs. Oficjalny kurs wynosi około 34 rupii za dolara, a czarnorynkowy 36-37. Zachowaj dowód wymiany, bo tylko on pozwoli ci na ewentualną zamianę rupii na dolary podczas powrotu. Dopiero teraz możesz wyjść powoli poza obręb lotniska.

Pierwsze wyjście z klimatyzowanego lotniska jest szokiem dla twojego organizmu. Człowiek czuje się, jakby dostał kamieniem w głowę. Momentalnie jest się mokrym, spoconym i brudnym. Wszystko klei się do ciała, a oddychanie sprawia trudność. Już teraz wiesz, dlaczego nie potrzebujesz żadnych ubrań.

wrażenia

Teraz musisz dostać się do centrum. Możesz to zrobić albo rikszą motorową (około 100 rupii), albo taksówką (około 150 rupii), albo małym mikrobusem (25 rupii). Poproś o podwiezienie cię w okolice Main Bazaaru w dzielnicy Paharganj. Tu właśnie znajduje się najwięcej tanich hoteli i tutaj zatrzymują się zwykle plecakowi turyści. Tak więc jedziesz do centrum. Najlepiej zrobisz, jeżeli schowasz aparat fotograficzny. To, co zobaczysz, spowoduje u ciebie mały szok i szkoda żebyś od razu zmarnował film. Zobaczysz półnagich, biednych ludzi siedzących przy drodze, zobaczysz wychudłe krowy, których pełno jest wszędzie, doznasz stresu związanego z jazdą samochodem, bo wszyscy zamiast hamulców używają klaksonów. Jedyny przepis w miarę respektowany w Indiach to ruch lewostronny. W ciągu prawie półgodzinnej jazdy do centrum wypstrykałem cały film. Odniosłem wtedy wrażenie, że to, co widzę, jest niesamowite, chwilowe i ulotne, więc muszę to uwiecznić. Byłem pod nieprawdopodobnym wrażeniem. Nawet nie śniłem, że to wszystko jest takie bajkowe, skansenowe, a jednocześnie rzeczywiste.

W okolicach Main Bazaaru wysiadasz. Jesteś zaskoczony brudem, ubóstwem, a przede wszystkim niesamowitym tłumem ludzi i pojazdów poruszających się we wszystkich kierunkach. W pierwszej chwili nie będziesz w stanie się poruszać. Cały czas ktoś będzie chciał ci coś sprzedać, gdzieś zaprowadzić, cały czas będą trąbiły riksze i inne pojazdy. Ale nie przejmuj się. Musisz się tylko "wyluzować" i po kilku dniach przyzwyczaisz się do tego. Chodzenie po indyjskich miastach jest naprawdę niesamowitym doświadczeniem. Tutaj idąc cały czas rozmawiasz. Każdy może ci sprzedać wszystko, a jeśli nie może, to z pewnością cię gdzieś zaprowadzi. Przez pierwsze kilka dni nie radzę niczego kupować. Trzeba najpierw poznać trochę ceny, mentalność sprzedawców i kilka sposobów targowania. Musisz wiedzieć, że druga najważniejsza rada, oprócz małej ilości bagażu, którą należy zabrać, dotyczy targowania. I nie ciesz się, gdy uda ci się cokolwiek kupić za połowę pierwotnej ceny. Niektóre ceny są dziesięciokrotnie, a nawet więcej, zawyżone, a ich wysokość zależy od oceny przez sprzedającego twoich możliwości finansowych.

Szczególnie uważaj na rikszarzy. Zawsze z góry ustalaj z nimi cenę za całą rikszę. Często się zdarza, że po dojechaniu na miejsce rikszarz żąda umówionej ceny, ale od każdego. Tak więc wszystko musi być dokładnie umówione wcześniej. Zawsze po usłyszeniu pierwszej ceny podaj swoją nieprawdopodobnie niską, na którą sprzedawca lub rikszarz nie może się zgodzić. Wtedy on przekona się, że nie jesteś idiotą i poda cenę bardziej urealnioną, którą ty jeszcze trochę obniż i sprawa załatwiona. Jeżeli wiesz, że cena, którą oferujesz, jest dla sprzedawcy lud rikszarza korzystna, a on i tak nie chce się zgodzić, to po prostu odejdź. Za chwilę zostaniesz dogoniony i za tę właśnie cenę otrzymasz usługę bądź towar. Dobrym sposobem na niskie opłaty za riksze jest doprowadzenie do sytuacji, w której kilku rikszarzy zabiega o ciebie. Wtedy oni między sobą będą się licytować i z pewnością na tym nie stracisz.

nocleg

Tak więc docierasz do Main Bazaaru, ulicy, której nazwa mówi sama za siebie. Hoteli jest tu wiele i ze znalezieniem miejsca nie będziesz miał problemu. Możesz być pewien, że wiele osób zaproponuje ci pomoc w znalezieniu hotelu. Nigdy nie korzystaj z tego, ponieważ od razu cena pokoju wzrośnie o marżę dla człowieka, który cię przyprowadzi. Do hotelu wchodź sam. Najpierw obejrzyj pokoje, ponarzekaj, pokrytykuj, a potem oczywiście się targuj. Za dwuosobowy pokój nie powinieneś zapłacić więcej niż 150 rupii. Chyba że będziesz sam, to za 100 rupii znajdziesz nocleg bez problemu. Zastosuj znowu starą metodę wychodzenia z hotelu, gdy nie odpowiada ci cena.

Pamiętaj jeszcze o jednym. Nigdy nie mieszkaj w hotelach, w których drzwi od pokojów zamykane są na klucz (nie ma ich wiele). Jest to zbyt ryzykowne. Większość hoteli ma w drzwiach zasuwy zamykane na kłódkę. Dlatego też najlepiej wziąć kłódkę z Polski, a jeżeli zapomnisz, możesz ją bez problemu kupić na miejscu. Pokoje wyglądają wcale nienajgorzej jak na taką cenę. W każdym z nich znajduje się duże, dwuosobowe łóżko i łazienka z ubikacją. Na suficie wszędzie są wiatraki, które wiele nie pomagają.

Źródło: TravelBit

TravelBit Tekst pochodzi z książki
wydanej przez Agencję Travelland
prowadzonej przez
Centrum Globtroterów TravelBit

 warto kliknąć

1 2 dalej >>


w Foto
Przewodniki - Przez Świat II
WARTO ZOBACZYĆ

Seszele: archipelag ciszy
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AUS i PNG 13; Sepik
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl